<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752</id><updated>2012-02-27T04:38:45.259-08:00</updated><category term='pamietnik'/><category term='bajki'/><category term='Tfórczość własna'/><category term='słownik'/><category term='ostra'/><category term='Strona główna'/><category term='lektury'/><title type='text'>Doktor Maltretor i Siostra Ostra</title><subtitle type='html'>Felietony oraz insze drobne formy paraliterackie poświęcone relacjom chwilowo wyłączonej z życia zawodowego i naukowego matki dwojga dzieciąt, z których jedno objawia niepokojąco intensywne objawy wczesnego kryzysu adolescencji, drugie zaś odkryło właśnie uroki samobieżności.
Pisane na gorąco, w miarę objawiania przez wyżej wymienionych odchyleń od pionu i poziomu.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>108</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6992319868808269698</id><published>2012-02-27T04:38:00.001-08:00</published><updated>2012-02-27T04:38:37.410-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Wolność</title><content type='html'>Zapisałam się do ZBoWiD-u.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie czujem siem gnembiona, sekowana i złośliwie oskarża się mię o niezrozumienie sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle lat walczyłam w moim domu o wolność i demokrację...Tyle lat...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wolność ograniczana mnie jest permanentnie, demokracji ani widu, ani słychu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wolność, jak ja jom rozumiem, to jest robienie tego,co ja chcem, wtedy kiedy chcem, z kim chcem, gdzie chcem i jak chcem. Reszta może se nie chcieć: to, że ja chcem jest warunkiem &lt;i&gt;sine qua non&lt;/i&gt;. Bo jak chce ktoś inny, to już jest jego wolność, a co mnie obchodzi cudza??? Moja wolność jest moja i dlatego jest ważna. Wolność cudza jest nie moja, więc może to nawet w ogóle nie jest żadna wolność, tylko zachcenie?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Demokracja zaś to jest wola ludu. Za lud w naszym domu robimy ja z Klomszczelem. Więc jak my mamy wolę, to powinno się nas słuchać. I uwzględniać. Klomszczel ma głównie wolę jeść. I wyć. I jest to uwzględniane. Zazwyczaj. Bo po piontym biszkopcie już nie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja mam wolę być wolna; wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem. Wienc, na ten przykład, mam wolę oglądać dziesiąty raz ten sam odcinek gupiego serialu dla nastolatek, a mamusia mówi: pierdolety &lt;i&gt;no pasaran&lt;/i&gt;, żeś się już dziecko (dziecko...-jeszcze se pozwala...) naoglądywała, idź ze poczytaj. Albo mam wolę, żeby mi coś kupić. Albo piniondze dać. Wolę też lekcji nie odrabiać i grać na kompie, książkę pisać albo Shakiry słuchać i tańczyć. A mamusia woli co innego i to jej wola jest zawsze uwzględniania, a nie moja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nolens volens &lt;/i&gt;muszę się naginać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O kant wiadomo czego potłuc takom demokracjem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamusia mówi, że wolność i demokracja to som imponderabilia, ale tszeba do nich dorosnąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pszeciesz dorosłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamusia zawsze tforzy: to fszystko jest proste jak budowa cepa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem wienc przekonana, że legitymacja kombatancka należy się mię jak psu zupa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko ja zupy to jeść nie chcem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JmHXepwfSXE/T0t43XQrvNI/AAAAAAAAAKc/R62dkYVHnzc/s1600/DSC_0071.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-JmHXepwfSXE/T0t43XQrvNI/AAAAAAAAAKc/R62dkYVHnzc/s400/DSC_0071.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Fszystko jest proste, jak budowa cepa, nie...?&lt;br /&gt;Dawno temu w skansenie&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6992319868808269698?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6992319868808269698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/wolnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6992319868808269698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6992319868808269698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/wolnosc.html' title='Wolność'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JmHXepwfSXE/T0t43XQrvNI/AAAAAAAAAKc/R62dkYVHnzc/s72-c/DSC_0071.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3214847259256850553</id><published>2012-02-26T06:14:00.000-08:00</published><updated>2012-02-26T06:14:59.373-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Jam kruszyna</title><content type='html'>Jak przewidywywałem, zabranie mi cycusia ma skutki katastrofalne.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okazało się mianowicie, że cierpię na Zespół-Przymusowego-Kuszania-Co-Popadnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja siostra w moim wieku żyła powietrzem i wodą w ilościach homeopatycznych. I ma tak do dziś, z tym, że z przewagą powietrza. Tej to dobrze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja natomiast na widok jedzenia dostaję amoku, wytrzeszczu oczy i drżączki kończyn.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I niech mnie które nie da jeść...!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Włącza mi się wyjąca, wijąca i wariująca. Dochodzi do tego, że mamusia musia, musi, znczy, chować przede mną jedzenie, tak mi się nasilają objawy. Zawsze sobie mamusia stawiała na stole jakiś półmisek z owocami albo słodyczami, albo z jednym i z drugim, teraz mamusia musia, musi ukrywać te delicje przed swoim własnym synem! Nie daj Boże jabłko zobaczę: wyjąca; banana: wijąca; chlebuś: wariująca. Jakiś taki przepadlisty jestem, gdzie się mię to mieści??? Mamusia mówi, że trawienie jako sens życia to gupi pomysł jest i że ona zna już takiego jednego, co w kuszaniu sens upatruje, ale czy to warto?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale co ja mogę, co ja mogę...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze mi na złość podtykają sobie pod nos różne smakołyki, a mnie tylko te kaszki, zupki, owocki, pieczywko, chrupeczki, oliweczki, &amp;nbsp;szpinaczek, naleśniczki... A sami to pizza i piwo, pleśniowy serek i winko, schaboszczaki z kapuchą (lubię kapuchę, a co...), sphagetti z sosikiem... Ech, żałują dziecku, żałują.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siostra moja Ostra zjada od kopa dwa naleśniki, ja też; talerz zupy, ja też; ale ona stara rura jest, a jam kruszyna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popełniła była mamusia wychowawczy błond. Otóż nauczyła mię była, że kuszanie to przyjemność i czynność wybitnie towarzyska. No to teraz chcem mamusi, tatusiowi, Siostrze Ostrze i reszcie ludzkości towarzyszyć w wykonywaniu tej czynności. Ciongle!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Siostra moja Ostra, to jak jej mamusia da chlebusia, to zaraz po drugim kęsie zaczyna zawodzić: mamooo, a bo ja juszszsz nie mogeee.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja moge!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja dużo moge!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trawienie jako sens życia...hm...ładny tytuł by był...może zacznę też pisać?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3214847259256850553?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3214847259256850553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/jam-kruszyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3214847259256850553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3214847259256850553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/jam-kruszyna.html' title='Jam kruszyna'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4459190102220917702</id><published>2012-02-25T03:17:00.000-08:00</published><updated>2012-02-25T03:17:23.665-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słownik'/><title type='text'>Siapa i kuta</title><content type='html'>&lt;b&gt;Siapa&lt;/b&gt; - po ludzku: pies.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Termin ze słownika Siostry Ostrej, z czasów, kiedy zaczynała kumać, że te tekturowe cosie na podłodze to książki są, a te tam malunki - zwierzęta, po ichniemu: &lt;b&gt;źwierzymcia&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Siapa&lt;/b&gt; trzymał się długo i skutecznie; po dziś dzień obecny w słowniku rodzinnym wszystkich pokoleń. Ostatnio wypływa na powierzchnię, gdyż ponieważ z książkami zaczyna obcować Doktor Maltretor i, wiedziony niezawodnym rodzinnym instynktem, puka paluszkiem w strony przedstawiające &lt;b&gt;siapy i kuty&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kuta&lt;/b&gt; - po ludzku: kot.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wyżej.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kuta &lt;/b&gt;na cztery łapy pozostaje Siosta Ostra do czasów obecnych; rzec można nawet, że jest coraz bardziej kuta, kutsza, znaczy i jak tak dalej pójdzie, osiągnie enty stopień wtajemniczenia i będzie najkutsza. Po ludzku: była, jest i będzie kuta na cztery łapy i na nie zawsze spadywać będzie jak ten kuta, kot, znaczy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4459190102220917702?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4459190102220917702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siapa-i-kuta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4459190102220917702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4459190102220917702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siapa-i-kuta.html' title='Siapa i kuta'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2044107135921479814</id><published>2012-02-20T11:44:00.000-08:00</published><updated>2012-02-20T11:45:26.865-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Otpoczynek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Wniosek:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;każden jeden rodzic, któren wytszymie z progeniturą tydzien ferii/wakacji/innych wolnych, zapewniając progeniturze tzw. czynny wypoczynek i przeżyje, powinien obligatoryjnie dostać od państwa tydzień urlopu regeneracyjnego, ewentualnie pakiet sanatoryjny w miejscowości oddalonej od miejsca zamieszkania ponad pincet kilometrów. Adres tylko do wiadomości rodzica.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Przesłanki:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;na wyjeździe progenitura w każdym wieku zawsze chce robić wszystko, czego rodzic robić nie chce: biegać, skakać, latać, pływać, w tańcu, w ruchu wypoczywać. Zamiast: położyć się i se poleżeć. Poczytać. Ponicnierobić. Pogapić się ot, tak. Poleniuchować. No, ileszszsz...&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;wyjechana Progenitura Starsza natychmiast dołącza do grupy innych progenitur w wieku zbliżonym i kategorycznie odmawia zabawiania Progenitury Młodszej, bo gówniaszszsz...&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;z kolei odmówienie wyjechanej Progeniturze Starszej jakiejkolwiek rozrywki tudzieszszsz loda/lizaka/pizzy/buły z parówą/cipsów/innych naraża rodzica na obrzucenie obelgami i rodzące wielkie, acz niespełnione obietnice w stylu: wyprowadze sie, wiencej mnie nie zobaczycie itp. Takowoż przeklęstwami kalibru ciężkiego i szopkę na okoliczność licznej widowni na narciarskim stoku tudzież kurortowym deptaku. No, ileszszsz...&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Progenitura Starsza upchnięta w stado innych progenitur w wieku zbliżonym wiosny nie czyni; pozostaje kwestia Progenitury Młodszej, która, na ten pszykład, po śniegu chodzić nie bedzie, bo kombinezon ruchy ogranicza; na sankach zjeżdżać z górki nie bedzie, bo się dyga; wozić się na rzeczonych teszsz nie da, bo odkryła uroki wyginania się w pałąk. Jedyna opcja: na rączki. Przy czym noszenie zakombinezowanej Progenitury Młodszej przez zakombinezowaną matkę zaliczyć należy do sportów ekstremalnych. Zwłaszcza, kiedy Progenitura Starsza w towarzystwie tatusia realizuje właśnie karnet narciarski dwugodzinny i mamy wizję dymania z Młodszą na rączkach po mrozie, bo spacerek. A do ogrzewalni lepiej nie wchodzić, bo jak się Młodszą rozkombinezoni i ona się zacznie w pałąk wyginać, a potem trzeba zakombinezonić, to...No, ileszszsz...&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;kiedy juszsz wiemy, że Progeniturze Starszej zmarnowaliśmy życie oraz wyjazd, Młodszej zaś właśnie zachciało się trenować nocne wycie w pensjonacie pełnym gości, można jeszcze szczelić se browca, ale nie bardzo można, bo jakby sie coś w nocy stało, to...wiadomo, lepiej kumać. No, ileszszsz...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mało?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mało??&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mało???&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To se sami jedźcie i zobaczcie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ile potem fspomnień.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zdjęć.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka na, ten pszykład, wygląda i czuje się jak z krzyża zdjęta...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2044107135921479814?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2044107135921479814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/otpoczynek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2044107135921479814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2044107135921479814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/otpoczynek.html' title='Otpoczynek'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2446732367038215501</id><published>2012-02-13T07:11:00.000-08:00</published><updated>2012-02-13T07:11:13.321-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Koniec</title><content type='html'>Zabra... zabra...zabrali mi cycusia.&lt;br /&gt;I co i co i co ja będę kuszał???&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A bo se wymyśliła, że już bledsza, chudsza i zmęczeńsza być nie może, a ja kuszam wszystko, bo zębów mam już pełną paszczękę. I, że piwa się by napiła albo winka czerwonego, degrengolada jedna. Mamusia...Taaa...jak z koziej pupy waltornia (dlaczego z pupy i dlaczego waltornia???).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, żeby jej nabiału brakło. Przeciwnie; marnuje się tylko, a ona we mnie upycha jakiś serek waniliowy, fuj. No, wiem, zjadłem już dziś kaszkę z sałatką z owoców lata, biszkopty i chrupki kukurydziane, ziemniaczka z masełkiem rozglimianego (mniammm), zupkę jarzynową z mięskiem z królika i jabłko całe (zemby rulez!). Podjadałem też mamusi risotto. I kanapeczkę z fetą. I jeszcze podjem tatusiowi jak wróci z pracy. I kolację zjem.&amp;nbsp;I wodę tankuję niegazowaną cały dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sami widzicie, że głodem chce mnie wziąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A cycki ma jak balony. Dałaby, to sępi. Dziecku żałuje. Dziecku samcu! Przecież cycki to podstawa jadłospisu samca. Nie wie, czy co??? Cię ja pooklepuję, ty, Gzinek tyyy...mówi i tryka mnie nosem; narzeczoną se znajdź. Nie bede browaru kupywał, żeby się piwa napić. Chcę tylko cycki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dre sie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ile wlezie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nocom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale mnie tatuś przytrzaskuje swom prawicom i głaszcze po łepie lewicom i zasypiam w końcu. Ale teraz tatusia nie ma, a mamusia obnasza te cycki po domu tak ostentacyjnie...Co z tego, że ma golf a pod spodem pancerny biusthalter; sfoje wiem: cycki teszszsz ma!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cfaniara.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Się jej wydaje, że ja taki gupi jestem Ja! Na cycu wypasiony Gzinek! Naiwna...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba se sam założe niebieskom karte.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2446732367038215501?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2446732367038215501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/koniec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2446732367038215501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2446732367038215501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/koniec.html' title='Koniec'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2123035018872944381</id><published>2012-02-07T03:30:00.000-08:00</published><updated>2012-02-07T03:31:51.900-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Akademia pana Kleksa</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mu9UoHw_D24/TzD60rX2puI/AAAAAAAAAKU/CUNZxg_DMKg/s1600/img004.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="220" src="http://3.bp.blogspot.com/-mu9UoHw_D24/TzD60rX2puI/AAAAAAAAAKU/CUNZxg_DMKg/s320/img004.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Egzemplarz zmiętolony podwójnie: książka z filmowymi ilustracjami. &lt;br /&gt;Jan Marcin Szancer drzemie na półce obok, spokojnie...&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo przymierzałam się do napisania o "Akademii pana Kleksa", bo tak naprawdę lektura ta nie powinna nosić miana lektury szczenięcej. Czytam, wczytuję się w nią po dziś dzień i coraz bardziej utwierdzam w przekonaniu, że serwowanie tego genialnego tekstu uczniom szkoły podstawowej w ramach lektur omawianych podczas lekcji polskiego, to wielkie nieporozumienie. Wiem, co mówię; sama musiałam walczyć z czwartoklasistami (zamierzchłe czasy, minione mam nadzieję), dla których palimpsestowa powieść Brzechwy jest po prostu niezrozumiała - za prosta w warstwie fabularnej i przez to śmiertelnie nudna (dla dzidziusiów...) i za trudna w lekturze kontekstowej, intertekstualnej - "międzywierszowej".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudownej książce towarzyszy, od lat matki szczenięcych, równie zjawiskowy film w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego, który leżakuje na matczynej półce i dojrzewa jak wino. Teraz już, o szczęśliwa matka, można go oglądać w towarzystwie Ostrej, która wsiąkła. I zawsze, kiedy słyszy matka piosenkę Smutnej Księżniczki, łzy w oczach stają i wzruszenie chwyta za gardło. Widzi matka siebie, lat temu wiele, jak wbita w fotel ukochanego kina (po którym dziś nie ma już śladu poza zabytkowym szyldem, a w miejscu ekranu garmażeryjna lodówa i spożywczak) tchu złapać nie może i od tej pory już wie: marzenia się spełniają; jest INNY świat; to nie ułuda, to fakt: furtkę trzeba znaleźć albo most.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/sCi8qcGVIbg/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sCi8qcGVIbg&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/sCi8qcGVIbg&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ad rem: "Akademia pana Kleksa" jest po pierwsze &lt;b&gt;opowieścią inicjacyjną&lt;/b&gt;, po wtóre &lt;b&gt;przypowieścią &amp;nbsp;o dojrzałości&lt;/b&gt;. Gdyby ktoś zapytał matkę, jaki jest jej ideał nauczyciela, wychowawcy, mentora, tutora, mistrza i co tam jeszcze za słowo desygnuje ten rodzaj działalności, bez wahania odpowiedziałaby matka, że Ambroży Kleks. Jedna z niewielu &lt;b&gt;dojrzałych &lt;/b&gt;postaci z książek serwowanych małoletnim, która wbrew wszystkim i wszystkiemu pielęgnuje w sobie dziecięcą naiwność i zachwyt nad urodą świata. Gdyby mogła matka choć chwilę w Akademii pobyć i zainicjować swą dorosłość właśnie tam, zmieniłaby personalia na Agnieszka Niezgoda; żadna tam Niezgódka - wielka, konkretna, solidna Niezgoda egzystencjalna. I chciałaby mieć za przewodnika pana Kleksa, który jak mało kto rozumie, że dorosłość składa się głównie ze zdarzeń nieprzewidzianych i nieuniknionych, dojrzałość zaś, to umiejętność odnajdywania w nich sensu albo przynajmniej jasnych stron. Który pozwala chadzać uczniom swoim własnymi ścieżkami i wie, że każda ścieżka jest równie ciekawa jak pozostałe. I nie wartościuje, nie komentuje, nie zmienia na siłę biegu zdarzeń. Sam przygląda się z ciekawością, dokąd ta droga wybrana przez Adasia, Anatola, Andrzeja...prowadzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oniryczny tekst zaciera granice między światem realnym i światem marzeń. A może inaczej: pokazuje, że te granice są płynne; że można być dorosłym, dojrzałym i trwać na granicy dwóch światów bez uszczerbku dla zdrowia. Z korzyścią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest Ambroży Kleks zaprzeczeniem polskiego ideału nauczyciela: dziwak, pasjonat, niekonwencjonalny marzyciel i, jak pisał Bursa matki ukochany, fuk mu cała dyscyplina. A jednak, uczy swoich podopiecznych wszystkiego, co najważniejsze: empatii, kreatywności, współpracy w grupie; uczy szukania, drążenia, dociekania; rozkochuje w tajemnicach i zagadkach, pokazując, że &lt;b&gt;życie&lt;/b&gt; jest tajemnicą i bywa zagadkowe; że żyć trzeba się nauczyć tak samo, jak trzeba się nauczyć chodzić, liczyć, pisać. I jeszcze: że w starciu z techniką, technicyzacją życia (tak dawno temu nam to podpowiadał, tak dawno...) człowiek zawsze jest na przegranej pozycji, ale w w tym starciu do końca trzeba zachować twarz i do końca wierzyć, że to człowiek, nie maszyna jest tworem doskonałym.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marsz wilków, człekokształtnych stworów, którym towarzyszy przenikliwy wokal Marka Piekarczyka, do dziś mrozi skórę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/oX-qDh5opAM/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oX-qDh5opAM&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/oX-qDh5opAM&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Scena z filmu, w której, podczas wigilijnego spotkania, Adolf (imię znaczące, zmienione w stosunku do książkowego oryginału) demoluje sekrety pana Kleksa i uruchamia mechanizm destrukcji Akademii jest wstrząsająca; a kiedy guzikiem z czapki bogdychanów okazuje się siedzący &amp;nbsp;w fotelu swojej biblioteki Sam Autor, alter ego Ambrożego Kleksa - matka traci rezon. Jak Adaś, mocno zaciska powieki i nie może uwierzyć, że to już. Po wszystkim.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Początek!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Reszta należy do czytelnika/widza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...by z kraju marzeń przeszło w rzeczywistość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ps A jak komu co dolega, to do doktora Paj-Chi-Wo. Albo Pal-Li-Cho;)&lt;br /&gt;ps2 Bajka jest zawsze tylko bajką, mój chłopcze&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2123035018872944381?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2123035018872944381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/akademia-pana-kleksa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2123035018872944381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2123035018872944381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/akademia-pana-kleksa.html' title='Akademia pana Kleksa'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mu9UoHw_D24/TzD60rX2puI/AAAAAAAAAKU/CUNZxg_DMKg/s72-c/img004.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1938771869137798591</id><published>2012-02-06T02:17:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T02:17:34.575-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Wiadro</title><content type='html'>Otóż nawet, kiej się jest posiadaczem łóżka piętrowego kłopoty eskalują się. Same.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siostra Ostra, trawiona żądzą odwetu na Klomszczym, że częściej w łożu małżeńskim bywa, popłakuje na wysokościach. Klomszczy drze ryjca skutecznie na poziomie dolnym i przychodzi chwila, kiedy i Ostra na górnym i rodzicielstwo za ścianą mają dościa. Się więc bierze młodego za barchaty, pakuje między mać i tać i symuluje spanie nadal. A Ostra popłakujęca wtedy jest, że hej. Wkurzona, rozeźlona, rozżalona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak oto wczoraj wieczorem, późnym, dodajmy, kiedy koncert trwał na dobre, matkę głupawka stoczyła. Przywlekł był tatuś Doktora Maltretora do małżeńskiego wyra, wraził doń z impetem, Maltretor ścichł, matce się włączyło: a bo to, kochanie, ja mogę tam na górze spać, poważnie, wy sobie tu będziecie wszyscy pokotem, a się tam na górze zadekuję z książkami i żarciem, i piciem i misiem. Raz na dobę będę wam wiadro spuszczała na sznurku, takie fachowe, blaszane, wy mię tam naładujecie kuszania i literatury i styknie. Wizja ta tak matkę urajcowała, że porechotała się radośnie z własnej tfórczej inwencyji. Tatuś, przytomny jak zwykle, zadał matce jedno tylko pytanie: a ... (tu padło słowo z branży fekalnej)??? Hmmm...zadumała się matka wariatka, hmmm... - a wiadro się nie nada??? Nada, nada, odpowiedziała se sama już toczona wizją samostanowienia na poziomie gównym, znaczy: górnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo jak Progenitura dorośnie, to matka założy bloga duchem z Gombrowicza:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;poniedziałek-ja, wtorek-ja, środa-ja, czwartek-ja, piątek-ja, sobota-ja, niedziela-ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale jaja...;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1938771869137798591?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1938771869137798591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/wiadro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1938771869137798591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1938771869137798591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/wiadro.html' title='Wiadro'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3250900494952151698</id><published>2012-02-04T07:51:00.000-08:00</published><updated>2012-02-04T08:35:04.286-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Tforzę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RpFPvlrSzJQ/Ty1TYaNoAvI/AAAAAAAAAJ4/tYQQEBHvHdw/s1600/kotek+gaby.bmp" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-RpFPvlrSzJQ/Ty1TYaNoAvI/AAAAAAAAAJ4/tYQQEBHvHdw/s320/kotek+gaby.bmp" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Postanowiłam zostać malarkom.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Mamusia mówi, że tforzyć to ja umiem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówi, na ten przykład: oj, córcia, znów coś tforzysz...i zawiesza na mnie zawiesiste sfe spojrzenie. Przynajmniej mamusia kuma, że mam artystycznom dusze i sie w tym skostniałym społeczeństwie dusze. Może bede epatować filistróf swom sztukom, kto wie, kto wie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3250900494952151698?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3250900494952151698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/tforze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3250900494952151698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3250900494952151698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/tforze.html' title='Tforzę'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-RpFPvlrSzJQ/Ty1TYaNoAvI/AAAAAAAAAJ4/tYQQEBHvHdw/s72-c/kotek+gaby.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6882423979077543067</id><published>2012-02-03T00:57:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.385-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Wiosenne porządki;)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wzięło matkę w najcięższe mrozy na wiosenne porządki.&lt;br /&gt;Hamerykański świstak cień swój obaczył i orzekł, że zima jeszcze 60 dni potrwa.&lt;br /&gt;Z dej desperacji matka zarządziła generalne sprzątanie, żeby w obłęd nie popaść.&lt;br /&gt;Posprzątała matka była na blogu maltretoralnym; przewietrzyła pawlacze; zmiotła; szmatą przeleciała.&lt;br /&gt;Ładnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem zaczęła gmerać przy drugim blogu.&lt;br /&gt;Bo ma matka blogi dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Doktor Maltretor maltretuje zmaltretowaną matkę, żeby znów bawić się w rzucanie pomidorami i sprawdzać, co się dzieje z tą piłeczką, kiedy w glebę wyglebi; żeby zdjąć ze ściany zegar i sprawdzić, co tam tak w kółko zasuwa po cyferblacie; domaga się ściągania obrazów, bo się mu wydaje, że to tylko matczyna złośliwość - on se tego stwora z obrazu wydłubie sam. Kiedy po raz enty domaga się stacia na parapecie i nawigowania klamkami od okien, bo to w końcu rakieta jest; burzy misternie zbudowaną wieżę z klocków; obija matce organa kręglami, znalezionym w kolejnym genialnym schowku kijem od szczotki.&lt;br /&gt;Słowem, kiedy matka czuje, że zaraz zwariuje, ucieka matka tam, gdzie zawsze zwykła była - z nosem w książkę. I Klomszczy łota, burzy, nawiguje, zdejmuje, wydłubje, domaga się, obija i co tam jeszcze, a matka, z rączyną wyciągniętą ponad łepetynę własną i Klomszczelową, ulatuje w świat literatury.&lt;br /&gt;Z wyjątkiem chwil, kiedy matka ma ręce wolne i wtedy - pisze, bo ją terminy gonią, a pomysły cisną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I z tej maltretacji założyła matka drugiego bloga, o którego istnieniu już wiecie, a który zostanie teraz lekko zmodyfikowany genetycznie i się będzie na nim chwilowo wszystko rozjeżdżało, aż do uzyskania efektu matkę zadowalającego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A blog jest tu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://copoeta.blogspot.com/"&gt;http://copoeta.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaglądajcie, podpowiadajcie książki, o których warto pisać; wiersze, które wam chodzą po głowie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A matka sobie będzie czytać i pisać. I nawigować klamkami od okien; tylko, żeby gdzie nie odleciała...;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6882423979077543067?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6882423979077543067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/zyciopisanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6882423979077543067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6882423979077543067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/zyciopisanie.html' title='Wiosenne porządki;)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7419589887716657815</id><published>2012-02-01T02:04:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.711-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Zestaw małego brzytwiarza</title><content type='html'>&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GuR-dBhu470/TykG-OlE-BI/AAAAAAAAAJs/mG4KrJFmAWw/s1600/img002.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-GuR-dBhu470/TykG-OlE-BI/AAAAAAAAAJs/mG4KrJFmAWw/s320/img002.jpg" width="202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Matka w wieku okołomaltretoralnym&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak się czasem matka zastanawia, do kogo ta progenitura podobna jest bardziej. Z wierzchu to wiadomo: Ostra do matki, Maltretor do tatusia; zbieżność organów raczej nieprzypadkowa. Ostra jest Ostra nie tylko dlatego, że nie jest tępa; to wyjątkowo lotny i twórczy osobnik, co tu kryć; Ostra jest Ostra, bo jest ostra.&lt;br /&gt;Werbalnie, temperamentalnie, emocjonalnie. Wulkan nie kobita! Chude toto, a silne; sto pomysłów na minutę; przemiał papierniczy jak mamusia w jej wieku: pięć piórników, sto ołówków, pincet napoczętych zeszytów - a bo to dziennik zajęć pozalekcyjnych, pamiętnik, cztery książki autorskie na wczesnym etapie produkcji, notatki osobiste, dziesięć brudnopisów i co tam jeszcze. Rozwój techniki postępywuje, więc Ostra zaczyna pisać na matki laptoku, skutecznie uniemożliwiając matce tworzenie dzieła arcy; bo ona ma pomysł, teraz ma i musi se wklepać! Jakby nie wiedziała, że matka też ma teraz i też musi se wklepać. I tak historia zatacza koło, lub jak wolicie, zjada własny ogon: matka musiała wrócić do rozbudowanej sieci notesików, coby jej pomysły nie uciekały, kiej Ostra okupuje komputer; Ostra zaś rozkminia edytor tekstu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Maltretor zasię podobny jest chwilowo najbardziej do siebie. Wolałaby matka, coby taki ostry jak Ostra nie był, bo to za dużo na jednom ostrom matke. Chciaż, może wszystkie dzieci ostrych matków muszom być ostre? Taki mały zestaw brzytew; zestaw małego brzytwiarza? Żebyśmy się tylko nie pouszkadzali w tym starciu na temperamenty. No, ale jeśli alternatywa brzmi: tępy i pokornego serca, to już matka woli Sweet Little Brzytwiarz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najwyżej pochowamy noże, nożyczki i maszynkę do mielenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I łyżwy.&lt;br /&gt;Łyżły, jak mówiła Ostra za młodu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7419589887716657815?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7419589887716657815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/zestaw-maego-brzytwiarza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7419589887716657815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7419589887716657815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/zestaw-maego-brzytwiarza.html' title='Zestaw małego brzytwiarza'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-GuR-dBhu470/TykG-OlE-BI/AAAAAAAAAJs/mG4KrJFmAWw/s72-c/img002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-449485666039423031</id><published>2012-01-25T23:49:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:23:23.360-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Wypływamy, zapraszamy!</title><content type='html'>Kochani Czytacze, Zwiedzacze,Oglądacze i Lookacze!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dziś możecie nas inwigilować na fejsie, o tu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://www.facebook.com/pages/Doktor-MaltretorSiostra-Ostra/163659023695658?sk=wall&amp;amp;filter=2"&gt;https://www.facebook.com/pages/Doktor-MaltretorSiostra-Ostra/163659023695658?sk=wall&amp;amp;filter=2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inwigilujcie, komentujcie, polubiujcie, pomysły podrzucywujcie - my będziemy przerabiać Wasze chore pomysły, rojenia w malignie, ubzdurane przeświadczenia, niedorzeczne lamentacje świętokrzyskie i inne na posty i opowieści dziwnej treści (lub nietreści...;)).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszamy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-449485666039423031?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/449485666039423031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/wypywamy-zapraszamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/449485666039423031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/449485666039423031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/wypywamy-zapraszamy.html' title='Wypływamy, zapraszamy!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6914067403668448640</id><published>2012-01-18T05:36:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T06:03:03.571-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bajki'/><title type='text'>Siostra Ostra i szkielet Kląszczelozaura</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: white; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; line-height: 18px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 10px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: center; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Wielkom bezkresnom pustyniom karawana buja. Wiedzie jom słynna pustynna archeolożka Siostra Indiana Ostra. Wyczytała była w periodykach branżowych, że prawdopodobieństwo istnieje duuuże, iż w pewnym miejscu na tejże pustyni &amp;nbsp;- ma je kropkom na mapie zaznaczone czerwonom - miały swe miejsce lęgowe Kląszczelozaury: zaginione ogniwo ewolucji. Ach, miejsce ono odkryć, odkopać, odgrzebać, z piachu omieść i światu ukazać...Wielbłond kołysze, Siostra Indiana Ostra kołysze się wraz z nim w rytm swych myśli kudłatych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Wrócił, dajmy na to, taki Kląszczelozaur z polowania, opasiony jak bąk, a pani Kląszczelozaurowej jeno kwiaty przywlekł i marchewy jakieś. A, bo to zdrowe, kochanie, hep, bedziesz takie szity jadła jak tfój, hep, &amp;nbsp;misiu??? Ptaszyska z pjórami, fuj, w zęby włażą; gadziny, hep, jakoweś sfutrane, co się jemi zakrztusić tylko można; kolegów gabarytowo, hep, mniejszych, suchych jak wióry i żylastych? Rypko moja, dziubdziusiu, aniołku - tu ci misiu tfój posiłeczek jarski, hep, przyniósł, hep.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Piłeś???&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;A skont, rypko, hep, hep, ty misiowa jedyna, hep!!!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Piłeś!!! Łżesz jak pterodaktyl, z pyska ci cuchnie jak diplodokowi a oczka masz czerwone jak Makrauchenia jekeśmy ostatnio zabalowały! Wienc mnie tu nie ściemniaj ciemna maso!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Nooo, takeśmy z Euoplocefalem trochę zapili tego, hep, tatara z parazaurolofa, ale nam się Welociraptor napatoczył i musieliśmy wiać, hep, hep.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Gupi!! A jakby was tak zezarł!? Już żeś zapomniał jak Apatozaurową apatia męczyła kiedy starego dopadła sraka praptaka i zdechł??? Ja wdowom zostać nie chce!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tam zaraz wdowom, hep...I zasnął był biedaczek jak stał. Padła i ona, zmęczona żona i tak ich zastał meteoryt, co przelatywał był nad naszom wsiom, pustyniom znaczy.&lt;br /&gt;Taaa...Siostra Indiana Ostra rozpędza myśli swe kudłate ruchem rącząt białych. Są już blisko; lekkim skokiem zeskakuje z podskakującego wielbłonda i rzuca swym pracownikom krótkom komende: stać, tu będziem kopać. Intuicja nigdy nie zawiodła Siostry Indiana Ostry. Oto wiekopomne odkrycie jest w zasięgu rącząt białych...Kopiom...Kopiom...Kopiom...&lt;br /&gt;Dnia siódmego ukazują się oczom naukowców dwa szkielety Kląszczelozaurów: jednak pani Kląszczelozaurowa wdowom nie została. Litościwy meteoryt unieruchomił małżonków we wspólnym grobie na wieki. Trza szkielety wydłubać, zapakować i do badań uwieźć.&lt;br /&gt;Taaa...Intuicja nigdy nie zwiodła Siostry Indiana Ostry.&lt;br /&gt;Psy szczekajom, karawana idzie dalej.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6914067403668448640?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6914067403668448640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siostra-ostra-i-szkielet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6914067403668448640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6914067403668448640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siostra-ostra-i-szkielet.html' title='Siostra Ostra i szkielet Kląszczelozaura'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3477723449420454670</id><published>2012-01-16T02:36:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.366-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>JaK RaNy, zMiaNy!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Drodzy Czytacze płci wszelakiej!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nazbierało się mię tych postów, że ja pierniczę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie przypuszczała matka, że akcja zakrojona na kilka miechów; akcja pod hasłem: "se popisze, żeby nie zwariować przy dziecku" okaże się akcją długodystansową i zmasowaną. Pomysły miast niknąć w pomroce pieluch, lęgną się jakoby królicy na wiosnę. Myśli matki porządkują się i zbierają siły ku pisaniu tekstów dłuższych, naukowszych tudzież powieściowszych i czuje matka juszsz, że nie przypadkiem została była z zawodu tym, czym jest z zamiłowania czyli czytaczo-pisaczem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem więc, a nie: więc zatem, gdyż ponieważ, jak utrzymywała matki polonistka w podstawówce: nie zaczynamy zdania od więc, zatem więc postanowiła matka porządki zarządzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zarządza co następuje: &lt;b&gt;od dziś każdy dział matczynej twórczości ma swoją odrębną podstronę, którą macie na widoku na górnym pasku, tuszszsz pod tytułem naszego, genialnego w swej prostocie, bloga&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodawuje też matka nowy dział:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Listy starej dibelicy do młodej"&lt;/b&gt;, w którym to dziele, dziale znaczy, będzie matka zwracać się ze swom mondrościom pzedwiecznom do córki swej, Ostrej Siostry, celem uświadomnienia onej jak żyć, coby nie skończyć źle.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaglądywujcie tam regularnie, bedzie sie działo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kiej matka stforzy arcydzieło większych gabarytóf, to da znać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z matczynym pozdrowieniem: HoWgH!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pkd03eiScuQ/TxQF_FPM6FI/AAAAAAAAAJM/tO62BpMwqgs/s1600/Obraz+394.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://4.bp.blogspot.com/-pkd03eiScuQ/TxQF_FPM6FI/AAAAAAAAAJM/tO62BpMwqgs/s320/Obraz+394.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3477723449420454670?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3477723449420454670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/jak-rany-zmiany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3477723449420454670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3477723449420454670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/jak-rany-zmiany.html' title='JaK RaNy, zMiaNy!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-pkd03eiScuQ/TxQF_FPM6FI/AAAAAAAAAJM/tO62BpMwqgs/s72-c/Obraz+394.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-722291018184782283</id><published>2012-01-13T06:03:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.698-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Glonojad</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciemno!!! Sypie!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrrróć... Posypało...:(&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klomszczel przylepił się do drzwi balkonowych jak glonojad.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śniegu, bidactwo, nie zna. Kiej go matka rodziła zimowego wieczora, znaczy rańca, zejszłą zimą, śniegu było, że ho ho... No, ale tego obywatel K. nie pamnięta. A zimą bieżącą nabyła matka dwa kombinezony, coby się z gadziną w śniegu turlać, to śniegu ni ma. Trza było kąpielówki zorganizować, w tym kraju fszystko na opakkk. Żesz. Nigdy matka nie myślała, że za śniegiem zatęskni. Za zwałami białego puchu, w którym i oreła wyciąć i aniołka narychtować można.&lt;br /&gt;I saniami, saniami...&lt;br /&gt;I kuligiem, kuligiem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A u cioci Ani w Hameryce to zima podobnież taka jest, że strach z progeniturą z chałupy wynijść, bo smarki zamarzują i trzeba je skuwać. Taaa... A u matki wariatki to zima taka jest, że wirusy nie zamrzywują i matka osobiście ma smarki po kolana. I kapią matce na klawiaturę uniemożliwiując tworzenie dzieła arcy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gramy więc z Klomszczym w piłkę na dywanie, trawkę zieloną imitujęcym, i marzymy, że rańcem za oknem puchowy śniegu tren i na całej połaci śnieg.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marzenia...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=c9jK4L06bfc"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=c9jK4L06bfc&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-722291018184782283?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/722291018184782283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/glonojad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/722291018184782283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/722291018184782283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/glonojad.html' title='Glonojad'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-284334117240319848</id><published>2012-01-13T05:33:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T06:03:35.116-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bajki'/><title type='text'>Alicja w Krainie Garów (1)</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Dawno, dawno temu żyła była dziewczynka, która nie cierpiała czynności okołodomowych. Zwłaszcza i szczególnie mycia naczyń.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Jednak stosy garów w zlewie kuchennym rosły lawinowo, na zmywarkę nie miała kasy, a monż odmawiał jej był pomocy. Dziewczynka zdzierżyła był lat kilka, po czem zaprzestała mycia garów całkowicie. Najsampierw gary wartkim strumieniem wylały się ze zlewu, rozlały po kuchni, wreszcie rozpoczęły ekspansyję ku salonowi, by na koniec wlać się do łazienki i zapchać tualety i bidety. Przedzierali się Alicja i jej, pożal się Boże, Kapelusznik ku łazience, brnąc po kolana w pokarmowych resztkach, herbacianych fusach, szczurach po ekspresowym Liptonie, nadgryzionych kanapeczkach i niedopitych kawusiach, aż pewnego dnia się nie dało już. Alicja trwała w maniackim uporze; pomna rad babcinych, że chłopa wystarczy sobie wychować i przyjacielskich, że widziały gały, co brały, lepiej zapobiegać niż leczyć; wywiesiła na drzwiach do tualety plakat następujący:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-88WnD7ZVM74/TxVYSL5dCAI/AAAAAAAAAJU/uPRUuB0zCtw/s1600/189283_10150156573640407_55728020406_8120488_3959046_n.jpg" imageanchor="1" style="color: #558200; margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-decoration: none;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-88WnD7ZVM74/TxVYSL5dCAI/AAAAAAAAAJU/uPRUuB0zCtw/s1600/189283_10150156573640407_55728020406_8120488_3959046_n.jpg" style="-webkit-box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.199219) 0px 0px 20px; background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(168, 225, 40); border-bottom-left-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-color: rgb(168, 225, 40); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(168, 225, 40); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(168, 225, 40); border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-top-style: solid; border-top-width: 1px; border-width: initial; box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.199219) 0px 0px 20px; padding-bottom: 8px; padding-left: 8px; padding-right: 8px; padding-top: 8px; position: relative;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Potem udała się do Tesco, gdzie nabyła hurtową ilość jednorazowej zastawy stołowej, worki na śmieci o rozmiarach i wytrzymałości worków na gruz pobudowlany oraz łopatę do odśnieżania (z przeceny, bo już marzec był, Dzień Kobiet lada chwila, Tesco zalała fala czekoladek z napisem Merci oraz dołączonymi doń plastikowymi różami). W ramach degustacji, dała się Alicja poczęstować ciasteczkiem, które sprawiło, że znacznie urosła, a jej bicepsy zaczęły przypominać te z plakatu. Poczęstowała się jeszcze napojem w kolorze miętowego płynu do mycia naczyń Ludwik i już miała wychodzić z Tesco, kiedy jej uwagę przykuł niezwykłych rozmiarów kot. Co oni, kruca bomba, mają na tych degustacjach, zadumała się Alicja, ale kotu nie odmówiła; siadła na oklep i kazała się zawieźć do domu. Tam, przy pomocy kota i łopaty (kot okazał się być lepszym współpracownikiem od menża...) oczyściła lokal z zasyfionych naczyń.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Od tej pory Alicja jadała wyłącznie na jednorazowych talerzach jednorazowymi sztućcami, które natychmiast utylizowała w kosmicznych rozmiarów worach, zaś Kapelusznik rozsmakował się &amp;nbsp;w daniach gotowych, z których kilka zajęło szczególne miejsce w jego jadłospisie. Były to mianowicie: fasolka po barbarzyńsku, pulpetry z saletry i flaczki z kaczki.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I żyli długo i szczęśliwie, aż do dnia, w którym skończyły się worki na śmieci, a fabryka dań gotowych ogłosiła upadłość,&amp;nbsp;&lt;span style="background-color: white;"&gt;przy czym Kapelusznik nie miał stosownych zapasów, musiał więc udać się do &amp;nbsp;najbliższego sklepu celem obczajenia słoików umożliwiających mu przeżycie do następnej katastrofy. Zmiana wyszła mu tylko na lepsze; oto odkrył słoiki, które nie tylko, zawierały jego umiłowane pulpetry z saletry, ale też wiele innych wartych zachodu (schodu raczej, śmiertelnego wręcz schodu...) składników:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b style="background-color: white;"&gt;MOM&lt;/b&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&amp;nbsp;(mięso [z czegoś lub kogoś] oddzielane mechanicznie), polepszacz, utwardzacz, zagęstnik, przeciwzbrylacz, aromat identyczny z naturalnym, barwnik ze smoły węglowej, kilka E (E123, E321, E231, E312) i solidną dawkę glutaminianu syfianu. Kapelusznik westchnął z rozkoszą, mlasnął i nabył tonę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;W tym samym czasie Alicja walczyła z górą słoików zalegających wszystkie kuchenne szafki. Wcale nie zamierzała ich wyrzucić! Wymyśliła mianowicie, że przerobi je na wazony. Ekologiczne Marcowe Zające i Dżabersmok chętnie nabędą te artykuły rękodzieła artystycznego, nie pogardzą też nimi zieloni rodzice uwielbiający segregację surowców wtórnych, wielorazowe podpaski i pieluchy oraz nawiedzone nastolatki szukające trendowych prezentów dla innych nawiedzonych trendowych nastolatek. Poczłapała więc do sklepu papierniczego, gdzie nabyła biodegradowalne farbki do szkła, i już zamierzała wrócić do domu, kiedy znów napatoczył się kocur.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;-Jadziem? - zagaił ze wschodnim zaśpiewem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Czegoż ja się znowu najadłam, zadumała się Alicja, pulpetrów z saletry nie tykam, flaczki z kaczki budzą me obrzydzenie a fasolka po barbarzyńsku wywraca mi flacory na nice.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;-Jadziem! - rzuciła przez ramię, wskoczyła na oklep na kota i pognali w stronę chaty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Kapelusznik już tam był; wielką łyżką wydłubywał ze słoika kolejnego pulpetra, który zaklinował się na spodzie między niedomielonym mechanicznie świńskim ryjem a nadmielonym kurzym pazurem. Walka z materią trwała w najlepsze, kiedy kocur łagodnie osiadł na kuchennej posadzce i wbił w Kapelusznika zielone kaprawe oczy...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;MOM&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;img alt="Nuggetsy" height="240" src="http://bebzol.com/upload/brzez/1/chicken-nugget-paste.jpg" style="-webkit-box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.199219) 0px 0px 20px; background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: initial; background-origin: initial; background-position: initial initial; background-repeat: initial initial; border-bottom-color: rgb(168, 225, 40); border-bottom-left-radius: 0px; border-bottom-right-radius: 0px; border-bottom-style: solid; border-bottom-width: 1px; border-image: initial; border-left-color: rgb(168, 225, 40); border-left-style: solid; border-left-width: 1px; border-right-color: rgb(168, 225, 40); border-right-style: solid; border-right-width: 1px; border-top-color: rgb(168, 225, 40); border-top-left-radius: 0px; border-top-right-radius: 0px; border-top-style: solid; border-top-width: 1px; box-shadow: rgba(0, 0, 0, 0.199219) 0px 0px 20px; padding-bottom: 8px; padding-left: 8px; padding-right: 8px; padding-top: 8px;" width="320" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 10px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;b&gt;Powyższa fotka przedstawia... Mechanicznie oddzielanego kurczaka! To właśnie z tego robi się popularne nuggetsy. Widzisz przetworzone mięso kurczaka, z którego robi się te małe kotleciki.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 10px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-family: inherit; font-style: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Wyjaśnijmy proces tworzenia.&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Bierze się części kurczaka i przepuszcza je przez maszynę, której zadaniem jest oddzielenie mięsa od kości.&amp;nbsp;&lt;span style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-family: inherit; font-style: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Niestety, tak się nie dzieje&lt;/span&gt;. Tak naprawdę&lt;span style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-family: inherit; font-style: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;WSZYSTKO&lt;/span&gt;&amp;nbsp;zostaje zmiażdżone i zmielone, włączając w to&amp;nbsp;&lt;span style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-family: inherit; font-style: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;kości, oczy i wnętrzności&lt;/span&gt;, czego efektem jest właśnie papka, którą widać na zdjęciu.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 10px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;b&gt;Jako, że w produkcie na tym etapie jest mnóstwo bakterii,&amp;nbsp;&lt;span style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-family: inherit; font-style: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;całość zanurza się w amoniaku&lt;/span&gt;&amp;nbsp;w celu zabicia tych małych stworków. Tylko kto chciałby nuggetsy o smaku amoniaku? Pewnie nikt. Właśnie dlatego kolejnym krokiem jest dodanie całej góry sztucznych aromatów, które mają nadać temu smak zbliżony do kurczaka. To załatwia sprawę.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-image: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; outline-color: initial; outline-style: initial; outline-width: 0px; padding-bottom: 10px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;div style="color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px;"&gt;&lt;b&gt;źródło:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://bebzol.com/pl/wiesz-ktora-to-pozycja-w-menu-mcdonaldsa.50634.html" style="background-color: transparent; color: #558200; text-decoration: none;"&gt;http://bebzol.com/pl/wiesz-ktora-to-pozycja-w-menu-mcdonaldsa.50634.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #4e4e4e; font-family: Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px;"&gt;TO BE CONTINUED&lt;/div&gt;&lt;span style="color: #333333; font-family: Arial, sans-serif; font-size: xx-small;"&gt;&lt;br class="Apple-interchange-newline" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-284334117240319848?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/284334117240319848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/alicja-w-krainie-garow-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/284334117240319848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/284334117240319848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/alicja-w-krainie-garow-1.html' title='Alicja w Krainie Garów (1)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-88WnD7ZVM74/TxVYSL5dCAI/AAAAAAAAAJU/uPRUuB0zCtw/s72-c/189283_10150156573640407_55728020406_8120488_3959046_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7221001127696083696</id><published>2012-01-11T23:18:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.389-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Blogerzy Książki Piszą</title><content type='html'>&lt;iframe width="459" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/UtVAMc1IyE8?fs=1" frameborder="0" allowfullscreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7221001127696083696?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7221001127696083696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/blogerzy-ksiazki-pisza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7221001127696083696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7221001127696083696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/blogerzy-ksiazki-pisza.html' title='Blogerzy Książki Piszą'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/UtVAMc1IyE8/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-932931329308597167</id><published>2012-01-10T05:30:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T06:03:21.315-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra...(6)</title><content type='html'>&lt;span style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;Dostaliśmy z Klomszczym piętrowe łóżko.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: white; font-family: 'Courier New', Courier, monospace; font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;Ja bede górom.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;Młody gdzieś pode mnom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;Na razie jeszcze nie ma materaca i tylko se oklepuje deseczki. Ale jak tatuś materac zorganizuje, bedziemy spać razem w pokoju.&amp;nbsp;Juszsz to widze. Mamusia mówi, że tszynasty miesionc nie śpi, bo Klomszczy daje po garach i on niby nagle u mnie pode mnom tak uśnie i se pośpi. Hhehehe. Zastanawiam sie, kto zwariuje pierszy: ja czy mamusia. Bo Klomszczemu to wszystko jedno kto zwariuje. A nam z mausiom nie. Bo jak mamusia, to jom wywiozom nogami do przodu i zawiozom gdzieś, gdzie som gumowe ściany, drzwi bez klamek i można spać ile kto chce. A jak ja, to ... No przecież też wtedy mamusie tam wywiozom, wienc co za różnica, która piersza??? No, chyba że zwariuje Klomszczel, ale on jest facetem, wienc już gorzej chyba z nim nie bedzie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;To w ogóle straszne jest mieć w domu takiego smarka. Ja to co innego - jestem juszsz prawie dorosła, mam kieszonkowe i jakby co, to sie moge wyprowadzić. Mamusia mówi, że jak chcem, to ona mi sie pakować pomoże, ale jak zaczyna pomagać, to ja juszsz nie chcem. Ostatnio w ogóle mam problemy z tym, co chcem, a czego nie chcem. Znaczy sie, sama nie wiem, czego chcem. A ciongle coś chcem i jest to strasznie menczonece dla mamusi i dla mnie. Bo ja mamusie kocham i nienawidze; lubie i nie lubie; chcem robić, co se sama każe, a nie, co mi mamusia każe. Strasznie to skomplikowane jest. Prawie jak ja. Mamusia mówi, że mam to po niej i że bedzie tylko gorzej.&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: white; color: #333333; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: justify;"&gt;To ja tak nie chcem!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-932931329308597167?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/932931329308597167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siostra-ostra6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/932931329308597167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/932931329308597167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/02/siostra-ostra6.html' title='Siostra Ostra...(6)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4920405338318696174</id><published>2012-01-09T05:18:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T04:04:15.458-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (6)</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img src="http://t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcS1xUUIPrv0t0Ui0xSx8Q5llUVUWE1k8WyWAg4FREG9LTQkKIQo" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie pamiętam w jakiej kolejności komiksy owe trafiały w moje ręce. Tylko Kleks pojawiał się w domu regularnie, gdyż ponieważ publikowany był w odcinkach w "Świecie Młodych". Reszta...? Może też była, ale matka nie pamięta. Cóż, starość. W księgarniach książek wtedy beło tele, co w spożywczych mięsa, a w obuwniczych butów, dlatego część wzmiankowanych publikacji przechodziła z rąk do rąk pod szkolną ławką. Bo w onym czasie książki sobie dzieci od siebie nawzajem pożyczały, panie dzieju, czekały rozgorączkowane w kolejce, potem książkę pożyczoną obwąchiwały, czytały i wrażeniami się dzieliły. Komiksy się kolekcjonowało, wymieniało podwójne egzemplarze - kupywanie wtedy, panie dzieju, było czynnością z gatunku łowiecko-zbieracko-grzebackich i co kto dopadł, to kupywał, zdarzało się więc, że wszyscy członkowie rodziny upolowali jednego dnia ten sam tom... - obnosiło się ze zbiorami full wypasionymi. Komiksy Szarloty Pawel zachowały się matce w wersji bezokładkowej; stare, zmiętolone i zaczytane&lt;/div&gt;&lt;img height="200" src="http://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/kleks/3/okladka-200.jpg" width="141" /&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;img height="200" src="http://static.polter.pl/sub/Kleks-1-Przygody-Jonki-Jonka-i-Kleksa-czesc-1-bn20927.jpg" width="141" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://esensja.pl/obrazki/okladkikom/9107_woda_sodowa_200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://esensja.pl/obrazki/okladkikom/9107_woda_sodowa_200.jpg" width="149" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;O ile Kleks, Jonek i Jonka stanowili pożywkę dla wyobraźni matki w wieku wczesnoszczenięcym, o tyle komiksy Tadeusza Baranowskiego, z ich genialnymi rysunkami i rozlicznymi podtekstami, cudowną słowną dezynwolturą i Montypythonowskim &amp;nbsp;(mniam, mniam...) poczuciem humoru, doceniła matka nieco później. Pławi się zasię do dziś w Entomologiach Motylkowskich, profesorkach Nerwosolkach, Bąbelku i Kudłaczku, Ciotkach Fru-Bęc...Może więc to słowotwórswo radosne to nie tylko po Leśmianu matka ma ale i po temu kommiksu...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/71000/71457/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/71000/71457/352x500.jpg" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;A potem jeszcze nauczyła się matka kląć od Hegemona podczas lektury "Kajka i Kokosza". Obleciała glob wannolotem, wkręciła się, gdzie trzeba przy pomocy wkrętacza, posłuchała wujka Dobra Rada czyli profesora T'Alenta i wraz z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem wyrobiła normę zbawiania i poznawania świata.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli czemuś zawdzięcza matka, miszcz cientej riposty, swoją skrótowość i ripostową cientość, to między innymi komiksom. Myśli matka dymkami, obrazami, tymi wszystkimi wrrr, brruum, trach, ciach, łiii, bęc i organizuje wypowiedzi swe w oparciu o zasadę językowej ekonomii. No, chyba że trzeba się rozgadać do nieprzytomności, to się matka reorganizuje i rozgaduje - nie ma sprawy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dziwi już matkę Klomszczu ze swoim gziii...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko czekać, aż powie fiuuu..., wrrr..., bam bam, i wyleci z gniazda.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Te dziecka tak szybko teraz dojrzewają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie to, co matka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.relax.nast.pl/galeria/badybie.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;a href="http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQGyNFeXHISie8WQ2zdsbySxFS6s-CNyYnuLLB1jbzvcC3uBn_T9A" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="139" src="http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQGyNFeXHISie8WQ2zdsbySxFS6s-CNyYnuLLB1jbzvcC3uBn_T9A" style="text-align: left;" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4920405338318696174?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4920405338318696174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4920405338318696174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4920405338318696174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-6.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (6)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1079217915807355786</id><published>2012-01-08T00:01:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.500-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Myszka Deliryszka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach poszerzania pola walki udaliśmy się stadnie ku sklepu celem nabycia materaca łóżkowego rozmiarów więcej niż słusznych. Likwidacja okropnej ramy łóżka, o którą Klomszczel obijał sobie paszczękę, Matka kość ogonową, a reszta ludzkości resztę organów, przebiegła bezboleśnie i ku uciesze gawiedzi. Sielanka... Się barłożenie jak marzenie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale, jak to przy większych zakupstwach rodzinnych bywa, obsługa logistyczna zakupów o gabarytach ponadnormatywnych przypadła tatusiowi. Matka, pozostawiona w czeluściach ogromniastego sklepiszcza z dwójką dzieciąt, miała sobie czas zorganizować do powrotu tatusia, któren, opłatę uiści, materac z magazynu wywlecze, do auta zawlecze, do tegoż zapcha i po resztę stada wróci. Łatwo powiedzieć...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sklepiszcze ono, dla matki także znośne, o dziwo..., wzbudza w Ostrej emocje porównywalne z wizytą Mikołaja. Świętego. No więc umilamy sobie czas sunąc Kanionem Dzikiej Rzeki Towarowej, klnąc przy tem na czym świat ten stoi, że wszyscy inni mieszkańcy naszej wsi też akurat dzisiaj zapotrzebowali sobie materac kupić (no, może akurat nie materac, ale akurat dzisiaj) i nagle - objawienie. W stosiku rozmaitych pluszowych pluszydeł Klomszczel dostrzega myszki. Ooo, myszka synku, którą chcesz: czarną? brązowiutką? szarą myszkę, synku...? A synku chce ... białą! Noż, pięknie syna zaczyna! Białe myszki, tupot białych mew o pusty pokład... Niechaj, synku, niechaj - bierzemy białą. Będzie się nazywała Deliryszka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jeszcze rundka Wąwozem Utensyliów Kuchennych i ...no, poszlibyśmy już, a fatera nie widać. No to porzucaj Ostra myszką do brachola, jakoś go jeszcze przetrzymamy chwilkę. I rozpoczyna się radosne rzucactwo: raz Ostra myszkę przechwyci, raz myszka ląduje na ziemi; raz trafi do kosza z zakupami, raz pod nogi przypadkowego klienta kosz swój pchajencego. Klomszczy piszczy z uciechy. Jak piszczy!!! Zanosi się perlistym kwikiem. Już we trójkę gramy, w kąciku sobie stanęliśmy, coby sensacyji nie wzbudzać i sensacyję wzbudzamy: i dajesz, Ostra, dajesz... iii ... myszkę przejmuje Klomszczy iii ... leci. Łap, Ostra, myszkę, łap!!! Ludzka rzeka przelewa się Wąwozem, co i raz ktoś rzuca ku nam podejrzliwe spojrzenie, cóś nieteges z temi ludziami. No, ale ileszszsz &amp;nbsp;można myszkom rzucać. O, kómóra dzwoni: taaa...upchać nie umisz? se poradzisz? aha aha...dobradobra...Ostra, idziemy do kasy. Myszkę bierz, dywana turlaj, ja zapanuję nad resztą. Że się nie da? Się da się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myszka Deliryszka czuwa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1079217915807355786?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1079217915807355786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/myszka-deliryszka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1079217915807355786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1079217915807355786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/myszka-deliryszka.html' title='Myszka Deliryszka'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6794930969613233656</id><published>2012-01-04T22:39:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:11:27.120-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (5)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://poleczkazksiazkamibeel2.blox.pl/resource/20101108203633.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://poleczkazksiazkamibeel2.blox.pl/resource/20101108203633.jpg" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/93000/93656/352x500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="199" src="http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/93000/93656/352x500.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Przyznaję: ta Agnieszka to ja; od zawsze opowiadam bajki, a ta, sprzed wielu lat, wciąż mi się jeszcze nie doopowiadała do końca. Historyjka o kotku, który zgubił mamusię podziałała na moje uemocjonalnienie silniej od Grimmów i Andersena. Labirynt malutkiego mieszkanka, niczym gotycka przestrzeń anizotropowa charakterystyczna dla opowieści grozy, wchłonął matkę, wtedy w wieku gdzieś między Matlretorem a Ostrą, wchłonął i zassał. I trzyma. Kotek z pieskiem suną ciemnym korytarzem, matka też sunie; wpatrują się w jednookie radio, co tak mrugało oczkiem jak kotka mama mrugała - matka też się wpatruje jak zaczarowana i odtąd wszystkie radia jej zawsze to jedno na myśl przywodzą. Dywanik przed łóżkiem i miotła, i ten kotek nieboraczek, co tak płacze, ciągle płacze...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://jarmila09.files.wordpress.com/2011/11/nie-pc582acz-kozioc582ku_okc582adka.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://jarmila09.files.wordpress.com/2011/11/nie-pc582acz-kozioc582ku_okc582adka.jpg" width="154" /&gt;&lt;/a&gt;"Nowoczesna bajka o kotku" opowiedziana przez Agnieszkę jest niczym innym jak opowieścią o tym, jak namówić rodziców do zrobienia czegoś, czego wcale nie mieli zamiaru robić. Te domowe zwierzontka ... ech, zawsze wzbudzają emocje. Tak to widzę dziś, ale lat temu tysiąc pięćset sto dziewięćset płakałam wraz z kotkiem i z ulgą wraz z nim odnajdywałam kocią mamę w mamie ludzkiej. Bezradne kocięctwo i przytulna mamowatość - to było to, co &amp;nbsp;kazało matce do maleńkiej książeczki wracać bez końca. Przekonanie z opowieści wyniesione, że kto szuka, ten znajdzie. Podobne emocje odnalazła matka w powiastce Michałkowa o zbuntowanym &amp;nbsp;koziołku. Ale to już kolejny stopień wtajemniczenia: nie wiemy dlaczego kotek został sam, się stało, się zdarza; koziołek zasię, uparty jak to koziołek, sam sobie nagrabił. A potem żałował. Co się wydygał, biedactwo, to jego. I co się matka wydygała była... Ale na końcowej ilustracji siedzi koziołek na maminych kolanach, za stołem suto zastawionym jadłem i napitkiem, wśród przyjaciół, mądrzejszy o te wszystkie strrraszne nauczki, co to go były spotkały. Wilki i burza, samotna wyspa pośrodku kipieli...Nie płacz, koziołku!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-alCJhFJAaSU/TnOk2TBqgKI/AAAAAAAADpY/2xFMLq-T3vg/s1600/kto_pocieszy_maciupka.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-alCJhFJAaSU/TnOk2TBqgKI/AAAAAAAADpY/2xFMLq-T3vg/s320/kto_pocieszy_maciupka.jpg" width="241" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;I jeszcze jeden samotnik, działający na wyobraźnię-Maciupek. Egzystencjalny wyrzucik sumienia, poszukujący swojej Drobinki. Stuprocentowy facet, który nie umie nazwać dręczących go emocji; który woli pisać niż mówić; który nie wie, czego chce, choć wie, czego nie chce.&lt;/div&gt;&lt;span style="text-align: justify;"&gt;"- Dlaczego tak mi smutno, chociaż jest lepiej, niż kiedykolwiek przedtem?".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Co ci po muszli, mały przyjacielu, jeżeli nie masz jej komu pokazać?".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I list w butelce i Drobinka-wyzwanie, która boi się jeszcze bardziej niż Maciupek, i wspaniały uskrzydlający stan, kiedy jest się bardziej złym, niż wystraszonym...ech, piękna opowieść dla dzieci i dorosłych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do dziś matka ma we krwi pocieszanie kotków, koziołków i Maciupków. I czasem sama by chciała, żeby ją ktoś jak tę Drobinkę...ech, literatura...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6794930969613233656?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6794930969613233656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6794930969613233656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6794930969613233656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-5.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (5)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-alCJhFJAaSU/TnOk2TBqgKI/AAAAAAAADpY/2xFMLq-T3vg/s72-c/kto_pocieszy_maciupka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3024661844411483362</id><published>2012-01-03T05:19:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T07:16:40.977-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (7)</title><content type='html'>Nigdy nie podejrzewałem, że porosnę aż taki przystojny. Wiem, wiem - każden jeden facet tak o sobie myśli, ale ja nie myślę - ja naprawdę jestem. Znaczy myślę, ale nie o tym, że jestem powalająco przystojny.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myśli moje zaprząta ostatnio konsumpcja. Bo ja lubię kuszać, a że gabaryty odziedziczyłem po mamusi, to i nie mam tendencji do tycia i mogę kuszać jak leci. Mamusia dba tylko, żebym młócił produkty zdrowe, a ja młócę. &amp;nbsp;Siostra moja, Ostra, ta wietrzna istota, mogłaby nie kuszać wcale. Ale my z mamusiom żerujemy całe dnie na czym się da.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod choinkę kupił mi tatuś taki mega traktor z przyczepką. Nośność sprzęta: do 60 kilogramów. No i teraz mamusia mnie wozi na tej przyczepce, sama siedzi na traktorze i pomykamy po lokalu. Cieszy się mamusia strasznie, bo może sobie siedzieć i odpychać się tylko nóżkami. Realizuje w ten sposób mamusia postulat "wszystkie kobiety na traktory", cóż, że po niewczasie... Ważne, że.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Razem ważymy może ze 3/4 tych zalecanych kilogramów, więc nie ma obawy, że se traktor sprasujemy. Swoją drogą, gdybym wiedział, że mamusia tak lubi traktory, to bym tatusiowi powiedział przed Gwiazdką, żeby mamusi też taki kupił, a nie jakieś mazidła do paszczy i książki. Książek ma już mamusia tyle, że nogi gdzie nie ma w lokalu postawić, do łóżka wejść trudno, nawet stół cały zarzucony. Ja rozumiem - jedna, dwie, sto nawet... ale tyle??? Po co to komu? I siedzi mamusia i czyta nawet w wannie i na ... no, na kilblu czyta, gotuje i czyta (w garnku gmera, rozumicie, i czyta!), mię zabawia i czyta. Dewiancja jakaś. A jakby mamusia miała swój traktor, to może by się zajęła jakimiś ćficzeniami fizycznymi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obiecuję sobie w nowym roku zadbać o kondycję fizyczną mamusi. Może jak będzie więcej biegać za mną po lokalu (bo ja już biegam!!!), to jej się polepszy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3024661844411483362?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3024661844411483362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/z-pamietnika-doktora-maltretora-6.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3024661844411483362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3024661844411483362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2012/01/z-pamietnika-doktora-maltretora-6.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (7)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-994453686368093935</id><published>2011-12-31T02:55:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.397-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Szczęśliwej drogi...!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O poranku Ostra z Klomszczym tańcowali.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale widok!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmiętolony Klomszczel w wężowych uściskach siostry sunie przez pokój symulując tango z różą w zębach. Poezja. Potem skoczne rytmy generowane przez edukacyjny laptok odziedziczony po wyjechanym do Hameryki Lenonie. I na koniec "Jedzie pociąg z daleka" w wykonaniu Rynkowskiego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klomszczel, gadzina skubana, potrafi porwać w tan nawet tatusia. Mamusi nie udało się nigdy jak długo żyje. Ostrej też nie. A ten włącza muzyczkę laptokową, staje przed tatusiem słupka jak zając i ciągnie: no, wstawaj stary, wstawaj. I stary wstaje! Ech, ta solidarność plemników...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ja z grubsza na inny temat miałam się wypowiadać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż wzmiankowany Rynkowski Ryszard, obojętny mi jak kilo gruzu lub nawet bardziej (no, fakt, kiedyś nie był, ale to było za "Bananowych songów", "Szczęśliwych dróg" i "Zabierania Magdaleny" czyli za czasów VOX-u) dał matce do myślenia. I kiej tam młodzież dansowała, matka podśpiewywała:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Nic nie robić, nie mieć zmartwień.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Chłodne piwko w cieniu pić.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Leżeć w trawie, liczyć chmury.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Gołym i wesołym być.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Nic nie robić, mieć nałogi.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Bumelować gdzie się da.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Leniuchować, świat całować&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Dobry Panie pozwól nam.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="line-height: 18px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Być ponad to, co nas boli,&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Co ośmiesza tylko nas.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Wypić z wrogiem beczkę soli&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Dobry Panie pozwól nam.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Nie oglądać wiadomości&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Paru gościom krzyknąć "pass".&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Złotej rybce ogryźć ości&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;za to co przyniosła nam.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;span style="color: red; font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;"&gt;Konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 18px; text-align: left;" /&gt;&lt;br /&gt;Noż życzenia noworoczne jak się patrzy!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&amp;nbsp;Jeno z tą Warszawą matka by nie demonizowała: jak już będziemy sławni i bogaci i dadzą nam w onej robotę, to czemu nie. W ogóle: konduktorze łaskawy, wszędzie nas wieź, cały świat chciałoby się zobaczyć, wszystkiego posmakować, w każdą dziurę zajrzeć...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;No i jeszcze ryzykownie brzmi to "nic nie robić" - matka by zwiędła z nudów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;Robić! Dużo, symultanicznie, z pieśnią na ustach - tylko czasu więcej i siły.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;I żeby nam się chciało chcieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czego Wam, Kochani, i sobie życzę na ten Nowy Rok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #333333; font-family: arial, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;span style="line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-994453686368093935?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/994453686368093935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/o-poranku-ostra-z-klomszczym-tancowali.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/994453686368093935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/994453686368093935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/o-poranku-ostra-z-klomszczym-tancowali.html' title='Szczęśliwej drogi...!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-9049931107532293052</id><published>2011-12-30T04:09:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:11:27.136-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (4)</title><content type='html'>&lt;img height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-Ke_xyJLJjK8/TkO2uKOdufI/AAAAAAAADfE/qG6YlkvW5T4/s200/w_wojtusiowej_izbie.jpg" width="200" /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;img height="200" src="http://bp0.blogger.com/_8kDvva5q9YM/ReLpqIwghUI/AAAAAAAAAJ4/DzeRlx3S_tI/s200/XL800377.jpg" width="150" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_299338703"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;r&lt;/span&gt;zepięknie wydana "Wojtusiowa izba" wciąż trwa. W matki posiadaniu jest. Bez okładki, nadgryziona nieco przez czas, matkę i matki brata, Ostrą i brata Ostrej. Dobrej jakości trwały papier, nieblaknące cudownej urody ilustracje. Czytelnik 1978 rok. Wydanie XII! I podany nakład - dziś proceder zapomniany; tajemnica firmy; po co toto komu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wierszyki Porazińskiej znała matka na pamięć. Zna do dziś. Do dziś uśmiecha się do "Malowanych misek": miska jedenasta - wrona ogoniasta; do "Malowanych dzbanków": na tym piątym osa, co jej kapie z nosa. "Bajka iskierki" wraca do matki nie tylko nucona Klomszczemu przed zaśnięciem ale też grana przez Ostrą na gitarze. Kiej przyjdzie wyobrazić sobie diabła lub czarownicę, myśl matki sunie ku ilustracjom Olgi Siemaszko. I "Mruczkowym bajkom" z najpiękniejszą obrazkową wersją Kota w Butach, jaką matka może w pamięci przywołać...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zajrzyjcie na stronę&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pstrobazar.blogspot.com/2011/08/kropla-folkloru-z-olga-siemaszko.html"&gt;http://pstrobazar.blogspot.com/2011/08/kropla-folkloru-z-olga-siemaszko.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i ucieszcie oczy ilustracjami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta książka ma wartość wyjątkową. Kiedy ją matka bierze do ręki, ożywa nagle świat, którego już nie ma. Słychać czytającą mamę, teraz to matka-wariatka jest czytającą mamą...; zobaczyć można ten gest charakterystyczny, którym odgarniała włosy czytając, teraz to matka-wariatka odgarnia...; czuć dłoń na policzku, teraz to matka kładzie. Ręce tak samo szorstkie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście trwa też matki Mama, źródło nieustannie bijące tej matkowej książkopatii (książkopactwa?) i ciągle jeszcze matka czuć się może dzieckiem &lt;i&gt;sensu stricto. &lt;/i&gt;I wie matka (może jednak nie taka znowu wariatka...), że w rodzinnym domu stoi wciąż wiklinowy koszyk przechowujący resztki matczynej literatury szczenięcej. Coraz jej mniej, coraz... A to Ostra powywlekała, a to matka sama.&amp;nbsp;O, takie "Psotki i Śmieszki" też się gdziesik bez okładek pętelają. Gdzie...? Głowę by sobie matka dała uciąć, że jej wydanie miało czerwone tło okładki, ale kto teraz dojdzie, po tylu latach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wy, dorośli - to nie wiecie,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;co się czasem w izbie plecie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dorosła ta matka, zali wżdy, czy nie...?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-9049931107532293052?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/9049931107532293052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9049931107532293052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9049931107532293052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-4.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (4)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Ke_xyJLJjK8/TkO2uKOdufI/AAAAAAAADfE/qG6YlkvW5T4/s72-c/w_wojtusiowej_izbie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4926243753946110806</id><published>2011-12-27T05:03:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.624-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Uwaga, waga!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre ludzie mają problem ze świąteczną konsumancją. Że się niby od wiktuałów nadmiaru tyje, czy cóś...Chciałaby matka, chciała. Odstała matka przy garach swoje; odmięszała, odprzyprawiała... każdemu wedle uznania narychtowała. Żarcia tyle, co dla szwadronu szwoleżerów, choć rodzina klasyczna-statystyczna: mawer, fawer, dwójka trzpiotów. I leżała matka i jadła, potem wstawała i jadła, nareszcie: chodziła i pojadała, by na koniec wejść do wanny i jeść. I co? I ... ech - i nico. Co se matka podgoniła, to z niej Klomszczel wyssał. Budziła się matka po wypasie absolutnie niezdroworozsądkowym (konsumancja potraw smażonych z kapuchą i grzybami w okolicach godziny 22.00, na deserek rafaello i trufle, na popitkę elgrey z soczkiem z czarnej porzeczki - ten aromacikkk...) w środku nocy głodna jak pies. A bo Klomszczel se na matce nocom używał do woli. Wie matka, wie - można Klomszczela kłonicą pogonić i na schabowe z kapustą przestawić, ale jakoś tak nam dobrze idzie współpraca i się nie chce...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i właśnie dlatego wchodzi matka na wagę bez obawów. Znaczy z obawami, że się waga zaśmieje i od anorektyków wyzwie, choć matka słonia by zezarła i jeszcze o dokładkę poprosiła. Ale matka zawsze tak miała - marna matki zasługa. Ot, niektóre tak majom...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogłasza matka zasię wszem i wobec: kiejby ktoś miał na zbyciu 10 kilosów, może być 12 ... - matka bierze w ciemno. Z biodrów, brzuchów, cycków, udów ...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uda się albo nie uda...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4926243753946110806?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4926243753946110806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/uwaga-waga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4926243753946110806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4926243753946110806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/uwaga-waga.html' title='Uwaga, waga!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6285931755826826537</id><published>2011-12-22T02:46:00.000-08:00</published><updated>2012-02-05T06:36:10.837-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Najlepszego</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ivtHsbrY8z0/TvMQud2JLjI/AAAAAAAAAII/0SgCFLa2n9E/s1600/zlobek.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ivtHsbrY8z0/TvMQud2JLjI/AAAAAAAAAII/0SgCFLa2n9E/s320/zlobek.jpg" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Wszystkim Czytelnikom,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;którzy wraz ze mną&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;przemierzają bezkresne przestrzenie kosmosu&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Klomszczela i Ostrej,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;zdrowych i sensownych Świąt życzą&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Matka Wariatka,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: red;"&gt;Doktor Maltretor &amp;amp; Siostra Ostra&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6285931755826826537?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6285931755826826537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/najlepszego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6285931755826826537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6285931755826826537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/najlepszego.html' title='Najlepszego'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ivtHsbrY8z0/TvMQud2JLjI/AAAAAAAAAII/0SgCFLa2n9E/s72-c/zlobek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8061981091948318649</id><published>2011-12-21T03:26:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.741-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Śfinkoznafstfo stosowane</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siostra Ostra o śfinkę dba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Głównie pasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciora.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tuli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmowy przetacza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Instruuje Klomszczego w kwestii wymacu,&amp;nbsp;wypieszczu&amp;nbsp;i wypasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wraz z matką kupę spod śfinki wyciągiwuje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypomina matce o nabywaciu marchewki i sianka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nauczyła się zmieniać wodę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego, kiedy rańcem pokazałam jej ów artykuł, była poruszona:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,10850924,Swinka_morska_to_nie_zabawka_pod_choinke.html"&gt;http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,10850924,Swinka_morska_to_nie_zabawka_pod_choinke.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oknem prószy nieśmiały śnieżeczek (śnieżek, to za dużo powiedziane...), zaglutowany Klomszczu złapał chwilkę snu, pakujemy prezenty, a tu taki pasztet!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Się Ostra prawie popłakała. Jak można!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podziwiam &amp;nbsp;Ostrą - takom czułościom i odpowiedzialnościom można by obdzielić kilka sióstr óstr;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I śfinkę czasem też podziwiam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żebyście wy wiedzieli, gdzie ona się potrafi Ostrej zadekować...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8061981091948318649?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8061981091948318649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/sfinkoznafstfo-stosowane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8061981091948318649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8061981091948318649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/sfinkoznafstfo-stosowane.html' title='Śfinkoznafstfo stosowane'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3360742724675452940</id><published>2011-12-20T04:22:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.567-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Klomszcz Pawłowa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Wikipedia donosi w kwestii Pawłowa co następywuje:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;"Badając fizjologię wydzielania&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Alina" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: none; background-origin: initial; color: #0b0080; line-height: 19px; text-decoration: none;" title="Ślina"&gt;śliny&lt;/a&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&amp;nbsp;stwierdził, że&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pies_domowy" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: none; background-origin: initial; color: #0b0080; line-height: 19px; text-decoration: none;" title="Pies domowy"&gt;psy&lt;/a&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&amp;nbsp;wydzielają ślinę nie tylko w trakcie posiłku, ale także w reakcji na&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bodziec_(behawioryzm)" style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: white; background-image: none; background-origin: initial; color: #0b0080; line-height: 19px; text-decoration: none;" title="Bodziec (behawioryzm)"&gt;bodziec&lt;/a&gt;&lt;span style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;, który posiłek poprzedzał. Jedzenie, powodujące ślinienie nazwano pierwotnym bodźcem kluczowym, a dzwonek bądź lampkę bodźcem obojętnym".&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;W roli bodźca obojętnego w naszym ZOO występywuje dzwonek do drzwi wejściowych ewentualnie dzwoniąca komóra, w roli pierwotnego bodźca kluczowego - zimnioki. Czasem ryż. Albo, ostatnio, mięcho.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Ślina wydziela się zgodnie z planem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Tylko psa brak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;W roli wzmiankowanego występywuje Klomszczel.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Doświadczenie, klasyczne w swej prostocie, przeprowadzane jest w naszym ZOO niemal codziennie, zaś w roli uruchamiającego bodziec występywuje tatuś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Już w okolicach godziny piętnastej Klomszczel odczuwa daleko posunięte znudzenie towarzystwem matki. Znudzenie owo objawia się monotonnym zawodzeniem oraz ciągnięciem rzeczonej a to do łazienki, a to do pokoju zwanego komputerowym. Obydwa miejsca uchodzą w naszym ZOO za niebezpieczne; pierwsze z racji podwyższenia dookoła wanny, z którego łatwo spaść obijając sobie organa; drugie - z uwagi na pnące się pod sufit szafy biblioteczne, załadowane do nieprzytomności, oraz znaczną ilość okablowania.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;I wszystko Klomszczelowi nie tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Około piętnastej trzydzieści rozpoczyna się mantrowanie - obywatel K. tupta po lokalu wyraźnie wkurzon i oburzon i melorecytuje: tata, taaa-taaa, tata, tatatata, taaa-taaa, tataa... Nie daj Boże w onym czasie jakiś dzwonięcy telefon: leci na oślep ku dzwonku, śliną (dobrze, że nie jadem...) plując po drodze - tatatatatatatatatataaaa...Ni ma taty. Wycie. Albo listonosz jakowyś do drzwiów dzwonięcy, albo Ostrej kuleżanka sprawdzajęca zasię czy Ostra ze szkół już zjechała. Galop i wycie: tatatatataaaa... Ni ma taty. No to na rączki matka, na rączki i do okna. Każdy samochód podjechany na parking: tatatatataaaa...Każdy tupot nóg na klatce: tatataaaa...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Nareszcie: &lt;i&gt;pater familias ante portas &lt;/i&gt;!!! Znaczy pojawi się na talerzu pierwotny bodziec kluczowy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Wczoraj był ciemny ryż, duszony karczek z cebulką i mizeria.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; line-height: 19px;"&gt;Smacznego!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif; font-size: x-small; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="background-color: white; font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3360742724675452940?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3360742724675452940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/klomszcz-pawowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3360742724675452940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3360742724675452940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/klomszcz-pawowa.html' title='Klomszcz Pawłowa'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8178307045806800329</id><published>2011-12-19T22:24:00.001-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.392-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>BLOG ROKU</title><content type='html'>ZAPRASZAM DO GŁOSOWANIA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.blogroku.pl/kategorie/doktor-maltretor-i-siostra-ostra,gwj45,blog.html"&gt;http://www.blogroku.pl/kategorie/doktor-maltretor-i-siostra-ostra,gwj45,blog.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img height="219" src="http://ksiazkizbojeckie.blox.pl/resource/LKSVLKAMS.jpg" width="320" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8178307045806800329?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8178307045806800329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/httpwww_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8178307045806800329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8178307045806800329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/httpwww_19.html' title='BLOG ROKU'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4221108001976787119</id><published>2011-12-19T03:44:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:11:27.087-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (3)</title><content type='html'>&lt;img src="http://bonito.pl/files/cache/c/c21db2dace467840297a7f3f8d39532d.jpg" /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;img height="200" src="http://web.pertus.com.pl/~mysza/bromba/GLUS01.JPG" width="124" /&gt;&lt;br /&gt;Ot i zagadka rozwiązana!&lt;br /&gt;Siostra Ostra zwana w młodości Glusikiem vel Glusicą (samicą Glusia domowego, jak pamiętacie...) użyczyła była ksywki matce i tak już zostało.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ukrywa matka: fascynacja Kajetanem Chrumpsem, Kotem Makawitym, Glusiem i Brombą; Malwinką i Fikandrem, takowoż: Psztymuclem Nulkiem, Gżdaczem, Tarapatem i Tarpaciętami; Fumami &amp;nbsp;i Kameleonem Super trzyma matkę do dziś. Bała się matka do upojenia, trząchała galotami pod kołdrą i jęczała z rozkoszy, że jednak brnie przez stronice. Świat wykreowany przez Macieja Wotyszkę wessał matkę na ament. Na zawsze. Kreacja Kameleona Super &amp;nbsp;jest dla matki kreacją Oscarową względnie wartą Pulitzera tudzież mszy. Już się matka psychoanalizowała i zastanawiała dlaczego tylko on i Buka wzbudzali w matce lęk jakiś pierwotny. I w zasadzie matka wie, rozumi, rozkminiła, ale ... Buki pobojuje się nadal. I Hatifnatowie (Hatifnaty?) ekscentrycznie psychodeliczni wciąż jakiś wewnętrzny niepokój w niej wzbudzają. Deszczowcy nie wzbudzali, choć duszna, klaustrofobiczna atmosfera Krainy Deszczu - już tak.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-snc4/50333_140122049366179_6573_n.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-snc4/50333_140122049366179_6573_n.jpg" width="162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/_wqZPvMJ4kW4/TVAYVOPlz8I/AAAAAAAAACY/qoth_UrV364/s200/buka+%25281%2529.jpg" width="200" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podziwia matka ten realizm magiczny w wydaniu &lt;i&gt;ad usum delphini &lt;/i&gt;i zastanawia się ile w nim świadomej, zamierzonej autoterapii, a ile niewinnej chęci postraszenia delfinków.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od lektury delfinistycznych tekstów horrorystycznych powędrowała matka wprost w objęcia Cortazara, Alana Edgara i Grabińskiego Stefana.&lt;br /&gt;Do dziś pasjonuje się matka czarnymi opowieściami: z Sherlockiem Holmesem &amp;nbsp;pod poduszką śpi, wielbi Joe Alexa, podkochuje się w Eberhardzie Mocku...&lt;br /&gt;Mankell, Marinina, Miłoszewski...&lt;br /&gt;Ech, lubi się matka podygać lekturowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ostra Muminków nie kupiła. Cóś jej w tym onirycznym świecie nie gra. Od samego początku i bez odwołania.&amp;nbsp;Kameleona Super też się bała i Dszczowców takowoż, ale... No, właśnie - ale to był strach. Uczucie racjonalne, mające przyczynę, powód, źródło i co tam jeszcze i...koniec. Intryga rozwiązywała się, zamykała, kończyła. Świat Buki i Hatifnatów przesiąknięty jest natomiast lękiem - pierwotnym, bezprzedmiotowym, irracjonalnym uczuciem, że coś złego wisi w powietrzu, ale co...? Ostra nie kupuje Buki jako &lt;i&gt;metafory&lt;/i&gt; sumy wszystkich strachów/ lęków; nie rozumie niekończących się rozstań i powrotów Muminka i Włóczykija; nie nadąża za złośliwościami małej Mi. Mamusia Muminka nie jest dla niej oazą spokoju a safandułowaty Tatuś - ...no, właściwie nic dla niej nie znaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak oto matka rozpoczyna niektóre wyprawy w krainę lektur z lat szczenięcych...sama.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znów odnajduje w nich inne sensy niż kiedyś.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4221108001976787119?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4221108001976787119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4221108001976787119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4221108001976787119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-3.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (3)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_wqZPvMJ4kW4/TVAYVOPlz8I/AAAAAAAAACY/qoth_UrV364/s72-c/buka+%25281%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3108999717696646813</id><published>2011-12-16T11:13:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.558-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Gimnastyka sadystyczna</title><content type='html'>Siostra Ostra chce być dorosła.&lt;br /&gt;Zarabiać chce.&lt;br /&gt;Kasa, kaska, kasunia. Forsa. Piniondze.&lt;br /&gt;Przedsiębierze w onym celu rozmaite zajęcia zarobkowe.&lt;br /&gt;I tak kolejno:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Została dyrektorką prywatnego przedszkola o wdzięcznej nazwie Bajka. Na drzwiach pokoju Ostrej wisi napis treści następującej: "Przedszkole prywatne Bajka dla dzieci od 6 miesięcy do 14 lat i robienie urodzin". Najchętniej przebywa tam Kląszczelina, z uwagi na rodzinne znajomości (nepotyzm rulezzz). Osobników w wieku lat 14 matka jeszcze nie spotkała, a szkoda, może by się jakiś dorodny przedszkolak napatoczył... Opłata: 50 groszy za "od 5 minut do 35". Taniocha.&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Założyła interes marki fitness: balet, gimnastyka artystyczna, aerobik (w tym: w wodzie), taniec towarzyski. Namawiała matkę na zapisy. Się matka migała - wiadomo: opłaty... No chyba, że się oferta dostosuje do matki potrzeb. Zażyczyła sobie matka mianowicie opcji: gimnastyka sadystyczna z elementami pastwienia. Ostra pastwi się nad matkom całemi dniami, wprawę i doświadczenie ma, niech sformatuje usługę pod target.&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;Wyjęczała z mamusi i tatusia po 50 złociszów od łebka. I dostała.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka zamiaruje pójść w ślady latorośli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko nie wie z kogo wyjęczeć...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3108999717696646813?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3108999717696646813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/gimnastyka-sadystyczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3108999717696646813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3108999717696646813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/gimnastyka-sadystyczna.html' title='Gimnastyka sadystyczna'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7988225071580228559</id><published>2011-12-15T01:50:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:11:27.130-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (2)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://p.alejka.pl/i2/p_new/42/01/porwanie-baltazara-gabki-11_0_b.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://p.alejka.pl/i2/p_new/42/01/porwanie-baltazara-gabki-11_0_b.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;Matka czytała w edycjach jak na załączonych obrazkach.&lt;br /&gt;"Porwanie" się nie zachowało, niestety. Pozostałe egzemplarze walają się jeszcze po lokalu nadgryzione przez czas, książkowe mole (&lt;i&gt;sensu&lt;/i&gt; &lt;i&gt;stricto&lt;/i&gt;, mię i Ostrą ) i dobijane na raty są. Gdyż ponieważ lat temu kilka nabyła matka edycje nowe, z kolorowymi ilustracjami. I dawaj: czytanko! Pomyśleć, że w szczenięcym swym zachwycie traktowała matka przygody Smoka, Gąbki i Bartoliniego niczym pierwszej wody kryminał! Deszczowcy i mypingi do dziś działają na chorą matczyną wyobraźnię... Konteksty społeczne i polityczne odkryła matka dopiero teraz, we wspólnej z Ostrą lekturze dopoduszkowej. Pyszności! To jest literatura wytrzymująca próbę czasu: i dziecko i dorosły znajdują w niej coś dla siebie. I stara matka i młoda Młoda bawią się przednio.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://img256.echo.cx/img256/8025/gom8bp.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://img256.echo.cx/img256/8025/gom8bp.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zastanawia też matkę fakt, że najdoskonalsze teksty prześmiewcze, bezlitośnie kpiące z &amp;nbsp;rozmaitych systemów &amp;nbsp;wdrażanych przez "dorosłych" celem "ułatwienia" sobie życia przemycane są w książkach dla dzieci, które tak naprawdę powinny być książkami dla dorosłych wyrobionych czytelników&amp;nbsp;(trylogia Pagaczewskiego, ale i np. "Akademia Pana Kleksa" - o której też matka napisze, kiej się zbierze, bo to miłość jest absolutna, dozgonna, z wiekiem się nasilająca...)&amp;nbsp;.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRq4E4qvnQpl_uCqmNRVsp2BBZvbR9vq9LTuSPB1rHtfjyD4YAcu_GFc26GUQ" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRq4E4qvnQpl_uCqmNRVsp2BBZvbR9vq9LTuSPB1rHtfjyD4YAcu_GFc26GUQ" width="140" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Oczywiście i ta ukochana matczyna szczenięca lektura uległa była sfilmowaniu. Zachowano, na szczęście, oryginalne rysunki Alfreda Ledwiga i humor oryginału. Charakterystyczna muzyka czołówkowa do dziś dnia zwabia matkę przed ekran i zmusza do regulowania odbiornika... Bo sfilmowane Smoki jakoś matce do wyobraźni nie przemawiają; są nieco przyciężkawe i jakby za bardzo psychodeliczne, by czerpać z nich radość w trakcie oglądania z Ostrą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A tu Klomszczelina rośnie, będzie można jeścio raz i mnoga, mnoga raz podczytywać sobie o Krainie Deszczowców tudzież o Marcinie Lebiodzie. I obmacując i obwąchując swoje stare, zetlałe egzemplarze udawać, że te nowe też już trochę podniszczone są i trzeba kupić kolejne wydanie...;)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7988225071580228559?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7988225071580228559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7988225071580228559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7988225071580228559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-2.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (2)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5434835124429634294</id><published>2011-12-14T09:12:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:11:27.102-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektury'/><title type='text'>Szczenięce lektury matki książkopatki (1)</title><content type='html'>&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img height="320" src="http://img24.imageshack.us/img24/3964/557kzw.jpg" width="240" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Jedną z największych przyjemności matkowania jest możliwość powrotu do lektur z własnego dzieciństwa. Frajda wywleczenia na światło dzienne wszystkiego, co się lata temu zachomikowało osobiście tudzież zachomikowane zostało przez inszych członków rodziny i leżało sobie gdziesik czekając na okazyję. Okazyja się trafiała, nawet dwie już, można zatem przystępywać do wywlekactwa i namawiactwa młodzi do czytania lektur własnych szczenięcych.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszym wielkim&lt;i&gt;&amp;nbsp;come backiem&amp;nbsp;&lt;/i&gt;w naszym ZOO były "Sceny z życia smoków" Beaty Krupskiej z ilustracjami Jacka Rupińskiego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze Ostra od ziemi nie odrosła, kiej zapodała jej matka była opowieści o Smoku Wincentym Smoku, Smoku Zygmunta, Antonim, Żabie (co miała wyłupiaste oczy i pryszcze na plecach), Makraucheni (Cheni) i motylu Rysiu. O Łysym Psie, Krokodylu i Tortowym Smoku Urodzinowym. Abstrakcyjne poczucie humoru wciągnęło Ostrą jak ruchome piaski; do domowego języka weszła plątająca się do dziś - &lt;i&gt;gadzina &lt;/i&gt;(czytana g-a-dz-i-n-a i osobliwie akcentowana...);&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;zwyczaj dublowania słów (na długo przed "Dniem Świra"...) - stąd kot znajomy nazywany bywa przez matkę Kot Hilary Kot; wreszcie: miłość bezbrzeżna do zupy ogórkowej.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Scena czwarta, w której dowiadujemy się, że smok to nie ptak oraz Scena trzynasta - W poszukiwaniu tumana - to klasyka absolutna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takowoż kwestia podniesiona przez Smoka Zygmunta:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Na polanę wszedł smok. Miał różową grzywkę, długie fioletowe włosy związane na karku w ogonek, na szyi termos, a na ramieniu saksofon. Był spocony i bardzo niezadowolony. Spojrzał na oba smoki leżące w cieniu i spochmurniał jeszcze bardziej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ile jest 36 razy 36? - zaryczał ponuro.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie wiem - bez namysłu odpowiedział Antoni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak, on nie wie naprawdę - dodał Wincenty Smok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dobra odpowiedź - zagrzmiał z zadowoleniem trzeci smok, usiadł na trawie obok nich i zaczął grać na saksofonie. Po chwili przerwał i powiedział: - Możemy zostać przyjaciółmi. Zawsze przerażały mnie smoki, które wiedziały, ile jest 36 razy 36. Taką wiedzę uważam za brak wyobraźni."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka też nie wie ile jest 36 razy 36 i być może dlatego przeraża ja tatuś. Bo wie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość matki do smoków nie przemija.&lt;br /&gt;Coś się nie podoba? hę?? hę???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"- Jedno słowo z pyska, &amp;nbsp;a stanie się coś strasznego!!!"&lt;br /&gt;(Smok Antoni)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5434835124429634294?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5434835124429634294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5434835124429634294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5434835124429634294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/szczeniece-lektury-matki-ksiazkopatki-1.html' title='Szczenięce lektury matki książkopatki (1)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-521519047298282397</id><published>2011-12-09T01:20:00.001-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.636-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Niech żyje naaam!!!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UuiBxqVny3k/TuMs-bpC6II/AAAAAAAAAFs/227MkBgibDs/s1600/DSC_0041_4541.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-UuiBxqVny3k/TuMs-bpC6II/AAAAAAAAAFs/227MkBgibDs/s320/DSC_0041_4541.JPG" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Dziękuję wszystkim za życzenia :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;pu pu pu gziii...&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rok temu o tej porze do głowy by mi nie przyszło, że będę autorką bloga. I że ten blog przetrwa rok; że zostanie nagrodzony; że będzie dla mnie motywacją do corannego wstawania; że da mi tyle frajdy. Wierzcie lub nie, ale to był jeden z najkrótszych i najspokojniejszych roków mojego życia. Ach te roki...Lecą coraz szybciej. Cóż rok ... Kiej mówię Ostrej, że cóś wydarzy się za tydzień, Ostra zagląda w oczy wieczności. Kiej zasię sobie myślę, że mam na coś kilka miesięcy, zdejmuje mię strach, że nie zdążę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś wierzyłam Krasińskiemu Zygmuntu, temu wieszczu, że czas ma nadzwyczaj coś smutnego w sobie, a człowiek żyjąc w czasie, żyje smutny. Zmieniłam zdanie. Czas działa na moją korzyść. Dobrze mi tu i teraz. W moim matuzalemowym wieku.&lt;br /&gt;Mieć dziś fafnaście lat? - never ever.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;O tempora, o mores &lt;/i&gt;myślę sobie ... czasem i losowi dziękuję, że to moje &lt;i&gt;tempora &lt;/i&gt;i mogę sobie żyć po swojemu, a &lt;i&gt;mores ... &lt;/i&gt;cóż - z moresem to matka zawsze miała na bakier i tak jej już zostanie:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko rok i aż rok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rok spokojnego słońca.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-521519047298282397?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/521519047298282397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/niech-zyje-naaam_09.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/521519047298282397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/521519047298282397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/niech-zyje-naaam_09.html' title='Niech żyje naaam!!!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UuiBxqVny3k/TuMs-bpC6II/AAAAAAAAAFs/227MkBgibDs/s72-c/DSC_0041_4541.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7207663034894630777</id><published>2011-12-08T01:08:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.696-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Gziii...</title><content type='html'>Ależ Klomszczy zasuwa - bez trzymanki!!!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaki widok, mówię wam. Idzie, idzie, idzie...klap na pupsko. I śmiech perlisty dokoła. I oklaski ze wszech stron. A jaki dumny! Jak micha się cieszy! Można tak siedzieć na podłodze godzinami i odbijać sobie Klomszcza jak piłkę: od mamy do taty, od taty do Ostrej, od Ostrej do mamy... Słodziak, gadzina, słodziak do potęgi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze gadulić zaczyna. Po opatentowaniu słowa "tata", używanego już zupełnie świadomie, "pa pa" i "baba", przyszła pora na "gzi". Kto się gzi synku, zapytuje podchwytliwie matka, gdzie??? Gziii ... odpowiada Parówienny. Ciii ... matka na to, jeszcze nas kto usłyszy i se pomyśli. Gziii ... klomszcze Klomszczy. Zabawa na całego, humory dopisują.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przechodzimy zatem płynnie do kolejnego punktu programu w ramach codziennej ramówki: konsumancji kromki z szynką. Odmawia bowiem Klomszczy konsumancji wszystkiego, na czym nie może potrenować gryzienia: uzębowanie ma już spore; lizie ciągle jakieś nowe mleczakowe tałatajstwo i nijaka pulpa dziąseł niedrapiąca nie ma u Klomszczego szans. Kuszanie kromki odbywa się jedną z dwu zapoznanych metod. Pierwsza:&amp;nbsp;zapodajemy kromkę na blat przed kuszającym i niech se sam kusza. Lubi i umi jeść sam, nie narzekam, ale jak wszyscy wiemy - liście z drzew spadają masłem na dół, kromki teszszsz... Warunkiem więc rzeczonego sposobu konsumancji jest czysta podłoga. Ewentualnie umiejętność kuszania włosów długich blond, którymi sieje po chałupie liniejąca zimowo Ostra...Także: silny kręgosłup w części lędźwiowej, gdyż ponieważ rzuty kromką odbywają się rytmicznie po każdym kęsie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga: pasiemy delikwenta ręcznie osobiście. Znacznie upraszcza to kwestie porządkowe, jednak odbiera pasionemu radość wypasu. I wymaga ruchów ręką, którą wszakże można w czasie Klomszczowej konsumancji stukać w klawiaturkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wybór metody uzależniamy od stanu kumatości matki oraz wzmiankowanej czystości podłogi. Także: grubości warstwy masła na kromce...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gziii...:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7207663034894630777?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7207663034894630777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/gziii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7207663034894630777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7207663034894630777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/gziii.html' title='Gziii...'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3566009830375296200</id><published>2011-12-07T09:38:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.571-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Pierdyliard pierdoletów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można by powiedzieć, że matka ma mnóstwo spraw do załatwienia. Masę rzeczy na głowie. Nie wie, w co ręce wsadzić. Że ciągle coś do roboty. Nie oddaje to jednak skali zjawiska - a pierdyliard pierdoletów owszem... Bo w rzeczy samej tych duperszwanców do codziennego ogarnięcia, pierdoletów znaczy, jest kuuupa: pierdyliard, miliard, trylion, sekstylion... Oba słówka radosne matka kupiła: pierdolety w pracy, a pierdyliard od A.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I cieszy się jak dziecko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każde zadanie do wykonania składa się pierdyliarda czynności drobniejszych. Z czego oczywiście inni mieszkańcy naszego ZOO nie zdają sobie do końca sprawy. Że takie gacie w szufladzie nie objawiają się samoistnie. Przeprowadźmy studium przypadku "gacie tatusia".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prosimy tatusia, żeby przepchał zalegającą w pobliżu łóżka kupę odzieży w kierunku łazienki. Matka będzie prała. Znaczy pralka będzie prała, matka ładowała. Podejrzenie zachodzi, że w rzeczonej kupie znajdować się mogą skarpetki lub gacie, więc matka woli, żeby tatuś przepchał ją sam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;I tak mija poranek i wieczór - dzień pierwszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponownie prosimy tatusia o przepchanie, gdyż ponieważ coranne opowieści dziwnej treści o braku gaci i skarpetek dają się we znaki, a w mamusine dolne niewymowne tatuś się nie upchnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mija poranek i wieczór - dzień drugi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tatuś przepycha. Do pracy poszedł był w kąpielówkach. Więcej gaci nie posiada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mija poranek i wieczór - dzień trzeci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka ładuje, pralka pierze, matka wyjmuje, wlecze do pokoju, rozwiesza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mija poranek i wieczór - dzień czwarty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Schnie. Matka przewiesza, żeby szybciej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mija poranek i wieczór - dzień piąty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyschło. Matka z suszarki zdejmuje, segreguje, zanosi każdemu do szafy/szuflady.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mija poranek i wieczór - dzień szósty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A siódmego dnia matka odpoczywa.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I z niepokojem obserwuje kupę rosnącą przy łóżku tatusia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to tylko pranie. A przecież sprzątanie, kupywanie, gotowanie, sranie w banie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wszędzie ten pierdyliard.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierdoletów, oczywiście...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3566009830375296200?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3566009830375296200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/pierdyliard-pierdoletow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3566009830375296200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3566009830375296200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/pierdyliard-pierdoletow.html' title='Pierdyliard pierdoletów'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-235890972788848450</id><published>2011-12-06T06:01:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.529-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Dup...likacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż czytamy z Ostrą lekturę obowiązkową - "Doktora Dolittle i jego zwierzęta". Egzemplarz mój jeszcze, z lat szczenięcych, rok wydania 1980, cudne ilustracje Zbigniewa Lengrena, lekko archaizujące tłumaczenie i ten zapach starego, zetlałego już papieru. Mniejsza jednak o matki doznania estetyczne. Czytamy dziś o poranku rozdział zatytułowany "Najrzadsze zwierzę". A tam taki opisik stwora zwanego dwugłowcem: " [...] jego dwie głowy widzą zawsze człowieka z każdej strony, z której się zbliża. Przy tym śpią one [dwugłowce] zawsze tylko jedną połową ciała, druga zaś czuwa i ma się na baczności". No, wypisz wymaluj - matka! Ho, ho, ho, ho...! Jest matka, się znaczy, okaz rzadki! Co dwie głowy, to nie jedna. Śpi matka głównie prawą połową ciała, bo jak się na prawy bok obróci, to przed upadkiem z wyra skutecznie chroni ją szafa. Tak przyblokowana matka przybiera pozycję embrionalną i usiłuje ciąć komara. Lewą połową spać trudno, bo śpi się nos w nos z Klomszczelem, który przez sen drapie, kopie i łapie za włosy. I maca, celem domacania się artykułów konsumpcyjnych. Matka macania niestęskniona, spania owszem - jak się już sypiająca połową ułoży: bez kija nie podchoććć...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednakowoż myśli matka, że miast dwugłowca, winna nosić miano dwudupca. Czasem ma matka wrażenie, że jej życiorys (rzyciorys...) składa&amp;nbsp;się&lt;span class="Apple-style-span" style="text-align: -webkit-auto;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;z nieustannego nadstawiania wzmiankowanego organu celem skopania tegoż przez życie. Nie, żeby narzekała, skont. Konstatuje matka fakt i wzdycha: ech, życie, żebyś ty miało dupę...Nikt nam wszakże nie obiecywał, że bedzie letko, więc ciągnie matka tę dwukółkę z pieśnią na ustach, czasem tylko se postęka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwugłowiec czy dwudupiec - jeden pies. Byle się du...plikowało. W kupie siła. I jeszcze cztery ręce i ogon się by matce przydał i może jakieś nowe odnóża kroczne, bo stawy się cóś wyrobiły w kolankach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A poza tym wszyscy zdrowi:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-235890972788848450?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/235890972788848450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/duplikacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/235890972788848450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/235890972788848450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/duplikacja.html' title='Dup...likacja'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6062079119577795083</id><published>2011-12-03T23:07:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.663-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Komedia małżeńska</title><content type='html'>Czasem jest tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/N1Gxt3KmaFM?fs=1" width="459"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka nie nazywa wzmiankowanego "komedią" jedno "tragedią". Śmiesznie to wygląda w filmie, ale nie w życiu. W życiu matka przejawy wzmiankowanego potępia i tępi.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy progeniturze w ilości sztuk dwie (na filmie: trzy...) i domowym źwierzymciu (dobrze, że nie pies...) życie bywa letko ciężkie. Tatuś nasz, na szczęście, nie jest (juszsz) osobnikiem godnym odstrzelenia jako ten filmowy. Bo temu, to by matka, ten, tego, ten...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Irytujące jest obracanie domowego kieratu w żart! Nie ma w nim nic śmiesznego. Jest znużenie, zmęczenie i rozżalenie. Na siebie, na innych, na świat, na deszcz - bo nie pada, albo pada; na zimno, ciemno, za późno, za wcześnie i że inni o tej porze odsypiają balety, a matka juszsz wypiła kawę i hula.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jest ogromna frajda, kiedy robi się coś razem, stadnie, rodzinnie. I wielka radość, kiedy ma się czas dla siebie i można na chwilę wyjść z roli matki, żony i kochanki i, dajmy na to, pisać, pisać, pisać...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, falowanie i spadanie, falowanie i spadanie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Klomszszel już chodzi na całego. Podepta ten przysłowiowy roczek na trzęsących się i z emocji odnóżach. I cóż, że o 5.45 w niedzielę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jaka róża, taki cierń. Nie dziwi nic.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6062079119577795083?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6062079119577795083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/komedia-mazenska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6062079119577795083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6062079119577795083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/komedia-mazenska.html' title='Komedia małżeńska'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/N1Gxt3KmaFM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7668001784049725064</id><published>2011-12-02T22:45:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.726-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Patszcie!!!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img src="http://caviadoro.pl/news1/karina.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roma locuta, causa finita, śfinka nabyta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Młódź trzęsie się z emocji. Ostra prowadzi z nią&amp;nbsp;(nim?) długie nocne Polaków rozmowy; Maltretor wyje pod zamkniętymi do pokoju Ostrej drzwiami, bo już zakumał, że to, co tam biega po klatce - &amp;nbsp;żywe jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cały pokój zawalony sianem jak stodółka - śfinka była już napasiona, napojona, wymacana; dostała dropsa, klopsa, patyczek, badylek, jobelek... Znaczy jobelka to ja dostanę, kiej następnym razem znajdę w śfinkowej klatce kołderkę (z szalika...) i podusię, a z pokoju będzie dobiegał nieustanny pisk: mamusiu!!! tatusiu!!! patszszszszcie... je!; patszszszszcie... kupe zrobiła!; patszszszszcie... pije!; patszszszszcie... Patsze: siedzi gadzina u Ostrej na podołku i pokwikuje. Ostra w rękawiczkach - pan w &amp;nbsp;sklepie powiedział, że śfinka lubi dziabnąć spocony paluszek, bo lubi słone... Może kupić Ostrej rękawice spawalnicze? Zawsze to jakieś zabezpieczenie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Śfinka piszczy, Klomszczy piszczy, Ostra piszczy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie tłamś śfinki, mówi tatuś, delikatnie. Nie tłamszszeee, syczy Ostra. I weśśście Klomszcza, bo zarasss śfince cośśś zrobi!!! Klomszczy looka i oddala się w kierunku pilota do TV - chwilowo ma okazję przejąć władzę. Łotanie pilotem o glebę to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.&lt;br /&gt;No pszestań udawaććć kurę, instruuje kwiczącą śfinkę Ostra i zaczyna mruczeć wlazłkotka. Teraz kwiczą już chórem...&lt;br /&gt;Ostra ma jobelka, śfinka ma jobelka, mam i ja!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7668001784049725064?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7668001784049725064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/patszcie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7668001784049725064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7668001784049725064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/patszcie.html' title='Patszcie!!!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1142708921120641408</id><published>2011-12-01T03:27:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:13:01.827-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (5)</title><content type='html'>A bo ja to juszsz nie wiem sama...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prosiłam Mikołaja, żeby mi przyniósł kosmetyki, ale mamusia się nie zgodziła. Powiedziała, że ani szminki, ani takiej palety do makijażu (sto kolorów i różowy teszsz!!!) to ona Mikołajowi przytaszczyć nie pozwoli. I jeszcze, jakby tego było mało, powiedziała, że ta śfinka, co to się po nią komisyjnie udajemy w sobotę (bo Mikołaj przesłał list, żeby go wyręczyć, bo u niego w Laponii śfinki raczej nie przemieszkiwują...), to ma stać u mnie w pokoju na komodzie. Że jak??? - zapytowuję się mamusi, że jak??? U mnie??? A jak ona, ta śfinka, nocom wyjdzie z akwarium i stanie na dwóch nogach i rozłoży te drugie nogi jak ten batman i zrobi uuu... - toż ja się pochlastam ze strachu! A jak ona jeszcze zacznie dźwięki wydawać? Albo mi zasmrodzi???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdybym miała szminkę i cienie do powiek, mogłabym się zrobić na bóstfo i wyglondać jak nastolatka, a tak to wyglondam jak wyglondam, czyli wyglondam jak dziecko. Którym juszsz nie jestem, tylko moja mamusia tego nie widzi. Dzieckiem jest mój brat Klomszczel, ale on tesz jusz sobie nie daje na głowę wchodzić - jak coś chce, to ciągnie mamusię albo tatusia w to miejsce, gdzie jest to, co chce i nie pozwala sobie wody z mózgu robić. Bo oni by chcieli, żeby on siedział i bujał jakieś badziestwo, a Klomszczel potrzebuje towarzystwa i lubi się bawić w łazience. I wyciągać kable z kontaktu i chodzić o odkurzacz, i u mnie w pokoju lubi siedzieć i gmerać. Ja nie lubie jak on mi gmera, ale co ja moge, co ja moge... Jak tylko chce go wygonić, to zarasss mamusia mówi, że pszecieszsz mi nie zje tego wszystkiego i że jestem niedobra siostra. No i się potem mamusia dziwi, że ja drzwi zamykam do pokoju. Człowiek musi czasem być sam, a nie ciągle te dzieci... Ilesz można???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, pomyślcie sami: Klomszczel, śfinka, mamusia...Ciongle ktoś coś chce! Znaczy, śfinka jeszcze nie chce, ale na pewno bedzie chciała. Mamusia mówi, że kupę spod śfinki to będę musiała wyjmować sama! Że ona mi raz czy dwa pomoże, wszystko pokaże, a potem adios - bede musiała sama... Kupe sama! Toszsz to zaniedbywanie dziecka jest i agresja nie wprost! Jaka ja jestem samotna... I ta śfinka teszsz bedzie. Mówiłam mamusi, żeby mi kupiła chłopczyka i dziewczynkę, to bedom mieli małe śfinki. Ale mamusia złapała się tylko za głowę i powiedziała, że ZOO zakładać nie bedziemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ZOO w naszym domu, podobno, juszsz jest...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1142708921120641408?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1142708921120641408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1142708921120641408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1142708921120641408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/12/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html' title='Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (5)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2248947918746160699</id><published>2011-11-28T04:48:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.519-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Bubalon</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://c.wrzuta.pl/wi1450/cc67fafb001b93424657f326/duch" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z pierwszych urodzin Lenona ostały się były balony. Jeden, czarny z namalowanym duchem i komiksowym dymkiem, w którym duch werbalizuje swe poglądy mówiąc z hamerykańska i halołińska boo..., wzbudza &amp;nbsp;w Klomszczelu całą gamę emocji. Chodź Klomszczy, gramy w bubalona, zachęca Ostra. Yyyeeeyy... dyga Klomszczy. Dobra, chowamy bubalona, w piłkę gramy, kapituluje empatyczna siostra. Yyyeeeyyy... zaniedowolony Klomszczy w nabożnym skupieniu przygląda się czarnemu potworowi...Jeszcze nie dojrzał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie było z pewnym bożonarodzeniowym misiem, który wyśpiewując popularną kolędę, kłapie dziobem (o ile misie mają dzioby... ale w naszej rodzinie to wszystko jest możliwe...). Początkowo Klomszczy drętwiał i wiał albo wiał i drętwiał. Dnia pewnego zbliżył się na bezpieczną odległość i obczajał. Wreszcie podszedł ku temu misiu i śpiewającemu wsadził palec do dzioba. Aż w końcu nadybałyśmy go z Ostrą jak przy misiowej muzyce ... tańczy. I to jak!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aktualnie Klomszczy dyga plastikowego samolotu garażującego (hangarującego?) w sraczyku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam nadzieję, że nie odleci celem przezwyciężenia fobii...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2248947918746160699?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2248947918746160699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/bubalon_28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2248947918746160699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2248947918746160699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/bubalon_28.html' title='Bubalon'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3780153091552448383</id><published>2011-11-27T07:53:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.371-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Zaproszenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drodzy Czytelnicy, Doktor Maltretor niedługo kończy rok. Siostra Ostra twierdzi, że ma już osiemnaście, ale to ściema. A ja...cóż. Ja mam tyle lat ile trzeba i znów zatęskniłam za tym, co stanowi rdzeń moich naukowych zainteresowań: za poezją. Dlatego oprócz opowieści o Maltretorze i Ostrej będę snuć też opowieści o lirykach, które zmieniły i wciąż zmieniają moje patrzenie na świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapraszam na nowego bloga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://copoeta.blogspot.com/"&gt;http://copoeta.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3780153091552448383?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3780153091552448383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/zaproszenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3780153091552448383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3780153091552448383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/zaproszenie.html' title='Zaproszenie'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3970219121305814202</id><published>2011-11-25T05:30:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.589-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Lustro</title><content type='html'>Klomszczel zrobił się niebywale towarzyski.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najchętniej konwersuje z pewnym chłopcem, który zamieszkuje lustro w przedpokoju. Miejsce drugie, na liście ukochanych towarzyszy zajmuje Aba - Czyli siostra Ostra. Aba odpada jednak w przedbiegach, kiedy tylko pojawi się ON. Wystarczy podsaneczkować (właściciele psów znają dobrze ten radosny sposób poruszania się...) w pobliże lustra i wyjrzeć zza węgła. Jest!!! Czeka!!! Podbiega się więc kurcgalopkiem naczworaczym do lustrzanej tafli i mocno chłopca całuje. Można kordialnie cmoknąć dzióbkiem. Albo przylepić do lustra jęzor. Dobrze, że to nie tafla lodu, bo matka (chora na wyobraźnię...) wizję ma, jak to Klomszczel przytyka ozór gdzie wzmiankowała, ozór przylepia się zgodnie z odwiecznym prawem natury a Klomszczy ciągnie, ciągnie, wyciągnąć nie może. W końcu ozór odrywa się od zdradzieckiego podłoża i młody wiuuu... - leci na drugi koniec przedpokoju, a rozwleczony jak guma do majtek biedny mięsień klapie na podłogę i nie chce dać się upchać z powrotem do ryjca. Taaa...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo mamusią Klomszczy znudzony jest już śmiertelnie. Cóż to za towarzystwo dla młodego mężczyzny - nie chce gadać godzinami z chłopcem z lustra (mówi, że za młodu konwersowała z chłopcem z plakatu i to jej wystarczy); nie lubi wyjadać śmieci spod kuchennych szafek; odkąd wyrwało się gniazdko nie pozwala chodzić o odkurzacz; krzywy okiem patrzy na lizanie się z kotem przez szybę drzwi balkonowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konflikt pokoleń narasta lawinowo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma letko.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3970219121305814202?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3970219121305814202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/lustro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3970219121305814202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3970219121305814202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/lustro.html' title='Lustro'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7897932270625253016</id><published>2011-11-24T04:06:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T07:16:26.702-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (6)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak sobie przemyśliwuję, że moja rodzina jest powalona jak stodółka. I&amp;nbsp;rozgrzebana jak kupa liści.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka Ostra na ten przykład. Ciągle mnie niunia i ciora, upust daje swojej siostrzanej miłości bezbrzeżnej ale kiedy wchodzę do jej pokoju i zamiaruję sobie pogrzebać w szufladach biurka i pożyczyć jakąś zabawkę rozwojową (no chyba ma takie, nie???) - rzuca się ku mnie z wrzaskiem i nawołuje mamusi: weśśś go stont. Fstrentna! Co z tego, że cóś jej wywlekę, pogniotę i ocharam??? Mało ma tego dziadostwa poupychanego gdzie się da? I gdzie się nie da... Mamusia dba tylko, żebym nic nie skuszał z podłogi, bo to pono może grozić utratą życia lub zdrowia. Dba mamusia zwłaszcza w łazience, gdzie tyle fajnych rzeczy jest. Taka muszla klozetowa, dajmy na to. Kiedy mamusia się myje albo paszczę sobie bejcuje (normalne mamusie mówią, że się malują), wsadza mnie do takiego wysokiego krzesełka i okłada zabawkami. I wczoraj dała mi mamusia żabę. Polookałem, oceniłem odległość i wycelowałem. Żaba wylądowała w sedesie. Ale strzał! Dumny byłem jak paw. Mamusia mniej: ujęła żabicę w dwa paluszki i przeprała pod bieżącą wodą. Zupełnie nie wiem dlaczego, przecież w sedesie woda spuszczona była i żaba tylko letko zamokła. Suszy się teraz na kaloryferze i nie mam czym rzucać, a kibelek woła gromkim głosem. Mógłbym zostać w przyszłości słynnym koszykarzem, a mamusia uniemożliwia mi rozwój psychomotoryczny, co przy obecnym wyścigu szczurów kiepsko wróży na przyszłość...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ja się jeszcze odkuję. Już zakumałem na czym polega chodzenie. Jak się puszczę, to se poradzę. Parę kroków pokroczę, rączętami pomacham i siadam ale widzę progres. Widzę go zwłaszcza wieczorem, kiedy rodzina chętnie wydelegowałaby mnie do wyra, podczas gdy ja się wtedy właśnie najintensywniej rozwijam osobniczo i postępy czynię. Miast cieszyć się, że tak śmigam wieczorową porą po lokalu, rodzina sekuje mnie i ogranicza, pchając w kierunku pościelowym, gdzie z kolei uniemożliwia mi się zabawę lampą i zapoznanie się z podstawowym prawami fizyki. Rozważam już nawet kontakt z Rzecznikiem Praw Dziecka, gdyż ponieważ mamusia z tatusiem ubzdurali sobie, że - kosztem mojego rozwoju!!! - potrzebują oni choć kilku chwil dziennie celem konsumpcji posiłków tudzież dokonania ablucji. Doprawdy... - mamy wiek XXI i z rozwojem zwlekać nie nada. Co będzie, jeśli obleję egzaminy wstępne do żłobka albo testy kompetencji umożliwiające mi podjęcie nauki w przedszkolu? Mało to moich kolegów poległo na spitolonych kolorowankach???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgrzebana ta moja familia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydaje się jej, że wystarczy się ze mną turlać po podłodze, grać w piłkę, brzdąkać na niemowlacorskim pianinku, układać i rozwalać wieże z klocków albo oglądać prymitywne książeczki ze zwierzątkami... Niedługo kończę rok, a nie zapisali mnie jeszcze na angielski, basen, balet, zajęcia ogólnorozwojowe albo choćby taniec towarzyski.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do czego to wszystko prowadzi???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będę musiał&amp;nbsp;zasięgnąć porady prawnej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może rodzina moja niewydolna wychowawczo jest...?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7897932270625253016?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7897932270625253016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/z-pamietnika-doktora-maltretora-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7897932270625253016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7897932270625253016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/z-pamietnika-doktora-maltretora-5.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (6)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3184879488371174924</id><published>2011-11-22T10:28:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.561-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Final countdown</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://www.suwaczki.com/ticker.php?pic=pvjs22e0lyy86ywv" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurczeż bladeż kiedyż to minęłoż???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Posuwała se matka była suwaczkiem i jej wyszło jak wyżej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klomszczeli wnet skończy rok żywota!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A kilka dni później - matka skończy kolejne 18 lat... Dosłownie: drugie 18 plus 1:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na to &lt;i&gt;dictum &lt;/i&gt;nadejszła Ostra jak wiekopomna chwila i też sobie kazała posuwaczkować celem ustalenia wieku swego zgrzybiałego.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://www.suwaczki.com/ticker.php?pic=qskygqq4w31gn9vm" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oooo...do urodzin Ostrej jeszcze daleko; jeszcze będzie maleńtas mamusi jakiś czas maleńtasem. Ale dnia pewnego wysuwaczkuje nam się: x tygodni i x dni do osiemnastych urodzin Ostrej. I wtedy już mamusi nic nie pomoże - to jej właśnie zgrzybiała starość zajrzy w kaprawe oczęta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tymczasem &lt;i&gt;final countdown&lt;/i&gt;: już niedługo zabujamy Kląszczu w gąszczu świętując Twój rok spokojnego słońca. Ole!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3184879488371174924?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3184879488371174924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/final-countdown_22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3184879488371174924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3184879488371174924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/final-countdown_22.html' title='Final countdown'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4592392565930877230</id><published>2011-11-21T01:14:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.616-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Fujoza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Starszy syn cioci Ani zwykł był nawoływać z kibelka: mamooo, bo Lenon grzebie!!! Chodziło rzecz jasna o młodszego młodego i onego grzebanie w klozetowej muszli, celem wygrzebania ... czegoś, co starszy młody sprodukował był. Uchachiwaliśmy się wszyscy zdrowo do czasu, gdy Ostra zawołała była głosem wołającego na puszczy: mamooo, bo Klomszczel zwalił!!! Dżizys...zwalił sobie coś na głowę...ratować potomstwo!!! Nadzieja, że to nie stosik książek polegujących chybotliwie nad wezgłowiem łóżka, kubek z gorącą herbatką, suszarka z toną schnących galotów tudzież rozgrzane żelazko... Pędzim co koń wyskoczy, pędzim... A tu Ostra trzyma na rączkach Klomszczego głowicą do dołu i z obrzydzeniem przytyka nos do rzeczonego rzyci: mamo, bo on kloca zwalił, ale jedzie!!! Ufff...przeżył...jak zwalił, znaczy ma się dobrze - perystaltyka wciąż jest. Dawaj Ostra, idziemy spacyfikować kloca. Tylko nie sadzaj Klomszcza na podłodze, bo sobie uklepie. Ale mamooo ja sie brzydze. Trzymaj go tylko w pionie, już idę, dawaj. No, Klomszczy, jedziemy z koksem. Weź Ostra i glebnij pieluchę do chmiencika (kosza na śmieci, znaczy - tak Ostra nazywała ów przedmiot codziennego użytku, kiej mała beła; zamiast śmietnik-chmiencik: cudo...). Ale mamooo, to kupa, brzydze sieee...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Porywające bywa zainteresowanie niemowląt starszych ustrojstwami toaletowymi i całkowite niezainteresowanie młodzieży młodszej pomaganiem w oporządzaniu niemowląt starszych. Ostra źle znosi widok klomszczelowych zużytych pieluch, co zupełnie nie przeszkadza jej w byciu amatorem RolePlayingGames, w których wciela się w mamusię przewijającą nieustannie obklocowywujące się lalusie. No ale są to jednakowoż kloce wirtualne, nienamacalne i niecuchnące.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Argumenty z gatunku: Ostra, jak byłaś taka jak Klomszczel, to też się ciebie przepieluchowywało było, trafiają w toaletową próżnię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja???&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka jak Klomszczel???&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fujoza...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4592392565930877230?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4592392565930877230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/fujoza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4592392565930877230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4592392565930877230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/fujoza.html' title='Fujoza'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4009566467977831542</id><published>2011-11-17T01:56:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.598-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Biforek</title><content type='html'>Zmęczenie matki przestaje być śmieszne, zaczyna być straszne.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czuje się matka jak na nieustannym rauszu. Taki biforek bez szans na afterek, o baletach właściwych nie wspominając. Znaczy, kiedy matka kończyła karierę bywalczą, mówiło się biforek na taką przedimprezkę rozkręcającą, potem była imprezka &lt;i&gt;sensu stricto&lt;/i&gt;&amp;nbsp;a na deserek - afterek: poimprezka stawiająca na odnóża. Jak jest teraz - matka nie ma pojęcia. Niedługo miną dwa roki, jak matka nie imprezuje i może ta wiedza bezcenna (bezecna:)) się zdezaktualizowała. Może imprezki już w przyrodzie nie występują?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale - &lt;i&gt;ad rem&lt;/i&gt;: matka czuje się jak Miauczyńki Adaś, co to gotuje wodę na kawę - żeby zawrzało, a potem szybko wyłącza czajnik i dmucha mu w dziubek - żeby nie wrzało. I zalewa. U matki sytuacja ma przebieg następujency: szósta rano - kawa, żeby się nakręcić; ósma rano - melisa, żeby się nie nakręcać. I do wieczora: herbata czarna, żeby się nakręcić, a potem zielona - żeby się nie nakręcać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Około południa matka czuje, że nic nie czuje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bliżej piętnastej, gdy nad ogromną betonową wsią z wolna gaśnie słoneczna żarówka, matka odczuwa, niedającą się opędzić kawą ani czarną herbatą, senność. Jak na filmie przy zwolnionych obrotach: widziii maaatkaaa, że Klomszczyyy wchodziii dooo łóżeczkaaa przez poczynioną specjalnieee w tym celuuu dziurę. Wchodzi - bo umi. Ale sam nie wyjdzie - bo nie umi. I wiiidziii matkaaa jak Klomszczyyy &amp;nbsp;zbliiiżaaa sie dooo dziuuuryyy i piiikujeee kuuu poodłooodzeee. Ooo, myyyśliii maaatkaaa, zaaarasss spaaadnieee. A on już leży i wyje. Zryyywaaa sieee maaatkaaa i leeeciii. I przypomina jej się dowcip o anemiku: doktooorze, pająk... no, co pająka się pan boi??? no, nie... dookąd mnieee ciągnieszszsz poczwarooo?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podnosi matka obitego Klomszcza i obcałowywuje i teszsz ma się ochotę rozpłakać. Jeszcze chwila i stuknie matczynemu dyżurowi dwanaście godzin ...&lt;br /&gt;Kawki? Czuje się matka jak pralka nastawiona na tysiąc obrotów przy płukaniu - jeszcze chwila i wybuchnie. Albo zaśnie. Albo najpierw zaśnie a potem wybuchnie. Albo odwrotnie. Wszystko jedno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byle do rana.&lt;br /&gt;Bo wtedy kawa.&lt;br /&gt;I melisa.&lt;br /&gt;I byle do wieczora...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale pewnego dnia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=I8NcELiIMHg"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=I8NcELiIMHg&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4009566467977831542?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4009566467977831542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/biforek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4009566467977831542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4009566467977831542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/biforek.html' title='Biforek'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3975689532914982788</id><published>2011-11-15T03:54:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.594-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Samotność długodystansowca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubi jeść gadzina, oj - lubi...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zwłaszcza z podłogi. Zwłaszcza, kiej się matka pochyla i z ziemi podejmuje rozglimiany biszkopcik i pod światło ogląda czy nie sfutrany (Ostra linieje, idzie zima...) i błagalnym tonem dobłaguje się litości, bo kręgosłup (słup???- do d...y takie słupy!!!) na dobiciu. Patrzy gadzina w oczy, papa pupu de gege iiii bam - oznajmia i sruuu... biszkopcikiem o glebę. Ufff... Podnosi matka uczynnie, ogląda pod światło... Po kwadransie wypasu czuje się matka jak po godzinie WF, przy czem następny nie będzie polski, żeby se można bezkarnie popisać i poczytać, jeno znowu WF. Czy ja się do szkoły sportowej zapisywywałam??? - biadoli matka tęsknym wzrokiem rzucając na zegar i oceniając dystans jaki został do przebycia nim tatuś wróci z roboty. Za długi... Samotność długodystansowca...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wypasiona gadzina pożąda bujać. Nie wiedzieć kiedy, nauczyła się okazywać emocje i ciągnie matkę za galoty, bo spacerowacia tudzież za piłką biegacia się domaga. Najadłeś się, to se siadnij, zachęca rodzicielka i wprawnym ruchem próbuje podciąć latorośli kolanka, żeby sobie na dywaniku wśród zabaweczek latorośl osiadła. A tu kuku: gadzina manewruje zadem, wypręża nożyny, rączętami łapie równowagę i ani myśli zwiotczeć. Idziemy: dookoła pokoju; do przedpokoju przed lustro (patrz jaki fajny dzidziuś! a wiesz Parówienny, że to ty? yyyiiiłiiii; no, powaga... - TY); do pokoju Ostrej (Parówienny, idziemy tylko środkiem, niczego nie dotykamy; jak w coś wdepniemy rżniemy głupa i idziemy dalej; nie ssiemy siostrzanego obuwia; nie...); do łazienki (Parówienny, nie stajemy o kibel; nie jemy srajtaśmy ani włosów z podłogi). Wracamy do salonu. Dobra, to teraz se siadnij i młotkiem popukaj. Gadzina manewruje zadem, wypręża...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Puściłbyś się już młody, mamusia ma propozycję nie do odrzucenia, i chodził sam. Yyyy - odparowuje, głodny &amp;nbsp;już po konkretnej przebieżce, Parówienny. Znaczy biegacia ma już dościa, trza wdrożyć słoicor. Klik - ryż z jagnięciną i warzywami, ulubiony. Matka dzierży warząchew i próbuje trafić w otwór gębowy gadziny, która wije się, nie wiedzieć czemu - boć głodna... Oooo, już wiedzieć czemu: gadzina próbuje schwytać warząchew i nasterować sobie ku jadaczce. O, nie, matka na to; o, nie!!! Nie umisz, nie rozumisz, nie!!! Parówienny idzie w zaparte i siłą próbuje wyrwać łygę pełną brązowawej pulpy z matczynej dłoni. Się szarpiemy; matka wychodzi na prowadzenie, Parówienny wyje, matka letko skręca nadgarstek, juszsz, juszsz ... I wiadmo co blada - warząchew z zawartością ląduje na matki obliczu. Parówienny patrzy na zbrukaną rodzicielkę wzrokiem osobnika z syndromem dziecka maltretowanego: głodny...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedyś się przecie puści matczynej spódnicy...Wszystkie one się puszczają. Podobno...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3975689532914982788?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3975689532914982788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/samotnosc-dugodystansowca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3975689532914982788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3975689532914982788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/samotnosc-dugodystansowca.html' title='Samotność długodystansowca'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7326892115559700433</id><published>2011-11-13T23:32:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.705-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Zaraz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz to taka wielka bakteria jest u .... - no kto wie u kogo i gdzie, to se sam dośpiewa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pleni się toto jak perzyna i ogarnia. Ostatnio Ostrą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra, odejdź od telewizora/komputera - zarasss. Ostra, kończ jeść i dawaj grzebień, czeszemy futro, bo wychodzisz do szkoły - zarasss. Ostra, do wanny! - zarasss. Ostra, zadanie domowe rób - zarasss...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra, ktoś puka, otwórz - juszszsz leceee!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ooo, czyli jednak zaraźliwy zaraz czasami przysypia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogłuszają go i przytępiają:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;dźwięk pukania tudzież dzwonienia do drzwi frontowych;&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;zajawki programów młodzieżowych&amp;nbsp;(bo dla dzieci, to już nie...), w których pada słowo "nastolatek" ;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;czołówki filmów o hamerykańskiej młodzieży emitowanych przez pewną stację na N;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;piosenki Shakiry i pewnej wokalistki krajowej o inicjałach M. G.;&lt;/li&gt;&lt;li style="text-align: justify;"&gt;... - no chyba tyle ...;(&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz przyplątał się nam w okolicy ósmych urodzin Ostrej, prawdopodobnie przywleczony przez którąś z koleżanek, gdyż ponieważ sama Ostra to nigdy..., to nie ona..., to nie tak..., to nieprawda!!! Sądząc po objawach, infekcja jest zjadliwa i uporczywa w leczeniu. Nie pomagają witaminy, nocne Polaków rozmowy ani karne (bezkarne...) jeżyki. Szantaż wychowawczy odpada w przedbiegach; kary - o kant rzyci potłuc; nagrody - albo natychmiast, albo sie wypchajcie. Nie wchodzi w rachubę &lt;i&gt;ignoracyjna olewka bezsilnościowa&lt;/i&gt; - zaraz powoduje zmiany w strunach głosowych i nie sposób przetrwać napadu furii zainfekowanego nim osobnika. Spotyka potem człowiek na klatce sąsiadkę i słyszy zapytanie: ojej, a czemu to dzidziuś tak płakusiał wieczorkiem??? I co ma rzec: nie dzidziuś tylko Ostra??? Dzidziuś, kiej go wychodzące zemby nie bolą, cichy jest i pokornego serca. Ale Ostra, bidulka zainfekowana, decybele jak wyprodukuje, to padajcie narody. Trza będzie posłać dziewoję na jakieś profesjonalne lekcje wokalu. Niech przekuje dręczącą dolegliwość wieku cielęcego w konkretne umiejętności i zapełnia stadiony niczem jej ukochane wokalistki.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mamusi i tatusia darmowe wejścióweczki i krzesełka tuszszsz pod wzmacniaczem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiej Ostra wystartuje z karierą, głuche juszszsz bedziemy jak te pnioki...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7326892115559700433?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7326892115559700433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/zaraz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7326892115559700433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7326892115559700433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/zaraz.html' title='Zaraz'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8327032001857689770</id><published>2011-11-11T02:05:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.753-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Kaczka glebaczka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obywatel Kląszczu Moczu uwielbia moczyć się w wannie. Już na etapie obróbki wstępnej przejawia daleko posunięty ojar. Niesiony przez tatusia na wielkie łóżko, na którym ściągane&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="text-align: -webkit-auto;"&gt;są&amp;nbsp;&lt;/span&gt;mu galoty, tudzież rozpieluszenie następywuje, Klomszczel śmieje się w głos, fika giczajami a oczęta mu błyszczą. Transportowany następnie do wielkiej wanny, goły jak święty turecki, doznaje stanów emocjonalnych ocierających się o euforię i hiperwentylację.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I do niedawna transport ów kończył się usadzeniem delikwenta w ancie (znów słowo &lt;i&gt;made in &lt;/i&gt;Ostra onegdaj...) i długotrwałym wymoczem. Można było wtedy zostawić chłopców samych i udać się ku klawiaturce komputerka; można było też zasiąść na łazienkowej podłodze i obgadać co było do obgadania. Można było...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnimi czasy jednak, o czym donosiła matka dopiero co, Klomszczel zaniechał statyczności. Wpakowany do wanny, która śmiało by mu mogła za basen pływacki robić, natychmiast przyjmuje pozycję stojącą i, trzymając się brzegu rzeczonej, wbija weń zęby. Indagowany przez troskliwą familię, że może by tak nie wbijał, gdyż ponieważ sobie kasowniki skasuje, ignoruje owe wezwania i wbija nadal. I stoi. Tatuś namawia: siadnij se Klomszczel, jajeczka wygrzej, woruś odmocz. Jest tatuś tak przekonujący w swych namowach, że matka i Ostra byłyby skłonne do natychmiastowego siadu i wymoczu, gdyby tylko miały do wymaczania to, o czem tatuś napomyka. A Klomszczy stoi. Zorientowawszy się po chwili, że widownia już nasyciła oczy widokiem gibającego się na rachitycznych odnóżnach stacza-odmaczacza, kuca, podejmuje z wody ukochaną gumową kaczuszkę i, rzutem godnym koszykarza NBA, lokuje ową na podłodze. Nooo, Klomszczyyy, zagaja tatuś, nie wy...rzucaj kaczuszki. Klomszczemu tylko w to graj. Podejmuje motyla i motylicę (motylową? motylównę?), żółwia (jucha - jak mawiała Ostra), delfinka i co tam mu jeszcze do wanny zapodano. I fruuu... leci zwierzyniec na środek łazienki. I rozbryzguje się woda dookoła i taplawica łazienkowa narasta, i apiać. Wyglebane zwierzątka zalegają na podłodze, Klomszczy wbija kasowniki w wannę, a tatuś zaczyna przejawiać postawę pro-eko: Klomszczy siadaj, po co ja pół wanny wody nalewałem, się zmarnuje. Klomszczy ignoruje ekologiczną świadomość tatusia i stoi nadal, oczekując poklasku tłumów. Te tłumy to nie przypadkiem: zdarzało się było, że w czasie kąpieli młodego przebywały były u siostry rzeczonego koleżanki, które na hasło "Moczu się kąpie" wparowywały do łazienki i zasiadały dookoła wanny niczym na widowni. I Moczu kwitł. Brylował wśród lasek. Gugał, mrugał i się gibał. Bawił zwierzątkami. Rechotał i dawał się wodą polewać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz zajmuje się chłopaczyna głównie wyrzutami na odległość. Zachodzi obawa, że w następnej kolejności podejmie próby ucieczki z anty i z gołom rzyciom rzuci się ku nowym wyzwaniom! Pu pu pu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8327032001857689770?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8327032001857689770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/kaczka-glebaczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8327032001857689770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8327032001857689770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/kaczka-glebaczka.html' title='Kaczka glebaczka'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8248386477064522021</id><published>2011-11-10T03:22:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.745-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Chodzik właściwy</title><content type='html'>Klomszczel przestał być statyczny.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce siedzieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pożąda zabaw ruchowych, przy czem ruchać, ruszać się, znaczy, ma przede wszystkim zabawiający go aktualnie rodzic. W piłkę gramy na ten przykład. Póki biegamy po pokoju - Klomszczel uwieszony matczynych/ojcowskich palców (rodzic w pół zgięty, z przykurczem totalnym, stawy palców sinofioletowe, bezdech...) - jest gites. Klooomszczel gooola, Klooomszczel gooola!!! I jest, dośrodkowanie, Klomszczy przejmuje piłkę i gooolll!!! Ufff... Siadamy synku, poturlamy sobie piłeczkę, o tak. Łeee...No, siadaj, bawimy się. Łeee... Biegać, śmigać, czołgać, pełzać...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy obywatel K. zaczynał stawać na rachitycznych pałąkowatych giczajach, wspierał się dzielnie o kanapę. Potem o krzesło. A potem zaczął używać krzesła jako chodzika. W slangu domowym mówi się: Klomszczel idzie o krzesło. No i idzie. Pędzi. Zasuwa jak rakieta. Łups - framuga. Łeee... &amp;nbsp;Łups - stół. Łeee... Biedne dziecię, samo sobie zostawione przez wyrodnych rodzicieli. Należy poderwać dupcię sprzed monitora i chodzić z Klomszczym o krzesło: K. nawiguje trzymając oburącz siedzisko, a rodzic, ubrany akurat podstępnie przez resztę &amp;nbsp;rodziny w zabawę z małym sadystą, zasuwa przodem dzierżąc oparcie i śpiewając pieśń chóralną solo: Klomszczel idzie o krzesło, Klomszczel idzie o krzesło. I niech tylko rodzic spróbuje stanąć! Otchnąć się; złapać w locie stojący na stole garnek z niedopitą herbatą; pilota chwycić, żeby sobie TV zapodać i zagłuszyć tę pieśń bojową - ŁEEE...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpaczliwie próbuje rodzic przekierować Klomszcza na chodzik właściwy - samochodzik zapodany przez ukochaną ciocię. K. łapie się na te plewy; chwyta radośnie trzymkę (piękne słowo wymyślone swego czasu przez Ostrą...) chodzika i ... nie, nie idzie: znów szuka frajera, który potowarzyszy jego zmaganiom z materią. Teraz, kto mi zapłaci za łzy..., trzeba kucnąć, chwycić przód chodzika i zawodzić dyszkantem: Klomszczel idzie o auto, Klomszczel idzie o auto...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dodawać zapewne nie trzeba, że po serii owych zabaw ruchowych, rodzic nadaje się do rekonwalescencji względnie utylizacji. Organa twarde, jak kręgosłup tudzież stawy - do wymiany; organa miętkie: zwinięty w trąbkę żołądek tudzież walące, niczem Dzwon Zygmunta, serce - do nietransplantacji. Wyruchany przez Klomszczela rodzic zapada więc w czeluść kanapy i charczy miarowo, dając wyraz swemu obezwładniającemu wycieńczeniu, podczas gdy drugi przejmuje piłkę, krzesło i auto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto przeżyje, wolnym będzie; kto umiera - wolnym juszszsz...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8248386477064522021?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8248386477064522021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/chodzik-wasciwy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8248386477064522021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8248386477064522021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/chodzik-wasciwy.html' title='Chodzik właściwy'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6804771193623088226</id><published>2011-11-08T02:38:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.381-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Sukces:)</title><content type='html'>Otrzymaliśmy &lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-size: x-large;"&gt;wyróżnienie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; w Konkursie na&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-g2OlU0v5LvU/TrkGcwjbUgI/AAAAAAAAAEI/Ae7l8e8g1lw/s1600/blog.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-g2OlU0v5LvU/TrkGcwjbUgI/AAAAAAAAAEI/Ae7l8e8g1lw/s1600/blog.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dziękujemy za uznanie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Matka-Wariatka, Doktor Maltretor &amp;amp; Siostra Ostra&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6804771193623088226?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6804771193623088226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/sukces.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6804771193623088226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6804771193623088226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/sukces.html' title='Sukces:)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-g2OlU0v5LvU/TrkGcwjbUgI/AAAAAAAAAEI/Ae7l8e8g1lw/s72-c/blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6816135800037510044</id><published>2011-11-07T03:24:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.682-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Śfinka 3D</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach Mikołajowej Akcji Dowozu Prezentów Wymuszonych na Bogu-Ducha-Winnych-Rodzicach, Ostra zażądała chomika bądź świnki morskiej. Taaa... Matka rozrywek ma pod dostatkiem i gdyby to od niej zależało, to miast morskiej kupiłaby sobie dorodnego wieprza, rozbroiła na części (rozebrała - jak mówią masarze...) i zapakowała do lodówki, żeby nie latać co pięć minut do sklepu celem nabycia "czegoś na obiad".&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pieska lub kotka matka nie zgadza się kategorycznie! Jak sobie matka pomyśli, że przy Klomszczu, którego toczy niemowlęca &lt;i&gt;insomnia&lt;/i&gt;,&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;miałaby jeszcze dymać z pieskiem na siusiu wieczorkiem i -dajmy na to- o piątej rano; sprzątać wymioty kota; odrobaczać; odpchlywać... O, nie. Niedoczekanie. Już widzi matka Ostrą, jak ciemno noco jesienno tudzież zimowo wstaje, nadziewa na piżamkę kombinezonik, wzuwa kozaczki, nadziewa berecik i idzie wysikać pieska. Stulać to my ale nie nam. Matka już za młodu pieska miała, wszystko w/w przeżywała. Na koniec pieska trza było uśpić i matka za takie emocjonalne atrakcje dziękuje. Piesek byłby matkę i resztę rodziny pożarł żywcem, ale kochało się go jak rodziny członka. No, co tu dużo gadać - matka do tej rzeki wchodzić już nie chce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opór budzi w matce takowoż dawanie w ramach "mikołaja" czegoś żywego, a świnka morska, nie da się ukryć, jest egzemplarzem żywym. Znaczy, nic by matka nie miała na przeciwko, żeby się dać w prezencie Alu Pacinu tudzież Jackowi Sparrowowi, ale śfinka? Cóż ona winna, bezbronna istota, żeby ją dać Ostrej na ... wychowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wizję matka miała taką i wizją tą z Ostrą się podzieliła. Otóż kupujemy śfinkę i matka, zgodnie z pradawnym obyczajem przodków naszych, pcha oną pod poduszkę. Mikołaj pcha, znaczy. I kupuje też, ofkors. Dosłownie: pcha. Śfinka się zapiera, ale co tam: matka, Mikołaj znaczy, pcha dalej i zapycha. I słuchaj Ostra: jak się na tej śfince wyśpisz i ona dalej będzie w wersji 3D - to jest twoja i se ją hoduj:)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aleeee mamooo, ona umrze!!! Jak możeszszsz... Ostra płacze, czaczy nie kumając.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, dobra ... łagodzi wyrodna rodzicielka. Kupimy tę śfinkę, kupimy. Znaczy, Mikołaj kupi. I nie zapchamy. Będzie na Cię czekać na biureczku w pudełeczku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skądinąd, wizja zapychanej śfinki podziałała matce na wyobraźnię. Taki kreskówkowy odlocik: matka pcha, śfinka zapiera się zadnimi łapami, w końcu kapituluje i się zapchać daje. Rankiem Ostra wstaje i wyciąga spod podusi podduszony plasterek z wybałuszonymi gałami, przykłada do ust jak balonik (pamiętacie tę scenę z żabą ze Shreka?) i dmucha. &amp;nbsp;I pyk - śfinka znów jest w wersji 3D. Wie matka, wie - to niehumanitarne, niepedagogiczne, niepoprawne politycznie. Cóż, lata oglądania hamerykańskich kreskówek zryły matce berecik.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapodamy więc razem z Mikołajem tę śfinkę. Najlpiej taką z grzywą jak Andy Warhol i będziemy rozpieszczać do zwymiotowania. Niech się Ostra uczy jak się żywiną opiekować - niekoniecznie musi eksperymentować na Parówiennym. Znaczy: co musi, to musi, a reszta niechaj pozostanie wyłącznie wylewem uczuć siostrzanych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzymaj się śfinko, nadchodzimy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6816135800037510044?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6816135800037510044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/sfinka-3d.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6816135800037510044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6816135800037510044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/sfinka-3d.html' title='Śfinka 3D'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-9001226604626650498</id><published>2011-11-04T02:32:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.774-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Laska</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-q3PRmR7LQPM/TrOj7DAmZwI/AAAAAAAAADQ/FkJmxxH08a8/s1600/nast.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-q3PRmR7LQPM/TrOj7DAmZwI/AAAAAAAAADQ/FkJmxxH08a8/s1600/nast.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Z(S?)szarowała matka była na fejsie jak powyżej.&lt;br /&gt;I się wpatruje. I wczytuje.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wie matka - za wcześnie. Ostra ma jeszcze trochę (no, ciut...) czasu do objęcia zaszczytnego tytułu nastolatki, ale już się odgraża, że się nie wyprowadzi nigdy!!! Sycząc i jadem plując na nas, durnych starych (żeby to durnych... - wiązanki okolicznościowe bywają soczyste jak u Witkacego...), dodaje w krótkich prześwitach świadomości: tak wasss kochammm, nigdy sie stont nie wyprowadze!!! I nie chce mamusiu studiować za granicom. I za monsz teszsz nie wyjde, bo całowanie sie jest obrzydliwe. Fuj. Zafsze bede z tobom!!!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawość matkę toczy jak to będzie, kiej się oswajanie nastolatka zacznie. Toszsz to musi być jakiś kosmos. Już jest ciężko a ma być jeszcze ciężej? A jak matka nie wydoli?? Sama się była zatrzymała na etapie fafnaście plus, a tu będzie trzeba udawać dojrzałego dorosłego... Kruca, nie udawać - a być dojrzałym dorosłym. Może zapisać się na jakiś kurs? Coacha zatrudnić? Wdrożyć w kółko teatralne?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z racji zawodu wykonywanego zdarzało się matce wchodzić do szkoły przez szatnię. Żywiąc dogłębne obrzydzenie do tak zwanego wyglądania jak dorosły człowiek (kostiumik, szpilki, te rzeczy...) wchadzała matka w dżinsach i bluzie z kapturem, narażając się tym samym na niewybredne komentarze pierwszoklasistów płci samczej w sile wieku pokwitania i w centrum kryzysu adolescencji. Eee...laska (piii), gdzie (piii) leziesz. (Piii) ślepa czy co??? Miast gniewu, wzbudzały owe komentarze matki rechot. Laska, powiedział do mnie laska!!! - nie jest źle... Przypomina matka uprzejmie, że gabaryty ma mikre; ostatnio nabyła portki w Smyku na stoisku dla chłopców do lat kilkunastu i dobrze, że portki one mają w pasie taką gumkę z guziczkami, bo&amp;nbsp;miałaby &amp;nbsp;matka &amp;nbsp;krok w kolanach. Model klasyczny jest, zaznaczmy, żadne tam hiphopowe fikimiki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i wchadza matka, wchadza, a potem myk: nagle staje za katedrą i mówi słodkim głosem do naiwnych pierwszaków gimnazjalnych, co to jeszcze pani kochanej nie znają: dziędobry dzieci. I widzi matka sine paszcze i słupy, po których oczęta zaskoczonych chłopaczków pną się...I wie matka o czem zasię myślą (myślą! myślą!! myślą!!! - nie jest źle): tera sie baba uweźmie! A baba w śmiech:) Oj, niejedna się dobra znajomość tak nam była zaczęła - teraz już z chłopaczków są chłopaki jak dęby. I ciągle rosną. Tylko matka się jakoś tak w miejscu zatrzymała, a tu na widoku śmigają już z rośnięciem Ostra i Parówienny. Starość...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I trochę matce żal i zazdrość, że progeniutura jeszcze będzie nastoletnia, a matka już nie. Nawet, kiedy odchowa matka rzeczoną i pójdzie ku miastu na zwiadu, zachodzi obawa, że wsiadłszy do tramwaju usłyszy matka głos jakiegoś chłopaczka, ustępującego jej miejsca: siadajcie babciu, siadajcie...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż ... młódź tera taka niewychowana (&lt;i&gt;o tempora, o mores...&lt;/i&gt;), może się żaden nie zerwie, pozostawiając matce złudzenie, że wciąż jest laską?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-9001226604626650498?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/9001226604626650498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/laska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9001226604626650498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9001226604626650498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/laska.html' title='Laska'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-q3PRmR7LQPM/TrOj7DAmZwI/AAAAAAAAADQ/FkJmxxH08a8/s72-c/nast.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4180191021868070445</id><published>2011-11-01T06:12:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.612-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Pisofsit</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naszemu tatusiu zaginął był w pociągu telefon. Co za szczęście - nareszcie można sobie kupić nowy!!! Bez tych takich tam: wiesz, a ja widziałem taki fajny...; a wiesz, że teraz to som takie aparaty, że ...; a widziałaś taki, co ma &amp;nbsp;.... (tu: lista wodotrysków i bajerów). Tym razem nie było potrzeby: aparatura zaginęła, potrzeba zaiste zaistniała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na marginesie: kiedy Ostra była mała, zamiast "zginął" mówiła "giń". Rozkładała bezradnie rączęta (te same, z którymi teraz do matki startuje, żeby manualnie dowodzić swych argumentów...) i zapodawała: a bo tobyka giń. Znaczy: torebka zginęła. Ooo, która torebka, dociekała mamusia. Aaa, tobyka siąsiń ...-klarowała &amp;nbsp; młoda. Znaczy: torebka w kształcie słonia. Ładnie. Było. Minęło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i tatuś ma gadżeta. Gadżet ma buzery. Siedzi tatuś w foteliku i gadżeta pieści. I przerzucają się z Ostrą informacjami, który gadżet ma więcej buzerów. Oczywiście tatusia ma więcej. Patrzy tatuś z rozczuleniem na swojego gadżeta i czule rzecze: ooo, a tu nawigację ma!!! a ta poprzednia co ją miałem to był pisofsit (piece of shit). No był, nie da się ukryć. Przylepiony do przedniej szyby auta GPS bredził kobiecym głosem domagając się nieustannych "ostrych skrętów w lewo". Śmy mieli zabawę. A teraz nowa nawigacja, nie jakiś pisofsit.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zastanawia się matka, co by tu jeszcze zgubić lub popsuć, skoro gadżety tatusiowi taką frajdę czynią. Jakiego pisofsita z wodą spuścić, żeby mieć powoda do nabycia nowego pisofsita, żeby go popsuć i móc kupić kolejnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tam tatuś... Ostra ma to samo. Komórka brzęczy i popiskuje całe dnie. I gry ma. I dzwonki. I neta.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe czy ma też archaiczną funkcję dzwonienia, telefonowania znaczy...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4180191021868070445?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4180191021868070445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/pisofsit.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4180191021868070445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4180191021868070445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/11/pisofsit.html' title='Pisofsit'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7617607493105797687</id><published>2011-10-31T03:34:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.716-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Wódka na bule</title><content type='html'>No mało miała matka rozrywek - trzeba było jeszcze namotać w czasie. Szkoda, że nie kazywali przesunąć wskazówków o dwie godziny, psia ich mać zimowa...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z wstawania o szóstej zrobiło się wstawanie o piątej. Ból... Na bóle najlepsza wódka na bule (bul, bul, bul... i jeszcze jeden i jeszcze raz - bul, bul, bul...), ale jak się tu znieczulać, kiej ząbkująca progenitura wisi na wiadomo czym pół nocy i drapie się tymże po opuchniętych dziąsłach. Nie nada, panowie, nie nada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tomność matki graniczy z somnam&lt;b&gt;bul&lt;/b&gt;izmem patologicznym (znów ten bul...) i jakbyście matkę leżącą na glebie napotkali, a obok wbijającego się w onej udo uzębionego Klomszcza, to trza dziecku dać coś do popicia, bo mięsiwo suche jak skórzany pasek w czasie rejsu dookoła świata, kiedy głód w oczy zagląda:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby całkiem nie oszaleć czyta matka prasę branżową:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://bachormagazyn.pl/"&gt;http://bachormagazyn.pl/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;dając upust dzikiej radości, że nie tylko ona i ten, tego, ten...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedawno chciano matce utoczyć domowej roboty gruszkówki, pigwówki, aroniówki...do piersióweczki. Aleszszsz ... zgorszyła się matka. Nie dlatego, żeby apstynentkom była - skont!!! Miała matka wizje jak znika za węgłem z oną flaszą i duszkiem łota i mlaszcze, i popiskuje a potem zygzakiem z wózeczkiem dyma do chałupy. Nie da się ukryć, że jakby się matka dorwała do naleweczki, to by jej nie darowała, zgodnie z prastarą zasadą ludności autochtonicznej: wódka wróg twój i lej ją w mordę. Miesiące apstynencji robią swoje...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem czas. Im bardziej matka śpiąca, tym mniej snu potrzebuje dziatwa. Bo film, bo baja, bo sraja, bo cyca, bo bujać, bo na rączki, bo piciu, bo siusiu, bo się boję &amp;nbsp;ciemności ... aaa...Pokazują czasem w TV takie dzieci, co to siusiu, paciorek i lulu. Gdzie to jest??? Czym oni je pasą te dzieci?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem nagle (czas pędzi ...) powłażą dzieciątka do cudzych łóżek i też się to matce nie spodoba, bo wiadomo: ja w tfoim wieku, to o gupotach nie myślałm, tylko sie uczyłam i pokoik sfój spszątałam a nie o śfińsfach tfu, tfu, tfu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więc może jeszcze skorzystać z tego wieczornego bujanka i macanka paka szto...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7617607493105797687?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7617607493105797687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/wodka-na-bule.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7617607493105797687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7617607493105797687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/wodka-na-bule.html' title='Wódka na bule'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-192890955215107363</id><published>2011-10-31T03:27:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.515-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Time - Pink Floyd + Lyrics</title><content type='html'>&lt;iframe width="459" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/MYiahoYfPGk?fs=1" frameborder="0" allowfullscreen=""&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-192890955215107363?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/192890955215107363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/time-pink-floyd-lyrics.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/192890955215107363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/192890955215107363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/time-pink-floyd-lyrics.html' title='Time - Pink Floyd + Lyrics'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/MYiahoYfPGk/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3824892175597125964</id><published>2011-10-27T07:34:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.585-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Zajco z majcy</title><content type='html'>Dżizys, kuffa, ja pinkolę. Majca.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie żeby wyższa matematyka - tego się matka (niestety...) nie tyka. Próg dziesiątkowy plus letkie onego przekroczenie. I nie do przekroczenia ten Rubikon...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra: 10-4= ...pi..trz...cztery??? Taaa...&amp;nbsp;A 8-3... Sze...czte...pięć??? Taaa... Gdzie jest pies pogrzebany, matka nie wie. No nie wie. Metodykiem nauczania matematyki nie jest, na palcach rachować w szkółce nie pozwalają. Ostra odejmuje pod nosem odliczając od dychy. Kurczę, nie tędy droga. Chyba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swoją majcę matka śni po dziś dzień. I zrywa się z nocnych koszmarów, że zadanie z treścią (kiedyś się mówiło: zadanie tekstowe...) jej zapodadzą i wymięknie. I padnie trupem pod tablicą. Ale Ostra w zeszłym roku rachowała biegle do 20 i nagle się zacięła była. Matka wie (oj, jak wie...), że szkoła uwstecznia, ale żeby aż tak??? Liczymy więc wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka: o ile czego więcej tudzież mniej. Bo, Ostra, mamusia ma pięć śmierdzących skarpetek, a ty masz trzy, o ile więcej skarpetek ma mamusia??? A Klomszczy ma dwa zemby, a ty masz cztery...a mamusia ma osiem torebek, a ty sto...a tatuś ma ... a babcia ma ... Aaaa...aby matematyki nauczył ktuś opornego klienta - &amp;nbsp;zatrudnię...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Załóżmy, że sobie jakoś z tym progiem, jego przekroczeniem i grafami poradzimy. No co se mamy nie poradzić. Bedzie trudno, cienżko, pod górkę - ale se poradzimy. I wtedy pojawi się kolejny demon - fizyka. Mamusia żałuje, naprawdę żałuje, że nie umie majcy i fizy. Nie, nie tych grafów, słupków (pono już się żadnych słupków nie produkuje...) i pociągów, co z miasta A do miasta B. Nie tych wzorów, co to się ich nawet matce podpowiadać nie dało, bo zamiast zapisywać symbole pisała pełnymi zdaniami: pi razy lambda czy omega dodać cóś tam... No, głupota nie boli. Brakuje matce tego sposobu postrzegania świata, który można w sobie wyrobić tylko wtedy, kiedy się jednak trochę (trochę...) majcy i fizy liznęło. Czyta matka Kaku i Hellera z wypiekami na facjacie, ale nigdy nie doczyta do końca, do sedna, do rdzenia - bo nie sposób z matki wiedzą. I przypomina sobie, że najlepsi nauczyciele majcy i fizy, jacy jej się w szkole trafili nie byli ... nauczycielami.&amp;nbsp;Nieodżałowana pani T. - podstawówkowa matematyczka - była panią inżynier na zesłaniu. Ale kiedy ona tłumaczyła - łapało się w lot...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A my przecież mamy swojego osobistego inżyniera: tatusia. Mamusia już zaraziła Ostrą miłością do czytacia i pisacia, a jakby tak tatuś zaszczepił jej miłość bezbrzeżną do Feynmana Wykładów z Fizyki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem dwa dodać dwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I czarna dziura...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3824892175597125964?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3824892175597125964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/zajco-z-majcy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3824892175597125964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3824892175597125964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/zajco-z-majcy.html' title='Zajco z majcy'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2299416327107842081</id><published>2011-10-26T03:00:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.525-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Kloc wzorzysty i kulisty</title><content type='html'>Ortografija polska do nauczania maluczkich wredna jest.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra uwstecznia się i kłopoty eskaluje.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uparcie pisze "ktury" i "zbiurka". Weź sie ty opanuj dziecko, jęczy matka, jakieś "bezbrzeżne żarłoczności" tudzież "muskularnych oberpolicmajstrów" możesz sobie pisać z błędyma, ale takie drebiezgi językowe...No weśśś...&amp;nbsp;Eeee tam, odjękuje Ostra, pszeciesz wiesz o co chodzi, nie? "Zbiurka jutro o 9.30". Jasne, nie???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jasne. Jak kominiarz o północy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to ćwiczymy przed dyktandem. "Rz" będzie; kilkanaście wyrazów do opanowania wedle zasad i cztery wyjątki. Pisz: malarz, murarz i tynkarz zawsze wierzą w to, co powie im rowerzysta. Hhehehe...mamo, ale fajne. Dyktando? Fajne?? No to pisz jeszcze: bolał mnie brzuch, więc zrobiłem kloc w krzaki. Hehehehe...mamo weź! Pisz, nie dyskutuj: kloc był wzorzysty i miał kształt kulisty. Ale mamoooo...weź...pani takich nie dyktuje! No pani nie, ale matka musi, bo się udusi. Ale mamooo...niech mi tatuś podyktuje, on takich gupot nie mówi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, dajesz Ostra, mówi tatuś, pisz: pszczoła przegryzła kabel swojego przyjaciela. Ale tatooo...no weź...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ortografia masakryczna jest. Wchodzi przez skórę alibo wcale ("we w ogóle" jak mawiała matki polonistka w liceum...). Ostra dużo czyta, fakt, ale jej się jakoś zasady nie wchłaniają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może czyta nie to, co trzeba...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2299416327107842081?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2299416327107842081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/kloc-wzorzysty-i-kulisty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2299416327107842081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2299416327107842081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/kloc-wzorzysty-i-kulisty.html' title='Kloc wzorzysty i kulisty'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5257498672911233381</id><published>2011-10-21T00:56:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T06:35:06.827-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (5)</title><content type='html'>Koniec tego dobrego!&lt;br /&gt;Nie będzie mnie nikt w galotach grzebał ot, tak!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyzwyczaili się staruszkowie, że pozwalam sobie bez sprzeciwu zmienić pieluchę i robić koło rzyci. Koniec - się niech odzwyczają. Jeszcze przy tatusiu to mam jakieś opory, bo tatuś ciężką rączkę ma i szeroką i jak mnie przytrzyma, to daleko nie zalecę; no i mruczy tatuś pod nosem: spokojnie Klomszczelll, opórrr jest darrremny... Ale mamusia - czterdzieści kilo żywej (raczej nieżywej...) wagi, nie radzi se kubita, nie radzi. A ja podstępny jestem. Pozwalam się położyć na powierzchni płaskiej, rozsyłam urocze uśmieszki, gugam sobie, w oczęta mamusi się wpatruję. Ale niech no tylko mamusia mnie rozpileuszy - ha, wtedy pokazuję na co mnie stać. Wygiątko w pałąk, szybka przewrotka na brzuszysko i w długą! O, nie, Parówienny, oponuje mamusia, pieluszkę musimy (musiMY..hehehe) zmienić. Pieluszkę, powiadasz... No to ja buch tę pieluszkę w garść i ... nie, nie niczego zmieniać nie zamierzam. Dymam przez pokój ciągnąc ją za sobą. Mamusia się zrywa do wyścigu. Stój, Młody, woła; stój, gdzie lecisz z tą parówą??? A ja naprzód!!! Sikaliście kiedyś w pędzie? Rewela!!! I jakie ślady na podłodze zostają zarombiste: lepsze, niż wtedy jak człowiekowi z pyska leci podczas ząbkowania! A jak się klocek wymsknie to dopiero frajda:) Mamusia ma na ten temat zdanie odmienne (votum seperatum...), ale wczoraj wszystkim świętym dziękowała, że w porę zamieniła wykładzinę dywanową na panele o wysokim stopniu ścieralności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i tak runda wokół pokoju, druga. W końcu mamusia powala mnie na łopatki; a tu cię mam gadzino parówienna, dawaj pupsko, pakujemy się w pieluchę. Naiwna. Już se polatałem, pokazałem kto tu rządzi, to teraz zaczynam wyć. Ale jak!!! Jeśli są w okolicy jacyś sąsiedzi, to już se oni o mamusi pomyślą: pastwi się sadystka nad dzieciątkiem. Hehe. No, nie wyj, zagaja mamusia. Pitutitu, pupu, srtututututu... próbuje mnie kobicina zagadać - i znów porażka. Nie jestem taki gupi!!! Doskonale wiem, że bedzie mi tu pitutitu robiła, a przy okazji koło rzyci też zrobi. Nie ma, nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj ostatecznie wzięła mnie z zaskoczenia - stałem sobie przy kanapie i kontemplowałem z ta gołą rzycią, a ona myk i na stojaka mi pieluchę zamontowała. Ale dzisiaj to już jej tak łatwo nie pójdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam pewien plan...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5257498672911233381?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5257498672911233381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/z-pamietnika-doktora-maltretora-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5257498672911233381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5257498672911233381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/z-pamietnika-doktora-maltretora-4.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (5)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8955293495341995477</id><published>2011-10-20T00:49:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.771-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Zimnioki w linii męskiej</title><content type='html'>Klomszczel odmawia konsumancji substancji słoikowych przeznaczonych dla niemowląt.&lt;br /&gt;Jest problem.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nauczyła matka była Klomszczela, że spożywactwo czynnością towarzyską jest i najsympatyczniej kuszać z kompanami, no to się dziecina domaga nieustannego spożywactwa w rozlicznym towarzystwie. Na sam dźwięk klikajacego słoiczka z ciorem w kolorze rozgotowanej ściery, syn mój dwojga imion, dostaje spazmów. Pcha sobie zatem rączęta do ryjca i symuluje wymioty kota. Gałami wywraca, pluje i pojękuje, wskazując niedwuznacznie na chlebek tudzież zimnioki. Ooo, zimnioki to rarytas jest. Cały dzień czeka Parówienny na wracającego z pracy tatusia, żeby spożyć z nim michę kartofli. Zasiadają przy naszym wielkim stole i zasuwają te zimnioki z taką pasją, że matce serce roście i obawy kryzysowe znikają: niech się walą europejskie rynki, banki, sranki i tatanki...- rodzinę w linii męskiej matka wypasie zimniokami. Gorzej z Ostrą - ta kusza w ilościach homeopatycznych i to nie byle co: naleśniki, naleśniki i naleśniki. Hmmm...a jak kury w ramach protestu Oburzonych (we are f.....g angrrryyy!!!) przestaną jajca nieść, to czym matka ciasto zwiąże? A jak krowice mleka odmówią?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taaa ... I chlebek Klomszczel upodobał sobie. Ciemny nawet, o którym Ostra słyszeć nie chce! Pcha do dzioba chlebowe kosteczki-kawałeczki, pokwikuje z radości, rozmazuje masełko na krzesełku i na sobie, mlaszcze aż miło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dnia jednego strach blady padł był na matkie, kiej się młody zaczął rwać do kiełbasy z grilla! I rączki wyciągał i łabędzią szyję z paszczą rozwartą. Usiłowała matka oszukać skubanego wręczając kukurydzianą pałeczkę bezglutenową i bezsolną, w kształcie (od bidy ...) do kiełbasy podobną - i nic. Młody się na lep ów nie przylepił. Zacisnęła matka zęby, oczęta zamknęła i omiotła spragnione wargi Parówiennego kiełbasą. Przeżył. Ufff...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ostatnio się do śledzia rwał. I do kawy o poranku. I kapuścianej zupy. I...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ech, dziecko jedzące w naszej rodzinie nowość.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trza się oswoić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8955293495341995477?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8955293495341995477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/zimnioki-w-linii-meskiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8955293495341995477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8955293495341995477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/zimnioki-w-linii-meskiej.html' title='Zimnioki w linii męskiej'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2360630132360005291</id><published>2011-10-08T23:13:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.532-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>10</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj Klomszczel kończy 10 miesięcy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ów zapoznany mlekholik ząbkujący, samobieżnik parówienny, grzebacz-kuchenno-podszafkowy, pu-pu-pu-pulitycznie niepuprawny optymista i - ostatnio - z racji napisu na galotach: Klól Zwiezont (King of Animals...) za nic ma sobie fakt, że matka od 10 miesięcy nie przespała w całości ani jednej nocy!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak sobie matka dzisiejszej nocy pomyśliwała, patrząc na zawieszający się &amp;nbsp;nieustannie zegarek: bo alarm 3.05 - cyc. Śpimy... 3.33... &amp;nbsp;Śpimy... 3.59... - co jest, kuna, tszecia i tszecia... Dzień Śfissstaka, noc znaczy, jak rany!!! Śpimy... 4.09...Śpimy...4.28... I cyc i cyc, i cyc. Ja rozumnię, że mjurda swędzi i cyc do drapania dziąseł dobry, ale ileszszsz można? Śpimy... 5.09... pu pu pu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aha, no i pomyśliwała sobie matka jakież to straszne zjawiska mogą następywać w okolicy magicznej dziesiątki. I co też może się matce z mózgiem zrobić. I otóż wnioski.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że opcja 9 i pół tygodnia &amp;nbsp;(&lt;a href="http://www.alekino.pl/program/full/dziewiec-i-pol-tygodnia_1330"&gt;http://www.alekino.pl/program/full/dziewiec-i-pol-tygodnia_1330&lt;/a&gt;) jusz raczej za matkom (starość nie radość, młodość nie wieczność), można mieć nadzieje na zwieńczenie dzieła niczem w 8 i pół (&lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Osiem+i+p%C3%B3%C5%82-1963-30830"&gt;http://www.filmweb.pl/film/Osiem+i+p%C3%B3%C5%82-1963-30830&lt;/a&gt;). Hehe. Ale jak se matka nie pośpi kolejne 10 miesięcy, to może jej się przytrafić kuku i wtedy okoliczna publiczność będzie miała okazje poznać "zakamarki umysłu szaleńca" (h&lt;a href="http://www.filmweb.pl/Siedem"&gt;ttp://www.filmweb.pl/Siedem&lt;/a&gt;). Hehe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najgorszym wypadku, myśli matka, trzeba dożyć tylko do przyszłego roku (&lt;a href="http://kino.org.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=568&amp;amp;Itemid=371"&gt;http://kino.org.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=568&amp;amp;Itemid=371&lt;/a&gt;).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem niech się dzieje co fce...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2360630132360005291?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2360630132360005291/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2360630132360005291'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2360630132360005291'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/10.html' title='10'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2799272043080474655</id><published>2011-10-05T23:59:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.544-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Kiedy dojedzieeemyyy?</title><content type='html'>Do samochodu strach wsiadać.&lt;br /&gt;Samochód sprawny, nowy, wypucowany przez tatusia.&lt;br /&gt;Tatuś kierowcą jest co się zowie, jazda z nim w roli pasażera to sama przyjemność.&lt;br /&gt;Ale strach...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsiada człowiek, kokosi się na siedzonku i słyszy: mamooo, a kiedy dojedziemy? Ignoruje człowiek zapytanie, że niby nie usłyszał, silnik za głośno (g ... uzik prawda) pracuje, Klomszczel kwiczy (a nie kwiczy, młotek ogryza), trawa rośnie... I słyszy znów: mamooo...tatooo...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No jakby chciał człowiek jechać, dajmy na to, do Paryża, to kaplica. A tu wycieczki się odbywają takie niegroźne - w granicach stu kilometrów, coby Progenitury nie zmęczyć. I Progenitura Starsza znosi je coraz gorzej: no kiedy dojedziemy - to tylko przygrywka tycia. Progenitura Starsza domaga się matczynej bilokacji: matka chce siedzieć z przodu, bo kręgosłup jej nawala i z tyłu źle się matce siedzi, a POWINNA siedzieć z tyłu, bo co to w końcu jest, żeby malutka dziewczynka siedziała sama. Sama... Obok Parówienny ssie nogę Edwarda ewentualnie trzonek młotka. Gumowego. Młotka gumowego. Edward pluszowy jest. Że kto to Edward? No, kot pluszowy. Nazwany tak został ku czci jakowegoś kandydata ku parlamentu, który łysy jak kolano, a zwie się - nomen omen - Czesak. I Edward mu na imię. Mignął nam był podczas jakichś rozjazdów plakat onego Edwarda za samochodowym oknem i tak oto Kot Bezimienny (Iwan Bezdomny...) Edwardem został.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej: domaga się Progenitura Starsza od matki zdolności profetycznych. Gdyż ponieważ w warunkach krajowych na pytanie: kiedy dojedziemy? - odpowiedzieć nie sposób. Jadziem oto do Tarnowa, z naszej wsi jakieś 70 kilosów prostej drogi, i tuż za opłotkami trafiamy na korek. Wydawszy serię haniebnie wulgarnych dźwięków, zawracamy celem korka objechania. I jedziemy, jedziemy, jedziemy...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kolejne primo: Progenitura Starsza wolałaby, żeby matka miała zdolność teleportacji. Cała rodzina żeby miała. No, bo co to ma niby znaczyć: wiek XXI, nowe technologie w natarciu, a my jak te człowieki z epoki kamiennej przemieszczamy się samochodem! Obciach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze piciu (nie pij tyle, bo będziesz co chwilę sikała), siku (wysikaj się dobrze - jakby można było źle... - bo nie będziemy się co chwilę zatrzymywać) i makdonalda zarasss, terasss, koniecznie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ufff...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A nie mówiłam - do samochodu strach wsiadać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pogoda sprzyja; lepiej uskuteczniać wędrówki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrrróć!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcale nie lepiej. Wtedy zaśpiew brzmi: tatusiuuu, a weźmiesz mnie na barana? Aleee, nogi mnie bolom!!! To nie pójdziesz już dziś do koleżanek, muszą ci nogi odpocząć. Aleee, ja tylko takkk... To idź, córciu, idź.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aleee...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2799272043080474655?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2799272043080474655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/kiedy-dojedzieeemyyy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2799272043080474655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2799272043080474655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/kiedy-dojedzieeemyyy.html' title='Kiedy dojedzieeemyyy?'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-775551601940902704</id><published>2011-10-04T05:57:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T05:34:12.291-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bajki'/><title type='text'>Bajki porypajki (1)</title><content type='html'>Bywa, że Ostra zachcenie ma, coby jej opowiedzieć bajkę. Matka, jak to matka, bajków zna kuuupę. Ale ileż można o onych królewnach letko głupkowatych nawijać? No, ileszszsz...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem matka, w samoobronie rzecz jasna, wymyślać poczęła była bajki powalone jak stodółka, znaczy bajki - porypajki.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobry wzór mając w postaci kabaretowych "Bajek dla Potłuczonych" (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=VgRZ-tKYGKk&amp;amp;feature=results_main&amp;amp;playnext=1&amp;amp;list=PL0D9CEAB6EE4A03F4"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=VgRZ-tKYGKk&amp;amp;feature=results_main&amp;amp;playnext=1&amp;amp;list=PL0D9CEAB6EE4A03F4&lt;/a&gt;) - jęła sztukować...&lt;/div&gt;Oto odsłona pierwsza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Bajka o Kocie w Butach, któremu waliły śmierdlągi&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Courier New', Courier, monospace;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Dawno, dawno temu ... pitu, pitu, srutu tutu... (zalecana "Morfologia bajki" Proppa), żył, był Kot w Butach, któremu straszliwie śmierdziały nogi. Dymał, bidocek, na wszystkie akcje zbawiania świata (sprzątania świata...) w paskudnych gumofilcach PolSport i gicze jego cuchnęły po onych akcjach niewyobrażalnie. Przedsięwziął był raz myśl, żeby do boju ruszać w klapkach, ale zrezygnował - poczucie wzbierającego obciachu było silniejsze. Oczyma wyobraźni zobaczył siebie, bohatyra nad bohatyry (my hero...) w bojowym kapelutku, ze szpadą u boku i w tych nieszczęsnych basenowych klapcorach made in China... Niedoczekanie! Jak świat światem, kobiety leciały na przepoconych marynarzy, drwali czy mechaników samochodowych, a ostatnio - hydraulików. Właśnie, że będzie śmierdział. Do upojenia: woń roztoczy taką, że, że, że... No, wicie, rozumicie: że aż strach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Niestety, kocie śmierdlągi waliły tak drastycznie, że kobiety lokalne tudzież zamorskie wiały gdzie pieprz rośnie. Nic nie pomagało tłumaczenie, że bohater po akcji umęczon, ma prawo sobie powalić (smrodem rzecz jasna...).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Kocina jął rozmyślać. Jeśli nie klapki, to co...? Próbował rozmaitych wkładek dezodorujących i talków do stóp, ale nic nie było w stanie pokonać fetoru generowanego przez kocie gicze i gumofilce PolSport. Nie chciał być Kotem w Klapkach, Kotem w Kapciach, Kotem Bezbutym... Nabył był w końcu skórzane kozaczki, gdyż ponieważ skóra naturalna pono dobra dla pocyncych się nóg. I nic. Wydatek się był nie zwrócił.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Aż wreszcie Kot wpadł na genialny w swej prostocie pomysł! Kupił 31 par jednakowych skarpetek i podczas każdej akcji wypacał się w te skarpetki a potem je anihilował. I tak co miesiąc. I po dziś dzień. I po wsze czasy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Georgia, 'Times New Roman', serif;"&gt;Ament.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Bajka rzeczona nie tylko ujmuje ujmującym ujęciem tematu, ale także ma walory wybitnie wychowawcze - smród (nomen omen...) dydaktyczny wali od niej na kilometr.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Zalecana jest dla dzieci powyżej lat 3 oraz mężczyzn powyżej lat 40 (co z grubsza na jedno wychodzi jeśli chodzi o podejście do chodzenia w skarpetach....) jako bajka terapeutyczna mająca na celu wyrobienie prawidłowego stosunku do higieny osobistej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-775551601940902704?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/775551601940902704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/bajki-porypajki-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/775551601940902704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/775551601940902704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/bajki-porypajki-1.html' title='Bajki porypajki (1)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6255119693280006193</id><published>2011-10-03T22:30:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:17:51.378-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strona główna'/><title type='text'>Obywatele, do urn!!!</title><content type='html'>http://www.literackiblogroku.pl/zaglosuj,167&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://literackiblogroku.pl/images/banner_zaglosuj.jpg" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6255119693280006193?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6255119693280006193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/obywatele-do-urn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6255119693280006193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6255119693280006193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/10/obywatele-do-urn.html' title='Obywatele, do urn!!!'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8663301351865200113</id><published>2011-09-29T00:15:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.760-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Pu Pu Pu</title><content type='html'>Klomszczel kumate zaczyna być, Ostra zasię kumatość wytraca.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pu pu pu ... zagaja Parówienny o poranku. Otwiera matka oko lewe, oko prawe ... pu pu pu synku, puuu, puuu, puuu ... później się byś obudzić nie mógł??? Ta ta ta... ooo! widzisz; tata to jest kuncepcja ze wszech miar słuszna. Tatusia obudź! A co to za godzina jest...? 5.56...No to już po ptokach - za pół godziny trza Ostrą na nogi postawić, jak zaśniemy to zaśpimy: bujaj... tu masz zabaweczki jakieś... bujaj... Nie, tego nie ruszaj, to mamusi książka jest, nie wolno! Nie jedz książki, mamusia prosi, misia bujaj. Nie, tego też nie jedz! I tego teszszsz...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, wychodzimy z wyra, parzymy kawę. Chodź, synu, parówienność przewiniemy. Nie, uciekaj mamusi z gołą rzycią. No, rozkosznie wyglądasz w samych skarpetach, ale poczekaj, zapakujemy organa i będziesz śmigał. Nie, mamusia nigdzie nie idzie, nie wyj jak potępieniec, siku, znaczy, idzie, ale o tu: widzisz mamusię... Kuku... Nie, na kolanach mamusi nie usiądziesz! Tak, sikanie z dzidziusiem na kolanach mamusia opanowała, ale teraz mamusia mało kumata jest i poczekasz se na podłodze. O, tu, kaczka, bujaj kaczkę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, ekspresik nastawiamy. Siadaj w krzesełku, wszystko będziesz widział.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Młodaaa, wstawajjj!!! Pu pu pu... Kawy byś chciał? Ni ma, ni ma. Za smarkate jesteście Klomszczelina. Cycusia dostaniecie. Zaraz.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ładnie pachnie, nie? Ta, ta, ta... kawusia świeżutka, mhmmm...patrz jaka pianka mamusi wyszła na mleczku. Tesz mleczko daję ci juszszsz...O, komputerek pyk, pocztę sobie ściągniemy, taaa..., kawusia tu, nie wylej i teraz na lewy cycuś. O, udało się!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Młoda wstawaj! O, wstałaś, super...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce do szkoły!!! Nie idź... Ale mamooo... Dobra, idź. Ale mamooo... Dobra, rób, co chcesz. Ale mamooo... Jedz, płatki się ci rozglimieją w mleku. Ale mamooo...Nie jedz. Ale mamooo...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hej chłopcy, dziewczęta, chodźmy wszyscy wraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szkoła na nas czeka, wzywa nas z daleka...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;lalalalalalalala pupupu tatatatata&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8663301351865200113?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8663301351865200113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/pu-pu-pu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8663301351865200113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8663301351865200113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/pu-pu-pu.html' title='Pu Pu Pu'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7150197775029637</id><published>2011-09-19T08:42:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:13:01.840-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (4)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urodziny miałam. Obchodziłam, a jakże. Parę razy. Ile się dało. No, wiecie - prezenty...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamusia mówi, że nie można mieć wszystkiego i nadmierne kupywanie zasadniczo lasuje mózg. Taaa...jasne...To niby po co som te sklepy? I dlaczego najfajniejsze słodycze leżom zawsze przy samej kasie?? A gazet z Barbie i gratisami to niby po co jest tyle??? Się pytam. Żeby kupywać, proste, nie. Ja bym mogła kupywać jak leci. Jak leży, też mogę. Ale mamusia mówi, żeby sobie sami kupywali ci, co takie ... (nie powiem jak mówi mamusia, bo by mnie potem mamusia okrzyczała, że tak mówię) produkują. I nie chce mi mamusia kupywać lizaków i lodów w kolorze farb plakatowych i gazet z dołonczonymi szminkami. No, ale mamusia pochodzi z jakichś prehistorycznych czasów, w których podobno kupywanie wyglądało jak polowanie. I mówi mamusia, że wtedy to dzieci miały mało zabawek, nie miały komputerów a czekolada była tylko w peweksie. Nie wiem co to ten pewex, ale pewnie jakaś mamusi skrytka. No, ja na przykład trzymię czekoladę w szufladzie w kuchni. Komputer trzymię na biurku (żebyście wy wiedzieli, co ja tam jeszcze trzymię...), a zabawek mam tyle, że sama bym se mogła otworzyć sklep. O!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamusia to w ogóle jakaś lewa jest. Kupywać nie lubi. Ja i mój biedny brat Kląszczel chodzimy w używanych ubraniach po znajomych dzieciach. Bo, mówi mamusia, po co kupywać ubranka, których ani znosić, ani popaprać się nie zdąży? Pół wsi obchodzi takie galoty czy spódniczkę i wszystko wygląda jak nowe. Fajne niektóre te ubranka som; no, wszystkie som fajne, ale używane!!! I jeszcze nasze ubranka posyła mamusia dalej, jakby inne mamusie też takie dziwne były i kupywać nie lubiły! A sklepy pełne... A mamusia nie chce kabzy (co to???) im (komu???) niepotrzebnie nabijać. Ja nie rozumiem jak można nie lubić kupywania? Może mamusia nie jest kobietom? Wszystkie kobiety lubiom kupywać. Wiem na pewno, bo jestem kobietom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobrze, że mamusia po śmietnikach nie grasuje, bo podobno niektórzy tak robią i W OGÓLE w sklepach nie kupywują, takie ekologiczne som.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakby tego było mało, mamusia też wymienia się ubraniami z koleżankami. I jeszcze bardzo to lubiom! Zamiast kupywać, jak cywilizowane ludzie, w handlowych galeriach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sami więc widzicie, że MUSIAŁAM obejść urodziny, bo po prezent to już mamusia MUSIAŁA iść do sklepu. I kupywać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7150197775029637?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7150197775029637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7150197775029637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7150197775029637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych_19.html' title='Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (4)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-307021356346427746</id><published>2011-09-10T22:55:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.554-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Denatyzm nabyty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Otóż matka zachorzała była.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Diagnoza: denatyzm nabyty.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Objawy: czuje się matka jak świeży (nieświeży...?) trup. Kręgosłup łupie, spać nawet nie daje, przy czym senna jest matka nieustannie i niewyspana permanentnie. Na wysokości zapięcia od biusthaltera cóś się w kośćcu zdefasonowało i, kiej się matka giba, napitala jak ta lala. Oczka wysuszone na wiórki, pieką i szczypią; trze matka powieczki jak niemowlaczek przedsennie i blednie jej tęczówka i wycierają się kolorki. Nóżki nie chcą matki nosić: bolom! Stópki rozplaszczone jak u słonika, co w matki wypadku (gabarytowo podlega matka pod rozmiar: dzieci lat 12...) jest osiągnięciem niebywałym. Stópka prawa zwłaszcza i bioderko prawe skasowane od noszenia Klomszczela. Stawy kolanowe podobno są... Łupią - znaczy są. Że zginać się nie chcą to insza inszość. Skrzypią jak wrota od stodoły i się zacinają. Chwyt pęsetkowy w zaniku. Klomszczel ma już lepszy... No, ale dzieci zawsze przerastają rodziców swemi zdolnościami. Próbuje matka chwycić cóś w dwa paluszki i lipa - się nie da. Całom łapkom - lepiej, lepiej... Dwoma łapkami - sukces!!! Jeszcze chwila i uda się matce przełożyć zabaweczkę z rączki do rączki. Trybienie ma matka jak diesel na mrozie. Duuuży diesel na duużym mrozie. Szans na to, iże matka dogalopuje do lecącego na dziób Klomszczela celem uchronienia tegoż przed mjurdoobiciem - nie ma. Bo jak już matka wstanie, za krzyżową kość się chyci i zawyje z bólu, Klomszczel leży jak długi. I tyż wyje. Jeść matka już nie może, znaczy głodna jest ciągle, ale kuszanie z progeniturą na kolanku przy akompaniamencie kwiku progenitur dwóch bokiem już matce wychodzi. Gdyby istniała konkurencja sportowa: ilość porzuconych kubków z niedopitą herbatą na metr kwadratowy - matka bierze złoto w przedbiegach. No i nerwy... Najmniejszy hałas doprowadza do obłędu. Wiatr wieje, liściem jesiennym &amp;nbsp;- już prawie... - szeleści, a matka cierpi. Za głośno, za głośno...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciiiszej nad tom trumnom;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-307021356346427746?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/307021356346427746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/denatyzm-nabyty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/307021356346427746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/307021356346427746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/denatyzm-nabyty.html' title='Denatyzm nabyty'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3846363990807534187</id><published>2011-09-03T23:24:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:13:01.832-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (3)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lubię, kiedy moja mama traci cierpliwość. Kiedy zwiątpia (a wiecie, że wątpia, to wnętrzności; jelita znaczy... - czyżby się mamusi we flakach przewracało od mojego zachowania?). Argumentuje, kobicina kochana, i argumentuje i nic. No, rzeczowo jej to idzie, rzeczowo i merytorycznie, ale co z tego??? Że mam nie wisieć na drzewie, bo spadnę, złamię sobie kręgosłup, będę jeździła na wózku inwalidzkim albo nawet zejdę śmiertelnie - i co z tego ja sie pytam??? Jakby tak powiedziała: nie dyndelaj córeczko na gałenzi, bo sie chłopaki bedom śmiały; albo: makijaż sie ci rozmyje; albo: żmija się po pniu wije tudzież pająk napitala tamtędy. O, to by miało sens! Ale umrzeć - tego nie robi się kotu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i giba się mamusia argumentacyjnie, a ja sfoje. I nie ma mamusia pomysłu jakby mnie tu przekonać. Podpowiadam: mnie sie przekonać nie da. I juszsz. Mam to po mamusi. Jeszcze się taki nie urodził, coby mamusię przekonał i ja zamierzam w jej ślady pójść.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Często sie mamusi zapytowuję: czemu jesteś taka??? Mamusia uwielbia, kiedy ją tak zapytowuję. Odpowiada mi wtedy: tak byś o sens życia zapytała, kwestie rudymentarne i imponderabilia wyłuszczę ci, córeczko, z najwyższą przyjemnością, ale na tak postawione pytanie odpowiedzi nie znam. Albo znam: bo tak. Aleee mamooo, zawodzę wtedy ostentacyjnie, ja sie pytam tylko czemu ty jesteś taka fstrentna, a ty zaraz...Aaa, czemu fstrentna jestem...Jakoś nie wiem, czemu nie znajduję przyjemności w pozwalaniu własnej córce na autodestrukcję...Niech się dziołcha uwiesi na wierzbie czy innej gruszy i wisi, co mnie tam. Niech se uszy przebije, choćby widelcem, zaraz, teraz, tu; niech pomaluje paznokcie na karminowo i udaje lolitkę; niech ogląda jakiesik filmy o hamerykańskiej młodzieży, od których się mamusi wątpia lasują. Niech!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zanim sczeźnie, to długo jeszcze...Ja tymczasem się położę, tym bezruchem się napieszczę...:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3846363990807534187?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3846363990807534187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3846363990807534187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3846363990807534187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/09/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html' title='Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (3)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-2582079795907015272</id><published>2011-08-30T05:49:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T07:16:12.741-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (4)</title><content type='html'>Padam, padam, padam...&lt;br /&gt;Nie, nie nucę. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na dziób padam. Uczę się chodzić - podpatrzyłem u Leona. Pomyka, sukinkotek, jak rakieta! Biedna mamusia Leona trzyma go za rączki, a on takim kaczym chodem (galopem, raczej, galopem...) rwie do przodu. I ta bidna ciocia za nim. I dawaj: rundka dokoła pokoju. I apiać. I&amp;nbsp;jeścio raz. I jeścio mnoga, mnoga, mnoga raz. I dopóki mamusia Leona na własny dziób nie padam, padam, padam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A padanie na dziób przyjemne nie jest. Idzie człowiek idzie, dwie kończyny, czy cztery - to bez znaczenia&amp;nbsp; i blacha: o stół, o drzwi balkonowe, o podłogę. Rańcem chciałem wyjść na balkon pociamkać mopa (bez wyobraźni ta mamusia: zostawiła taki sifex bezpański...). Już, już widzę: stoi sobie i białą grzywą powiewa na wietrze; już czuję ten smak płynu do mycia paneli, zapach sosnowego lasu (wiwat chemia!!! zostanę chemikiem młodym!!!); chrzęszczący w zębach piach i, mile zatykające otwór gębowy, kłęby włosów mojej siostry... Mknę kurcgalopkiem naczworaczym, patataj, patataj, patatj i ... BLACHA!!! Ale jaka!!! Jak przydzwoniłem w drzwi balkonowe. Ożesz kurka wodna. Co za pomysł z tą szybą - nic nie widać z daleka. Nie, to nie. Łaski bez. Poszedłem do kuchni i chciałem się powspinać o mamusi nóżki. I się wspinam. I już, już prawie się wyprostowałem i ryms w kolano. Mamusi oczywiście. Koścista ta mamusia nieprzyzwoicie. Byłbym sobie zęby wybił, te dwa, co mi już wyszły. Nic to, myślę, dość tego blachowania; pogryzę sobie mamusię, bo mi górne uzębienie się wyrzyna i mjurda swędzi niemiłosiernie. Wpiłem się w mamusi przedramię. Ooo... poezja; chude, młode mięsko. I nagle jak mamusia zawyła, jak podskoczyła. Ty wampirze jeden, mówi, ty ssaku, ty gryzoniu, ty, ty, ty... Słów jej zabrakło z tej miłości do mnie i dawaj całować i macać. Oj, ta mamusia... I tak sobie osładzaliśmy ten poranek, aż mnie mamusia wzięła na rączki i poszliśmy do łazienki, żeby wyjąć pranie z pralki. I szliśmy sobie przez przedpokój, jak ci szewcy, co to wędrowali przez&amp;nbsp;zielony las, i ja się zacząłem kręcić i przydzwoniłem w szafę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nici z chemii. Chyba zostanę blacharzem...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-2582079795907015272?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/2582079795907015272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/z-pamietnika-doktora-maltretora-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2582079795907015272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/2582079795907015272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/z-pamietnika-doktora-maltretora-3.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (4)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7021632324831644779</id><published>2011-08-28T10:33:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.686-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Buczogodziny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wszystkim wiadomo, chłoporobotnik&amp;nbsp;i boa grzechotnik wyrabiają roboczogodziny, Kląszczy zaś, jak zauważył tzw. tatuś - buczogodziny. Oznacza to mniej więcej tyle, że wybuczawszy swoje, Kląszczel popada w stan błogiego zawieszenia&amp;nbsp;i przestaje płakać. Cisza. Bujanie radyja (dwa guziki, trzy wihajstry, mózgotrzepna melodyjka), okładanie młotkiem (gumowym) bliższej&amp;nbsp;i dalszej rodziny, konsumpcja (dosłowna) niedoczytanej prasy matczynej i tym podobne rozrywki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Buczogodziny przypadają o dziwnych porach dnia i nocy: nad ranem, gdy matka do opieki niezdolna ryje nosem w poduszkę; przed południem - kiedy matka ma zachcenie ubrać się i zaniechać łazęgowania po chałupie w piżamce w kaczuszki i paputkach z króliczkiem; w trakcie produkcji obiadu, kiej matka unurzana po łokcie w mięchu i jajach kurzęcych rozbełtanych do panierki (schabowe rulez!!!).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po Klomszczelowym napadzie szału matka letko jest głuchawa, otumaniona i nie bardzo wie, co się dzieje dokoła. Kiwa się jak rezus i stację trafo ma we łbie. Sytuację bezpardonowo wykorzystuje Ostra, negocjując wtedy z matką zawiłe kontrakty. Przy buczogodzinach Ostrej Kląszczel jest jednakowoż cichy i pokornego serca: ta wyła przez pierwsze pół roku żywota nieustannie a i dziś zdarza jej się wyrabiać buczogodziny wymuszeniowo-roszczeniowe lub adolescencyjnie niekonrtolowane. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka, jak matka, bohatersko przetrzyma wszystko: nogą buja leżaczek, kolanem przytrzymuje Klomszczela wygiętego w pałąk i usiłującego dać nogę, rączkami tapla mięcho w jajach i rzutem koszącym zapodaje na patelnię. Wrrr... Ileszszsz można.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bycie matkom to trudne bycie. Matczyne buczogodziny przypadają zwykle na wczesne godziny wieczorne, gdy zanurzona w wannie, z książką w garści nuci matka jakiś szlagierek. Bo gdyby tak matka zabuczała Metallicą, to padajcie narody...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7021632324831644779?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7021632324831644779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/buczogodziny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7021632324831644779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7021632324831644779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/buczogodziny.html' title='Buczogodziny'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5092081798810595897</id><published>2011-08-21T00:16:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.632-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Pogrzeb kartofla</title><content type='html'>Nie będzie to recenzja filmu Jana Jakuba Kolskiego &lt;br /&gt;(&lt;a href="http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/123254"&gt;http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/123254&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;a jeno opis obyczajów konsumenckich Klomszczela. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest ci taka modna ostatnimi czasy jedeologia - nazywa się ona Bobas Lubi Wybór (BLW). Rzecz dotyczy wypasu niemowla, które to niemowlę samo decyduje co sobie zakorbić z podsuniętego przez rodzinkę talerza. Więc Klomszczel dostał wybór jednokrotny, czyli michę kartofli. Chociaż... liczba mnoga jest tu&amp;nbsp;raczej nie na miejscu, albowiem kartofel był jeden i to rozmiarów raczej mikrych. Niech se dziecina powybiera łapkami kartofla&amp;nbsp;z michy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Raz już próbowała matka zapodać dziecięciu michę z marchewką, ale warzywko ono, z racji koloru, plami okrutnie i, wsmarowane w jakąkolwiek tkaninkę tudzież mjurdę konsumenta, kłopot czyni. Zatem kartofel: zamordowany okrutnie. Najpierw oskórowany, potem: utopiony we wrzątku, ugotowany, utłuczony, ugnieciony widelcem. Bestialsko rzucony do michy, wytłamszony Komszczelowymi łapkami, wsmarowany w stół, włosy, siostrę i na koniec rzucony o ziemię. Aaa ... i jeszcze żywcem pogrzebany w Klomszczelowych wątpiach - ale nie w całości, jeno szczątkowo, szczątkowo...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bobas z wyboru skorzystał tak sobie. Powybierał łapka prawą, łapką lewą...Kanał lewy, kanał prawy... Pojeść - nie pojadł, ale micha wzbudziła w nim wyraźnie większe zainteresowanie niż słoiczkowa zupka o kolorze i konsystencji, jak pamiętamy, wymiotów kota.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach kolejnej akcji BLW Klomszczel dostanie do wybrania z michy cóś zielonego. Może brokułka... Matka wszak synestetykiem jest i zielone widzi jej się smaczne, a smaczne i miętkie jej się widzi zielone, a zielone, smaczne i miętkie jej pachnie brokułkiem;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5092081798810595897?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5092081798810595897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/pogrzeb-kartofla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5092081798810595897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5092081798810595897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/pogrzeb-kartofla.html' title='Pogrzeb kartofla'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3595990004914532733</id><published>2011-08-16T22:48:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.577-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Widliszek z Pudliszek</title><content type='html'>Obywatel Kląszczu Moczu postanowił rozszerzyć sobie dietę sam.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozpoczął od urozmaiceń warzywnych. Oto pewnego dnia zaistniała konieczność ewakuacji z salonu dorodnego fikusa, gdyż ponieważ syn mój dwojga imion dopadł donicę z rzeczonym, wspiął się na kolanka i zaczął skubać listki. Następnie usiadł nieopodal i zamierzał przystąpić do konsumancji tychże. W samą porę przytomna do nieprzytomności matka wyrwała potomkowi zielsko, ratując go tym samym przed zatruciem niechybnym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejnego dnia przyszła pora na degustację mięsną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Robactwo latoś obrodziło. Z ogródeczka do salonu nieustannie cóś włazi. Wieczorkiem do lampy ciągną ćmy, komary i insze brzęczydła. Pająki defilują po suficie, osy dybią na słodkości, muchy wykonują dziwne ruchy... Ech, domiar plugastwa. Kto żyw tłucze, rozgniata, ubija. Rankiem podłoga w salonie pełna jest rozmaitych owadzich trupów, denatycznych niebożątek, co to przed ręką pana domu umknąć nie zdołały. Takim oto rankiem na łowy wyruszył Kląszczu. W rzyci miał wszystkich entomologów, czyli badaczów owadzich nogów, pobadać postanowił sobie sam. W cichym kącie dopadł słusznych rozmiarów zewłok komara widliszka i nóżki wyrywać zaczął. Naturalną rzeczy koleją zamierzał upchnąć truchło do jadaczki, kiedy do akcji wkroczyła (przypadkiem, tym razem, przypadkiem...) matka. No, nie synu, widliszków nie jadamy. Jeszcze... Wszak kryzys światowy coraz szersze kręgi zatacza; kto wie&amp;nbsp; - może jak niektóre ludzie kuszać będziemy larwy wysokobiałkowe (w ogródeczku, hej, dostatek ci ich) i opiekać sobie robaczki nad domowym ogniskiem?&lt;br /&gt;Powsadzamy widliszki w słoiszki, słoiczki, znaczy i kuszać będziemy do upojenia. Widliszek z Pudliszek, kupujcie specjały z własnej hodowli!!! Ekologiczne, bez polepszaczy, utwardzaczy, glutaminianu sodu...&lt;br /&gt;Taa...bije matce, bije.&lt;br /&gt;Zapomniała już matka jak to jest, kiedy młódź staje się samobieżna i nawet na chwilę usiąść nie można spokojnie. Zaślepki w gniazdka powpychała, brzytwę z siekierą z zasięgu rąk i ocząt wyniesła; ale widliszka nie przewidziała...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3595990004914532733?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3595990004914532733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/widliszek-z-pudliszek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3595990004914532733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3595990004914532733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/widliszek-z-pudliszek.html' title='Widliszek z Pudliszek'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-763844334838454001</id><published>2011-08-16T06:38:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.721-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Mlekoholizm</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Syn mój Klomszczel jest uzależniony. Tatuś zdiagnozował u niego mlekoholizm. Bidulek... Klomszczel, nie tatuś. Tatuś kusza wszystko, co się do kuszania nadaje, Klomszczel zaś wybredne dziecko jest. Nad wszelkie pokarmy płynne i stałe przedkłada cyc. Rano, wieczór i w południe. I nocom, gdy matka nic nie kuma i cyca własnego se z trudem namacuje celem zapodania - mlekoholizm... I&amp;nbsp;jakby tych "izmów" beło mało, Klomszczel z racji uroczego wieku miesięcy ośmiu zapadł także na mamoholizm. Wystarczy, że się matka zadnią stroną do onego obróci - już rwetes, płacz żałosny i alarm wszczęty jakby się waliło i paliło. Nic to, że matka się czasami oddalić musi tam, gdzie króla w lektyce nie noszą; nic, że ma zapotrzebowanie umyć ograna, albo - nie daj Boże - coś skuszać. Matka ma nie mieć zapotrzebowań&amp;nbsp;i już. W ramach zachowań perwersyjnych bywa, że matka myć się musi, albo i insze bezeceństwa toaletowe wyczyniać w towarzystwie nieletniego samca. A jeśli to już molestowanie??? I młodzian tylko na nogach stanie i matkę do prokuratury zapoda? Że nie dość, że stara, brzydka, to jeszcze starość swą i brzydkość światu wszem i wobec okazuje i lekce sobie waży doznania estetyczne nieletniego...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Och, minęły były czasy, kiedy matka wrzucała Klomszczela w stęsknione ramiona wracającego z pracy tatusia i oddalała się ku kiblu samotnie; kiedy wchodziła do wanny z gazetą i czytała podczas, gdy Klomszczel z tatusiem bujali na macie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matkoholiczny mlekoholizm vel mlekoholiczny matkoholizm mija. Ostrej już minął zdecydowanie i jak mantrę Ostra powtarza: ty mnom nie rzondzisz!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może więc cieszyć się z tego Klomszczelowego uzależnienia - słodziak z niego wszak niebywały...:))&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-763844334838454001?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/763844334838454001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/mlekoholizm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/763844334838454001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/763844334838454001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/mlekoholizm.html' title='Mlekoholizm'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5767626351005003769</id><published>2011-08-11T05:23:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.655-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Los Burdelos</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre gwiazdy mieszkają w Los Angeles, a nasza gwiozda mieszka w Los Burdelos. Gdyby Pierre de Bourdeille żył był w czasach obecnych, głowę sobie dam uciąć i inne organa, nie pisałby &lt;em&gt;Żywotów pań swawolnych &lt;/em&gt;jeno &lt;em&gt;Żywot Siostry Ostrej. &lt;/em&gt;W ramach kwestii opisu obyczajów, opisałby obyczaje sprzątaniowe rzeczonej i&amp;nbsp;eponim (&lt;a href="http://archiwum.polityka.pl/art/slowa-z-nazwiskiem,400032.html"&gt;http://archiwum.polityka.pl/art/slowa-z-nazwiskiem,400032.html&lt;/a&gt;) "burdel" miałby zgoła&amp;nbsp;inne znaczenie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pokój Ostrej bywa sprzątany okazjonalnie. Zazwyczaj wtedy, gdy nie da się już drzwi otworzyć i wpuścić doń koleżanek. Wtedy, gdy skłębiona na wyrku pościel zmiksowana z obuwiem zastępczym i literaturą fachową zaczyna w dupsko uwierać, a góra rupieci usypana na biurku uniemożliwia właścicielce wlezienie na parapet i sprawdzenie, które koleżanki są akurat przed blokiem. Taaa ... Sprzątanie poprzedza karczemna awantura połączona z uświadamianiem matce jak złą kobietą jest i jak bardzo się myli co do Ostrej, która przecież&amp;nbsp; z a r a z&amp;nbsp; posprząta tudzież&amp;nbsp; w ł a ś n i e&amp;nbsp; posprzątała, tylko matka stara, ślepa i się czepia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie masz juszsz pokoju, syczy matka od czasu do czasu, wypierniczę ten syfff, materac se rzucę na podłogę i to będzie mój pokój. Akurattt zaciska zęby latorośl, akurattt. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Los Burdelos rośnie w siłę: a to słoik z wodą morską z wakacji bieżących; szpilki moje nowe a nieużywane, bo chodzić w nich nie umiem; zesłany&amp;nbsp;już na emeryturę&amp;nbsp;przewijak Kląszczego w funkcji kuchenki gazowo-elektrycznej; takowoż: stos ubrań na oparciu krzesła, tona gaci upchnięta pod łóżko (to nie ja, to nie ja, to Kasia, Basia, Zosia, Józia...), niedopite soczki, niedojedzone wafelki i opakowania po dopitych vel dojedzonych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście drzwi do pokoju Ostrej mają jeno maleńkie mleczne szybki przez które g...o widać. I, kiedy matka już nie wydoli ("nie wydala" jakoś głupio brzmi...)zatrzaskuje rzeczone dźwierzeje i udaje, że za temi wrotami nie ma nic - czarna dziura, pustostan; dźwi do lasu, żeby zające nie uciekały;) I zemstę obmyśla.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtedy, niczem chmura gradowa, nadciąga Ostra i zapytowuje: mogom dziewczyny do mnie pszyjśććć??? Nie mogom, odparowuje matka, dopóki nie posprzątaszszsz...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem działa. Ostatnio zadziałało już po tygodniu. Ostra wstała, zapodała sobie jakisik mjuzik i, z pieśnią na ustach, ogarnęła Los Burdelos w try miga. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem zaprosiła dziewczyny i migusiem zburdeliły lokal, jak gdyby nigdy nic...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5767626351005003769?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5767626351005003769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/los-burdelos.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5767626351005003769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5767626351005003769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/los-burdelos.html' title='Los Burdelos'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5396222707595504414</id><published>2011-08-05T08:23:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.640-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Biusthalter</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ma ci matka, hej, staników wór. &lt;em&gt;Biusthalterów&lt;/em&gt;, znaczy. Nie, żeby dewiacja jakaś, łowiectwo czy zbieractwo (chociaż, może to się właśnie tak zaczyna...), zakupoholizm kompulsywny czy insza inszość. Otóż odkąd matka matkom karmioncom jest, wszystkie wyżej wymienione za małe som. Wszystkie - z wyjątkiem takich bawełnianych, workowatych, jak bojowe gacie szeregowego nie przymierzając... I pewnego dnia znalazła matka wór ów upchnięty litościwie za pralkę. Litościwie dla matki, rzecz jasna, bo wór większych emocji nie odczuwał, matka zaś tęsknotę niepohamowaną za normalną bielizną uczuła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wór jak wór. Duży. Obfitość &lt;em&gt;biusthalterów&lt;/em&gt; imponująca. Cóż z tego... Rozmiarowo - klęska. Nie, żeby matka taka dorodna&amp;nbsp; b y ł a. Matka dorodna&amp;nbsp; b y w a. Kiedy karmi. Wyciąga więc matka bieliźniane precjoza i nadziać na się próbuje. Buhahahahaaa... Kiedy to było, jak się mieściło??? Śliczniutkie, czarniutkie, koronkowe, tu usztywnione tam upuszapione. Nic z tego...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na ten lament wchodzi do tualety Ostra. Ooo...stanikiiiiii...syczy w uniesieniu. Ooo, daj jeden, daj!!! Idze Ostra, idze bajtloku, co se tam bedziesz upychać, zagaja matka. No, cycki... - wyjaśnia latorośl. Cycki, kochana, to krowa ma, ripostuje matka i opędza się od latorośli niczem od komara natrętnego. No to piersi, niech ci śfieci! Daj!! Daj!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ci dam, staniki moje najlepsze, drogie, kochane. Jeszcze się przydadzą. Niedługo. Będę wiotka, słodka i powabna. Ale ja już powinnam nosić stanik, Kornelka jusz nosiii, syczy maleństwo. Kornelka, dziewoja lat niespełna siedmiu, dorodna, fakt, ale stanik??? A Ostra rok starsza i bez stanika! Zgroza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dam. Daj. Nie dam. Sama se wezme! Niech, masz ten i nie zniszcz, bo jeszcze bede wiotka, słodka... Wzięła na się. Miseczki wypchała srajtaśmą i paraduje po lokalu. Och, och, ech, ech. Ładna jestem? A jak wyglondam, mamooo??? A pasuje mi???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pasuje... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmiana warty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pora umierać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5396222707595504414?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5396222707595504414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/biusthalter.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5396222707595504414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5396222707595504414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/08/biusthalter.html' title='Biusthalter'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7719845002736470098</id><published>2011-07-19T07:20:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.731-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Kolonie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I mamy pasztet. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra się śmiertelnie nudzi! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic to, że hotel oferuje zajęcia z wykwalifikowanymi opiekunkami w Klubie Pirata (adekwatna nazwa;)), że jest basen, sauna, internet, telewizor, plac zabaw, trampolina, plaża, dyskoteki co dwa dni, masa dzieciaków do towarzystwa... Ufff... dorosły by nie wiedział w co rączki pchać... Problem w tym, że wakacjujemy się rodzinnie i każdy chce swoje lody ukręcić. Tatuś najchęniej trwałby w osamotnieniu i tępym wzrokiem patrzył w dal, od czasu do czasu pstrykając jakieś zdjątko. Ja mogłabym jak wyżej, z tym że nawet pstrykać nie mam potrzeby:) Kląszczel ma w kiszkach gdzie jest, byle cyc był blisko i słońce po oczach nie waliło. Ostra chce wszystkiego równocześnie, natychmiast, zaraz, teraz i na gwizdek. Rozwój osobniczy zatoczył jej był koło - znów leży na glebie, wali nogami i wyje: ja muszeeeeeeeeeeeeeeeee, nie zaraz: terasssssssssssssssss; nienawidzeeeeeeee waaaaassss; no jusz, no jusz mówieeeeeeeee. Na nic tłumaczenia, że mamusia cóś tam i tatuś też by cóś tam, a Kląszczel może też... Ona ma wakacje, a my stare, wredne śfinie utrudniamy jej życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec córeńko, bronimy się z tatusiem, to ostatnie wakacje, które spędzamy razem, za rok pojedziesz na obóz albo na kolonie. I masz: oliwa do ognia! Nigdy!!! Ostra wyje w dwójnasób, &lt;em&gt;never&lt;/em&gt;!!! Gupie kolonie, ja bez mamy nie pojade!!! Pojedziesz, kochana, pojedziesz, jędza z matki&amp;nbsp;wyłazi i żmija, mamusia też musi mieć coś z tych wakacji. Nudzić się nie będziesz, z dziećmi bawić, a nie starych dziadów wlec za sobą. Nie pojadeeeeeeeeeeeeee, wyje jeszcze bardziej, sami se jedźcie!!! ja bez was nie pojade!!! Dobra, córciu, to my z tatusiem sami se pojedziemy, a ty... Nieeeee!!! Ja z wami!!! Już, już z rozpędu matka ma zamiar zaproponować wyjazd z chłopakiem pod namiot, ale w osatniej chwili gryzie się w język: jeszcze posłucha i się zastosuje...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dżizys:) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedynie Kląszczel zachowuje zimną krew; posypia w cieniu, buja w plażowym namiocie, wietrzy parówienność w morskiej bryzie i cycuje w plenerze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś w tej rodzienie musi się w końcu okazać normalny...;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7719845002736470098?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7719845002736470098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/07/kolonie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7719845002736470098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7719845002736470098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/07/kolonie.html' title='Kolonie'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8710281119495813805</id><published>2011-07-17T04:11:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.764-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Paróweczka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hotel, w którym się wakacjujemy jest zarombisty. Ale...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość gości stanowią rodziny z małymi dziećmi, które należy regularnie dożywiać w ramach akcji &lt;em&gt;all inclusive&lt;/em&gt;. My wprawdzie kuszamy jeno śniadania i obiado-kolacje (cudna nazwa...), ale i w czasie tychże posiłków można poczynić pewne obserwacje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oto stolik obok zajmuje rodzina w składzie mama, tata, córcia na oko siedmioletnia i synuś letko młodszy. Matka blada, wymęczona, oczy na słupkach, rączki drżące. W krzesełku do karmienia buja synal: widelcem ekspediuje kawałki parówki w przestrzeń międzygwiezdną (raczej: międzystoliczną;)) i wyje jak opętany. Jedz, Zeniu kochanie, jedz paróweczkę, zachęca trupio blada mamusia i ukradkiem posyła bladawy uśmiech w stronę kelnera, który z profesjonalnie splecionymi z tyłu rękoma, kiwa się na butach w okolicy stolika i tylko czeka, by zajadającym się gościom hotelowym ułatwić życie. Kelner odwzajemnia uśmiech, a szczęki mu chodzą i gul rośnie. Blomp, kawałek paróweczki ląduje na paszczy przedstawiciela hotelowej obsługi; blomp - kolejny na podłodze u jego stóp. Mamunia blednie jeszcze bardziej. Córunia zgrabnym truchtem slalomuje&amp;nbsp;między stolikami, patataj, patataj... Nie biegaj Basiuniuuuuuuuuuuuu, zawodzi dyszkantem tatuś, bo się wywrócszszsz. Łup, Basiunia leży, talerz leży, mamusia blednie, paróweczka leci w przestrzeń międzygwiezdną... Ty weź coś zrób, syczy mamusia do tatusia, bo ja nie wytrzymam!!! Posłuszny tatuś bierze młodego za fraki i wynosi na zewnętrze. Mamusia blednie i sinieje na przemian, rozglądają się nerwowo na boki - czy aby inne mamusie mają tak samo??? W dyrdy za tatusiem dyma Basiunia: tatooo nie iććć!!! Za nimi mamunia - ale ona MUSI zjeść!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzimy z Ostrą przy stoliku nieopodal i pożywiamy się. Nawet Super Niani nie trzeba włączać: wystarczy polookać na Basiunię:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jeszcze całkiem niedawno to Ostra ekspediowała paróweczki w przestrzeń międzygwiezdną...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8710281119495813805?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8710281119495813805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/07/paroweczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8710281119495813805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8710281119495813805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/07/paroweczka.html' title='Paróweczka'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1195072022492339859</id><published>2011-06-23T02:36:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.503-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Hodowla niemowla</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O poranku Siostra Ostra pakuje się do dużego wyra. Słychać złowieszczy syk: ooo...nie! znowu Klomszczel!! a ja sie chciałam poprzytulać!!! gupi Klomszczel!!! Lookam na Ostrą ukradkiem: z ócz błękitnych błyskawice miota takowe, że sam gromowładny Zeus byłby dumny; dym uszami wali, z nozdrzy takowoż - niczym u byka z kreskówki, co to go, napalony jak szczerbaty na suchary, torreador poskramiać postanowił. Jeszcze moment i rzuci sie na matkę albo na Klomszczela i poszuką zadusi. Albo tętnice poprzegryza. Albo ... zacznie płakać żałośnie, że macam Klomszczela, a nie ją i że nie chcę spać przylepiona do ściany, żeby się ona, Ostra, w łożu małżeńskim zmieściła, bo sama spać nie bedzie, bo widliszek na suficie dybie na jej życie... Uff...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klomszczel buja, słucha i ma dupoko w głębie jęki Ostrej. Chwyta się za cuchnonce/smrodliwe giczaje i rechoce w uniesieniu: widocznie ów smród wprawia go w dobry humor niczym gaz rozweselający. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra uderza w ton martyrologiczny: a bo ty mnie nie kochasz juszszszsz; a bo ty wolisz Klomszczela; a bo ty byś chciała, żeby mnie nie było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klomszczel buja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra truje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wariuję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza wszystkim, hodowla niemowla, gdy się ma do pomocy Ostrą, bywa znośna. Ostra to dodatkowa para rąk i oczu, bez których często nie dałabym sobie rady. Udręka, ale i ...wyręka. Ostra wysłana do sklepiku po drugiej stronie osiedlowej&amp;nbsp;uliczki, potrafi wszystko załatwić. Panie sprzedawczynie dobrze ją znają i zrealizują każde zamówienie wyrażone przez matkę w sposób opisowy i niekonwencjonalny. W razie czego, podeślą z towarem i zapytaniem do matki do domu i pozwolą zapłacić po powrocie. Ostra puchnie z dumy, kiedy dyma do sklepu z portfelem pełnym uzbieranego po kieszeniach bilonu i siatką przewieszoną przez ramię. Przy okazji uczy się liczyć kasę i zażera wyjęczanymi na okoliczność "pójścia mi do sklepu" lodami. Wilk syty i owca cała.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1195072022492339859?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1195072022492339859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/hodowla-niemowla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1195072022492339859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1195072022492339859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/hodowla-niemowla.html' title='Hodowla niemowla'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3612521166115576232</id><published>2011-06-17T06:29:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.582-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Cjongnienie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolega Kląszczu Moczu ma pewną męską przypadłość, która, nie wikłajmy się w eufemizmy, wymaga codziennego cjongnienia. I, jak to w rodzinie bywa, spór o cjongnienie rozgorzał niemały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ty, ojciec, lepiej się na tym znasz, mówi matka i przepycha wykąpanego Kląszcza na tę stronę przewijaka, przy której stacjonuje tzw. tatuś. Doświadczenie masz, autopsja, te rzeczy - weź i mu zrób. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego ja? - zapytuje filozoficznie ojciec - ja się boję, że mu urwę. Eee... opowiadasz, wymiguje się dalej matka, ty lepiej znasz tę waszą męską anatomię i nie mów mi, że nie wiesz jak to zrobić, hehehe...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale to tobie lekarzyca pokazywała jak to zrobić fachowo - nie ustępuje ojciec. A ty niby cjongnienie robisz niefachowo??? - wzrok matki, pełen dezaprobaty, próbuje obudzić męskie ego... Chcesz, to ci pokażę!!! - ojciec daje się złapać na te plewy:) Nie, dziękuję - odmawia matka stanowczo, kolację już jadłam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak co wieczór. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji matka myśli sobie jak to będzie, kiedy nadejdzie pora uświadamiania Kląszcza w kwestiach wiadomych. Z Ostrą nie ma problemu - od maleńkiego przyzwyczajona, że w domu można zapytać o wszystko, pyta, docieka, analizuje i dobrze jest. Obkładamy się literaturą fachową, nie peszymy, piekłem nie straszymy - wyjaśniamy bez emocji. Im dalej w las, tym więcej drzew: dziewczyny w szkole takie historyje opowiadają, że czasem się trzeba w domu pogimnastykować werbalnie i intelektualnie, ale warto.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Moczysław? Czy matka będzie w stanie? Tatuś...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poradzimy sobie. Jak dobrze, że żyjemy w czasach, w których rzeczowa rozmowa wyrugowuje te wszystkie kapusty i bociany. A może czasy nie mają tu nic do rzeczy, tylko matki zwoje mózgowe odpowiednio pracą umysłową przecjongnione podpowiadają: tylko nie ściemniać, nie ogłupiać, nie kłamać. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I żeby ta kuncepcja wraz z Ostrą przejszła w następne pokolenia:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3612521166115576232?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3612521166115576232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/cjongnienie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3612521166115576232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3612521166115576232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/cjongnienie.html' title='Cjongnienie'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7073771425472365713</id><published>2011-06-10T10:45:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.689-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Wymioty kota</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od paru tygodni Kląszczy kusza słoiczki. Zawartość słoiczków, znaczy. Jabłka, gruszki, dynię i bananki zasysa jak turbodymomen; piszczy z uciechy i domaga się dokładek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś matka postanowiła zadać mu pierwszą zupkę. I się zaczęło: kilka łyżeczek pożarł z rozpędu i nagle zakumał, że coś nie teges. Splunął, wybałuszył oczęta i spojrzał na zawartość miseczki z wyraźnym obrzydzeniem. Kupopodobna substancja o konsystencji i kolorze przypominającym wymioty kota po zapodaniu tabletki na odrobaczenie stanowczo nie wzbudziła entuzjazmu konsumenta. Bleee ... zasymulował atak torsji i otrząsnął się zdegustowany.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dupa blada. Dziś zupki przemycić się nie dało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro pora na gluten. Co za nazwa, psia jej proweniencja...;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wizja pierwsza: matka gluten &lt;em&gt;machen (Deutschland, Deutschland uber alles...)&lt;/em&gt; a potem gluten do jabłuszka bach i gotowe. Fuj... Matka nie ma kataru, skąd ów gluten zdobyć;)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wizja druga: matka kaszy manny nagotuje i w odpowiednich proporcjach zmięsza z zawartością wchłanialnego słoiczka owocków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wizja trzecia: matka otworzy słoiczek z napisem: "jabłuszka z kaszka manną" i gluten zapoda. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kląszczel, facet stuprocentowy, najchętniej pasie się na cycu. Wisi na tymże. Chwyta w dziób, ciągnie niczym gumę od majtek i ...blomp...puszcza. I rechoce jakby było z czego. I waży sobie lekce, że starą matkę boli i zawodzi matka żałośnie. I oklepuje sobie mleczarnię jak własną. I domaga się nieustannie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jakby tak słoik z napisem: "cycki". &lt;em&gt;Saute.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7073771425472365713?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7073771425472365713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/wymioty-kota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7073771425472365713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7073771425472365713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/wymioty-kota.html' title='Wymioty kota'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4749886847249957366</id><published>2011-06-05T03:34:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.620-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>O Moczu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Syn mój, dwojga imion, został słynnym raperem. Ksywka: Kląszczu Moczu. Kląszczu, bo..., no Kląszczu - wiadomo. A Moczu, bo...no też z grubsza wiadomo. Dźwięki wydaje Moczu zajefajne; niedawno wzywał był jakąś Etyte - skąd takową zapoznał, pojęcia nie mam. Nie bywa wszak chłopaczyna na baletach jeszcze; chyba nie bywa ... &lt;em&gt;I hope&lt;/em&gt; nie bywa&lt;em&gt;... &lt;/em&gt;A jak bywa, sęp jeden, to nie chociaż matkę zabiera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mógłby też założyć kapelę o wdzięcznej nazwie Turlaj Beret, bo ostatnio namiętnie turla się po dywanie; a beret, bo... no czemu nie - matka beret ma zryty, to może być, że ku matki czci, czy cóś...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka o zrytym berecie mogłaby słynnemu raperu pisać teksty. Oto zajawka:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;słynny raper Kląszczu Moczu&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;wali kupę na uboczu...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo, parafrazując słynną piosenkę z bajki Pocahontas, śpiewaną przez Edytę Górniak (Etyte, Etyte... czyżby???):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Powiedz, czemu Kląszcz tak wyje w księżcową noc&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;i czemu on tak bąki puszcza rankiem?&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;Czy usłyszysz tę melodię, co z gór płynie,&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;kiedy Kląszczelina buja się na linie...&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taa...&lt;br /&gt;Dla koneserów muzyki pop w wydaniu światowym hehehehe trawestacja/parodia/ Shakiry:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Waka, waka, waka szlajamy sie po krzakach;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Loca, loca, loca dusimy Kląszcza Smoka...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upał... Ostra wraz z czterema psiapsiółkami grasuje po ogródku.&amp;nbsp; Wyniosły już z chałupy chyba połowę zawarości pokoju. Na samą myśl o wieczornym sprzątaniu robi mie sie słabo... Wieczornym... - dopiero wstałam, ogarnęłam chałupę, a tu już obiad by trza robić, prasowanie woła. Niedziela, kurcze, dzień wolny pono. &lt;br /&gt;Od wszystkiego, tylko nie od pracy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4749886847249957366?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4749886847249957366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/o-moczu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4749886847249957366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4749886847249957366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/06/o-moczu.html' title='O Moczu'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6257264619866134970</id><published>2011-05-08T08:45:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.671-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Chlewik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, Ostra, pora posprzątać w twoim pokoju...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale mamooo... Dobra, to ja posprzątam jak pójdziesz do szkoły i powy...rzucam połowę zawartości szuflad. Chyba, że sama ta zawartość niedługo wyjdzie. Wszystko na to wskazuje...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprzątamy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najpierw ja: wdziewam gumowe rękawiczki, zamykam oczy i wsuwam rękę pod łóżko. Uff... Nic mnie nie urąbało, w żadną maź się nie wpakowałam - bedzie good. Wyciągam. A co to córciu jest? A, to? To? No majtki... A co szufladę ci urwało, że majtki pod łóżkiem trzymasz? To nie moje, to lalusi. Acha. Gmeram dalej. A to córciu - to co jest? A, to...? To? To pieluchy są zużyte... Że jak??? Ale lalusi, mamo lalusi, tam jest śmietnik! Acha... No racja. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to pod szafę chodźmy: rozpłaszczam się na podłodze jak żaba, wsuwam ostrożnie prawicę. Ciągnę. A to, córciu - co to jest? A, to... To plastelina mamo. A długo ona leży tu, bo jakaś tak rozpuszczona...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w tej szufladzie, córciu, to czemu jest to, co powinno być w tamtej? A dlaczego to, co powinno być na półce jest pod biurkiem?? A w ogóle to gdzie jest to pudełko, co to w nim miało być...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aaa...Bum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawaj worek na śmieci, wywalimy połowę tego badziewia. Ale mamooo... Dobra - trzy czwarte. Ale mamooo... Oki: powiedz sama, co możemy wyrzucić. Nic! Jak nic, jak już nawet bawić się z dziewczynami tu nie możesz, bo się w tym chlewiku nie mieścicie??? &lt;br /&gt;Ale mamooo.. &lt;br /&gt;itd, itp,itd...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6257264619866134970?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6257264619866134970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/chlewik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6257264619866134970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6257264619866134970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/chlewik.html' title='Chlewik'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7096367043945590848</id><published>2011-05-07T10:16:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.692-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Egzekucja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszym domu nikt nie ma takich zdolności detektywistycznych jak Ostra.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W rozwieszaniu uszu i zapuszczaniu żurawia - habilitacja. Nasłuch perfekcyjny; podgląd - niebywały. Nie tylko wie, o czym myślimy teraz; o czym myśleliśmy tydzień temu, kiedy tatuś jej powiedział, że..., a mamusia (sama pamiętam!!!) mówiła, że jak...; także: wie, co chcieliśmy przez to powiedzieć; co mieliśmy na myśli, mówiąc co innego; co by było, gdyby i ... no chyba zna nawet datę dzienną końca świata.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I oto nacięła się Ostra była na własne podsłuchiwactwo. Podchodzi bidulka rankiem dzisiejszym do matki i rzecze: ja WIEM WSZYSTKO!!! Zmroziło mnie: zaraz oświadczy, że miała wizje i Elvis z Morrisonem jej zdradzili, że nie ma życia po życiu... Ale nie - Ostra ciągnie wątek: ja wiem wszystko, wy mnie chcecie WYEGZEKWOWAĆ!!! I masz... Co chcemy, córciu, zagajam dyplomatycznie. Wyegzekwować mnie z domu chcecie, sama słyszałam, jak wczoraj tatuś mówił do ciebie wieczorem, że mnie trzeba wyegzekwować! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taaa...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, mniej więcej tak mówił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A wiesz Ostra, co to znaczy wyegzekwować?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jasne, każdy gupi wie - wy mnie chcecie z domu wyrzucić!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ooo, dobry koncept, że ja na to wcześniej nie wpadłam... Za mąż wydać, na studia zagraniczne wysłać, szkoły z internatem poszukać.. - słowem: wyegzekwować na ament.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, kochanie, tłumaczę, wyegzekwować coś od kogoś to znaczy sprawić, żeby ten ktoś zrobił coś, na czym nam zależy. A nam z tatusiem zależy na tym, żebyś sprzątała swój pokój, odrabiała zadania przy swoim biureczku i spała w swoim łóżeczku, a nie w naszym. Bo ciasno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akurat, Ostra nie daje za wygraną. No, na pewno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, na pewno, Kochanie, na pewno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Egzekucja wymienionych zachowań odbywa się w naszym domu z podziwu godną regularnością i absolutnie ... bezskutecznie:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna dziś wieczorem...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7096367043945590848?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7096367043945590848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/egzekucja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7096367043945590848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7096367043945590848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/egzekucja.html' title='Egzekucja'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6085637796777360366</id><published>2011-05-06T05:30:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T07:16:06.700-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (3)</title><content type='html'>Wybrałem się w odwiedziny do Leona, tego mojego kumpla, co to onegdaj razem ob...kupywaliśmymy Lasek Wolski uskuteczniając męski wypad w krzaczory.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wchodzę do gościa do domu, patrzę - siedzi w jakimś dziwnym krzesełku a przed nim miska z pulpą o konsystencji i kolorze mojej kupki! Wydygałem: pewnie Leon zachorzał, a mama Leona zapomniała o tym mojej&amp;nbsp;mamie powiedzieć. I teraz się zarażę i też będę robił kupę do miseczki... Ale&amp;nbsp;nie - patrzę, a moja mama podchodzi do Leona i pyta, czy mu ... smakuje! Rozumiecie: smakuje! Znaczy Leon tę paciaję...je. Smakuje, smakuje - odpowiada mama Leona, wsuwa jak stary. Ooo... to dobrze - mówi moja - bo my też od poniedziałku zaczynamy rozszerzanie dietki. Zatchnęło mnie: znaczy od poniedziałku będę kuszał takie samo! Lookam niepewnie na paciaję ową, lookam a oczy mi w słup i po tym słupie. Nigdy! Za żywota!! &lt;em&gt;Over my dead body!!! &lt;/em&gt;Nie zniżę się do konsumpcji substancji kupopodobnych! No, żeby chociaż chlebuś świeżutki zaproponowali, serek pleśniowy i oliweczki, bodaj śledzik czy inszą rybkę lub coś z kuchni włoskiej - bym się zastanowił. Może. Ale bele ...czego jeść nie bede.&lt;br /&gt;W czasie, kiedy sobie tak kulinarnie kontemlpowałem,&amp;nbsp;Leon skończył jeść obiad i jego mama wyjęła go z krzesełka, a mój tatuś sprawnym ruchem umieścił mnie w tymże. Rajusiu, ale super - cały świat widać, nogami można pomachać. Dopiero po chwili się kapnąłem, że mama Leona zapomniała zabrać z blatu miskę z tym czymś. Zamknąłem oczy i powąchałem. Niczego sobie, jakieś jarzynki wyczułem, jakby rosołek mojej siostry. Otworzyłem - masakra... Bez wyobraźni te ludzie som! No już widzę mamusię albo tatusia jak zjadają ze smakiem takie coś. Ja rozumiem: brak zębów i elementarnych umiejętności przeżuwaczych robi swoje, ale czy jakby tatuś sobie zmielił ziemniaczki, mięsko, brokułka i dolał do tego zupkę, kompocik lub piweczko, to by to zjadł? Przenigdy! Tatuś wprawdzie, jak mówi mamusia, je wszystko, co się rusza (ja bym to ujął inaczej: jest koneserem dań wykwintnych i nietypowych), ale głowę i inne organa dam sobie uciąć, że pulpy Leona by się nie tknął. Może moja mamusia przygotuje dla mnie coś innego...?&lt;br /&gt;Bo jak wystartuje z jakąś paciają w kolorze musztardy to marnie widzę to rozszerzanie dietki...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0v2Flw6KpGM/TcPseoi8KUI/AAAAAAAAACM/2HBikGwxspc/s1600/DSC_0019_3535.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212px" j8="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-0v2Flw6KpGM/TcPseoi8KUI/AAAAAAAAACM/2HBikGwxspc/s320/DSC_0019_3535.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6085637796777360366?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6085637796777360366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/z-pamietnika-doktora-maltretora-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6085637796777360366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6085637796777360366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/05/z-pamietnika-doktora-maltretora-3.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (3)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-0v2Flw6KpGM/TcPseoi8KUI/AAAAAAAAACM/2HBikGwxspc/s72-c/DSC_0019_3535.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1458981378567262121</id><published>2011-04-15T06:11:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.511-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Zemby</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idom zemby, idom. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spluty Maltretor po kolana, spluta siostra, spluta matka, spluty &lt;em&gt;pater familias&lt;/em&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piąchę potrafi sobie Kląszczel wsadzić chyba aż do jelita grubego - jak człowiek patrzy, mdłości go chytają i dreszcze: jakby se sam tak uczynił, to by już nie żył. A Kląszczel ma się dobrze i se gmera we wątpiach. Seksownie międli ozorem, namacując sobie cóś w paszczy, i wyje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostrej też idom zemby. Dwa ostatnie górne stałe. Się zgrali... Tyle, że Ostra &lt;em&gt;się&lt;/em&gt; nie pluje, jeno pluje jadem dookoła. Dobrze, że nie jest wężem, bo byśmy już dawno ukatrupieni byli. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zgodnie z tym rytmem matce i tzw. tatusiowi zemby powinny wypadać ze starości, ale się jakimś cudem trzymają kupy. I dziąseł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po nocach Maltretor pcha sobie do paszczy ręce cudze. Cug ma jak nowy odkurzacz Zelmera. Czekam tylko, aż mi zacznie obgryzać paznokcie w akcie desperacji. Okazjonalnie udaje mi się przykorkować go dudą, ale z rzadka - symuluje wtedy napad torsji, dusi się i trwa w pełnym napięcia bezdechu. Jak się już skutecznie wydygam, żem zgładziła własnego potomka kawałkiem silikonu, wypluwa cumla het na podłogę i uśmiecha się rozkosznie. Bestyja...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe po kim to ma;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jKooaEB8B9A/TahDq5X0LDI/AAAAAAAAACI/PWdwkDpRxkk/s1600/DSC_0038_3255.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" r6="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-jKooaEB8B9A/TahDq5X0LDI/AAAAAAAAACI/PWdwkDpRxkk/s320/DSC_0038_3255.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1458981378567262121?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1458981378567262121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/zemby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1458981378567262121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1458981378567262121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/zemby.html' title='Zemby'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-jKooaEB8B9A/TahDq5X0LDI/AAAAAAAAACI/PWdwkDpRxkk/s72-c/DSC_0038_3255.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4087653084734211791</id><published>2011-04-13T00:26:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.602-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Tfórczość własna</title><content type='html'>Ja się w sfej tfórczości męczę...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są dni, kiedy matce w paszczy zasycha od tego ciągłego gadulenia do osobników nieletnich i zaczyna matka bredzić. Wtedy włącza się Ostra z interpelacją: mamo bondź normalna. Normalna już byłam, córko - odpowiadam - teraz jestem matka wariatka. Chwytam Maltretora w wątłe swe ramiona i tańczymy po pokoju w rytm gitar Santany. Ostra przyłącza się ochoczo i pląsamy&amp;nbsp;niczym w tańcu świętego Wita. Maltretor kwiczy radośnie, Ostra demonstruje pozycje baletowe - tylko matka, pogięta jak paragraf, z przetrąconym niemal kręgosłupem, przywodzi na myśl starego człowieka, co jednak nie może...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zasapani siadamy na podłodze... Uff...Mamo bondź normalna...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra - bede. Posłuchaj córciu, napiszemy książkę. Wybieraj o czym:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Kląszczu w gąszczu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Kląszczelinie na linie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O Kląszczelu na Wawelu&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamo bondź normalna!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ba, łatwo powiedzieć. Znaczy mam się umalować? Nie. To co mam zrobić. No bondź jak wszystkie inne mamy. Eee.. Ostra, ale masz wymagania - nie bede, nie umiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szaleństwo chroni mnie przed ... szaleństwem. Oryginalne protest songi o kupie-gówno, co to ją trzeba spacyfikować na łazienkowym przewijaku dają poczucie panowania nad codziennością. Filozoficzne dabaty z niemotą Kląszczelem sieją ziarno nadziei, że kiedyś jednak pogadamy. Słowne utarczki ze zbuntowaną Ostrą przypominają jak wół cielęciem bół...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem próbuję być normalna. Ale się wtedy jakoś dziwnie czuję...;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4087653084734211791?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4087653084734211791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/tforczosc-wasna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4087653084734211791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4087653084734211791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/tforczosc-wasna.html' title='Tfórczość własna'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6769647934434551475</id><published>2011-04-12T05:31:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:13:01.836-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (2)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6.35 No włazi mi do pokoju i zaczyna: Ostra wstawaj. Maltretor jeszcze śpi. Pomogę ci się ubrać. Cmok w policzek. Macu, macu pod bródką. Wstawaj córeczko. Może bym i wstała, bo nie śpię już od dziesięciu minut, ale wyłazić z ciepłego wyra to mi się nie chce. Nie bede i już.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Yyyyjuszjeszczepienćminutyyyy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, to ja idę wstawić mleko. A idź. I tak nie bede&amp;nbsp;jadła. O takiej porze???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6. 45. No Ostra, wstawaj, bo nie zdążysz. Daj kopyta, szybko ci rajtki nadziejemy, to ci nie bendzie zimno.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedna noga. Druga noga. Może jeszcze trzecią by chciała za jednym zamachem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Yyyynienawidzeszkołyjuszjeszczechwilealemamo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdziera ze mnie&amp;nbsp;kołdrę. Wyję z rozpaczy, ale ona nie zamierza przestać. Naciąga mi te rajstopy, podkoszulkę i każe ją sobie upchać do majtek, że niby cieplej mi będzie. Nie bendzie. Kurde, umre z zimna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idźodemniejakmnietaktraktujeszsamasieubiore.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idzie do kuchni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alejategoniemówiłamalemamooo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;6. 55 Maltretor zdradza objawy porannego ożywienia. Zraz zacznie wyć i zamiast robić mi płatki, będzie tuczyć tego kloca cycusiem. A mi cycusia oczywiście nie da.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mleko ciepłe, płatki w misce,&amp;nbsp;a ja&amp;nbsp;w lesie. Nienawidzę wstawać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7. 00 Jem. Udaję, że jem. Niech się cieszy. Tak naprawdę oglądam bajkę i rozgrzebuję płatki. Taka paciaja się z nich robi jak za długo poleżą w mleku. A poleżą...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu każe mi myć zemby. Przecież myłam wieczorem! Co niby:&amp;nbsp;syfią&amp;nbsp;się&amp;nbsp;po nocy? Piłam tylko soczek, jadłam czekoladę i znowu piłam. Ale dawno. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;7.10 O, tatauś już gotowy... Ale tatuś nie musi jeść płatków i się czesać. Czesać!!! Ona mnie jeszcze będzie czesać... Nienawidzę czesania. Ciągnie mnie za włosy jak sadysta. To nic, że sobie wczoraj potraktowalam futro klejem biurowym białym, dżemem truskawkowym i miodem. Jakby chciała, to by nie ciągła!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czwartek, 6.35&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mamooo jeść. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ŚpijOstramaszdoszkołyna12.20. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alemamoojagłodnajestem! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Toseweźcoślodówkiyyyyyyyyyy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alejachcepłatki! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrrr...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobramamodobraśpij. Jakośseztymgłodemporadze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idźcórciuspać. Maszdoszkołyna12.20. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alejasietakprzyzwczaiłamdowczesnegowstawania...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6769647934434551475?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6769647934434551475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6769647934434551475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6769647934434551475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html' title='Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (2)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-657700144296766696</id><published>2011-04-04T11:06:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T07:16:01.022-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (2)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiliśmy z Leonem wybrać się na spacer. Wiecie, taka męska przechadzka po krzaczorach. Nie chciało mi się taskać chlebaka i termosu, więc postanowiłem zabrać mamusię. Ona ma cycki. Jak się później okazało, Leon też zabrał mamusię. I ona też ma cycki!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby nie dymać na piechotę, zabraliśmy (no odgapia ode mnie ten Leon, jak rany...) też tatusiów, którzy pchali nasze wózeczki po tych krzaczorach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pogoda była, jak mawia moja siostra,&amp;nbsp;zarombista.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spacerujemy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagle brat Leona zażądał widzenia dzwona. Tatuś Leona powiedział, że jak brat Leona nie będzie marudził, to na pewno dojdziemy tam, gdzie jest ten dzwon, albo nawet dużo dzwonów. Ale się chłopaczyna zerwał! I jeszcze moją siostrę ciągnął, żeby jej ten dzwon pokazać. Doprawdy nie wiem, czy moja siostra interesuje się dzwonami... Ale ona dziwna jakaś jest, więc może i dzwony lubi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy dotarliśmy pod Kopiec Piłsudskiego, postanowiłem&amp;nbsp;coś przekąsić. Leon przekąszał już wcześniej. W tym czasie nasi tatusiowie z resztą ekipy wdrapali się na górę. Nie wiem niestety, czy był tam jakiś dzwon. Ale pewnie tak, bo kiedy zeszli, byli bardzo zadowoleni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spacerujemy dalej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdzieś na dziewiątym kilometrze poczułem, że - jak mawia moja pani doktor -&amp;nbsp;perystaltyka jest. O, i to jaka jest! Mój tatuś poważnie się zaniepokoił, ale tatuś Leona powiedział, że jest ciepło i możemy się przewinąć w&amp;nbsp;gondolce Leona (bo ja podróżowałem w foteliku samochodowym). No i tatuś przystąpił do dzieła. Obciach na całe krzaczory! Rozebrał mnie od dołu do rosołu, a od góry zostawił w czapce i kurtce. I jeszcze w skarpetkach. Wyglądałem jak idiota!!! Z gołom pupom i w czapce...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czasie kiedy tatuś mnie publicznie ośmieszał tymi skarpetkami, Leon też dowiódł, że perystaltyka istnieje naprawdę. Zrobiłem mu więc miejsce w jego gondolce i do akcji przystąpiła mamusia Leona. Niestety Leon upaprał sobie nową pieluchę i musiałem mu pożyczyć swoją. Dobrze, że miałem zapasową, bo jakby mu tak przyszło rozważać istnienie perystaltyki bez pieluchy, to... lepiej nie myśleć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na kolejny spacer wybierzemy się z większą ilością pieluch. Jakoś w plenerze ta perystaltyka się nasila.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to moja siostra i brat Leona chyba nie mają perystaltyki. Przynajmniej nie zauważyłem, żeby ich podczas spaceru ktoś przewijał. Może oni to robią inaczej??? Kto ich tam wie, nie znam się na takich starych ludziach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym słowem: spacerowanie jest super.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Perystaltyka też;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-657700144296766696?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/657700144296766696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/z-pamietnika-doktora-maltretora-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/657700144296766696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/657700144296766696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/04/z-pamietnika-doktora-maltretora-2.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (2)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-6432502652997634181</id><published>2011-03-29T01:42:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.679-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Jenternet</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Będąc młodą matką wyedukowaną w&amp;nbsp;dziedzinie matkopolkostwa na wylot, wiem: jenternet może być szkodliwy dla nieletnich. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakąż więc grozę wywołało w mych zwojach mózgowych wczorajsze zawołanie Ostrej znad mego laptoka: mamo, patrz, strona gówna. Siedziałam byłam właśnie w fotelu opodal rzeczonego laptoka, pasąc Maltretora tłustym cycem. Dżizys...strona gówna: znaczy strona bab gołych, bezeceństw rozmaitych nie dla dziciąt przeznaczonych, agresja i gwałt, kicz, ohyda, syf!!! Poderwałam się byłam z fotela, Maltetor załopotał jak flaga na wietrze w mej garści; cyc przytomnie upchnęłam w gorset, coby nie załopotał tudzież nie gwizdnął o ziemię (pamętacie ten stary dowcip o kobiecie, która miała gwiżdżące piersi...:)) i w dyrdy do kompa. Co tam córciu oglądasz, pokaż mamusi. A tu nic ciekawego...- bab gołych ani śladu, słów obelżywych jak na lekarstwo, nawet agresji ni gwałtu nie uświadczysz. Ładuje sie oto strona rodzinnie przyzwolona, wyspa gier, a na tejże zabawiactwa z gatunku: ubieramy laleczkę na bal karnawałowy, wyścigi samochodowe itepe. Ostra wpatruje się w matkę wariatkę jak sroka w bagnet i nie wie, o co jej chodzi. Paluszkiem pyka w róg komputerowego ekranu, a tam jak wół wypisane: strona GŁÓWNA. Co to jest strona gówna, pytałam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powinnam się była domyślić!!! Po kaczorku, który rozgarniał muł, ucho me powinno się&amp;nbsp;było&amp;nbsp;przywyczaić do językowych wygibasów Ostrej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra słuch językowy odziedziczyła po mamusi na pewno. Uwielbiam słuchać jej radosnych słowotworów, skojarzeń, rymowanek... Ostatnio dotarło do niej istnienie homonimów i homofonów. Ileż to radości odkryć, że słowa mają wiele znaczeń: szczur sfutrany i szczur herbaciany; zamek w galotach i zamek do uwięziwania królewien; morze do kąpania i może cię kochana na pole dzisiaj nie puszczę... &lt;br /&gt;Najbardziej kocham jednak nasze rodzinne słowotwórstwo radosne. Jeśli ktoś ciekaw dlaczego, niechaj zagląda tam, gdzie bloga jest archiwum i strona gówna...;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-6432502652997634181?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/6432502652997634181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/jenternet.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6432502652997634181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/6432502652997634181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/jenternet.html' title='Jenternet'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-9022703598305737275</id><published>2011-03-28T02:46:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:13:01.844-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ostra'/><title type='text'>Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (1)</title><content type='html'>Jak już wiecie, moja matka jest wstrentna. &lt;br /&gt;Z lubością pastwi się nade mnom, biednom bezbronnom istotom.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż ja... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Że sobie czasem powrzeszczę? Że rzucam się na podłogę i zawodzę jakby mi trepanację czaszki na żywca robili? Że uświadamiam rodzicom jaką krzywdę mi wyrzondzajom zmuszając mnie do odrabinia lekcji ZANIM pobawię się z koleżankami? Że uczepiona klamki drzwi wejściowych ryczę na cały regulator, cytuję siebie: "nie róbcie mi tego!!!"? No wiem, wiem, że co sobie ludzie pomyślą w tych koszmarnych czasach pełnych przemocy wobec dzieci; że się jakiś aktywista znajdzie&amp;nbsp; i zawezwie odpowiednie służby. Wszystko to wiem! Ale co z tego: czujem siem w własnym domu uciskanom mniejszościom i już. Uciskają tatuś i mamusia po równo.&amp;nbsp; Z tym, że mamusia silniej uciska, bo ona ciąglę coś chce ode mnie: a to zemby umyj, a to rence; z podłogi podnieś, a to wynieś, przynieś, bez mała: pozamiataj. No jak można? Do dziecka???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby mieć pełnom kontrole nad sytuacjom, postanowiłam spać z rodzicami. Na stałe. Już mi wprawdzie zazdrość o tego tumana (Kląszczela, znaczy) powoli przechodzi; mamusia przebrała mi pościel na taką zarombistom różowom i lampkę tatuś przybił do ściany, żebym sie potforóf nie bała, ale ja swoje wiem: oni w nocy w tym łóżku nieustannie spiskujom przeciwko mnie! I wykluczajom, wykluczajom...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama widzę: jak tylko Kląszczel kwiknie, to mamusia daje mu cycusia, a jak ja mówię "piciu", to mamusia mi każe iść do kuchni i se wziąć. No, gdzie ja pójdę po nocy? Sama??? Do kuchni??? Tak daleko???&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo, dajmy na to, siku: on se leje do pieluchy, a ja muszę do kibla po nocy dymać! Próbowałam już kiedyś zaistalować sobie pampersa, to mi się mamusia po głowie popukała. Wstrentna!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak oto we własnym domu doświadczam wykluczenia społecznego. Masakra. Ile to się człowiek musi nacierpieć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj mam dyktando. Pierwsze w życiu. No i jak się mamusia dowiedziała, to dawaj człowieka katować - Ostra pisz: "pszczółka". Pisze. Pszułka. Źle, pisz jeszcze raz. Pisze. Przczułka. Źle, pisz... Wrrr, no ile można i co mnie ta pszczółka obchodzi. Albo borsuk. Albo inne badziewia. Dobrze, nie pisz. Literuj. "Dzięcioł" literuj. "D, z, i, e, n, i, c, i, o, ł" literuję. Źle. Noż... kij z dzięciołem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sami widzicie: rzeźnia. Przy drugim dyktandzie to się nie przyznam. Precz z pszczółkami!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;ps Gdybym dłuższy czas nie pisała, proszę o interwencję: mamusia może mnie zauciskać na śmierć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-9022703598305737275?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/9022703598305737275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9022703598305737275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/9022703598305737275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/siostra-ostra-z-zapiskow-na-lewych.html' title='Siostra Ostra - z zapisków na lewych receptach (1)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5451331391028773939</id><published>2011-03-22T02:14:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T07:15:53.702-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamietnik'/><title type='text'>Z pamiętnika Doktora Maltretora (1)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-VYYfT2AyNVQ/TYhjdIUXMBI/AAAAAAAAACE/Nyuvgtt-wXw/s1600/DSC_0042_3259.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" r6="true" src="https://lh4.googleusercontent.com/-VYYfT2AyNVQ/TYhjdIUXMBI/AAAAAAAAACE/Nyuvgtt-wXw/s320/DSC_0042_3259.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ja to mam, kurde, rozrywkowe życie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taka miła pani (twierdzi uparcie, że jest moją mamusią - kto to jest "mamusia" ???) wsadza mnie ciągle do bujanego fotelika, przysuwa mi pod nos takie jakieś, co się dyndela i dzwoni i każe się w toto wpatrywać. Wydaje przy tym dziwne dżwięki, mamusia znaczy te dźwięki wydaje, i chyba myśli, że to zabawne. Składa, na przykład, usta w taki ryjek i starsznie się pluje. Może jej zęby idą? Pyta mnie potem czy ja też tak umiem. No umiem, umiem, ale wariata z siebie robił nie będę, no i charać po sobie też nie zamierzam. Jeszcze czego - żebym wyglądał jak jakieś zaglutowane niemowlę??? Uśmiecham się więc od ucha do ucha i robię wrażenie żywo zainteresowanego poplutą mamusią, a ona się wtedy okropnie cieszy i gaworzy dalej. Mówi "guuuuuuuuuuuu", "gligligli" i takie tam. Zawsze mi się wydawało, że kobieta w tym wieku, to powinna mieć nieco szerszy zasób słów. No nie, żeby zaraz jakieś miliony, ale słownik czynny to mogłaby mieć bogatszy... Muszę zapytać tatusia jakie jest jego zdanie na temat takich prostych i werbalnie niewyrobionch kobiet. Toż to wstyd, żeby się tak mamusia zapuszczała !!! Podobno doktorat napisała (co to jest???), a wysłowić się prawidłowo nie porafi. Obciach na całą chałupę. Dobrze, że nie mam jeszcze kumpli (Leon się nie liczy, bo on też jeszcze się tylko pluje jak mamusia...), bo wstyd normalnie taką mamusię komuś pokazać. Jeszcze by się zaczęła publicznie wypowiadać i musiałbym chodzić w worku na głowie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj, kiedy tatuś pływał mnie w wannie, podeszła do nas i dawaj zawodzić: synu Kląszczelinu, ale ty cudnie pływasz, o jaki ty przystojny jesteś mallluchu jeden, o jak sprężynujesz fajowo... I tak chyba z dzisięć minut !!! Tatuś w tym czasie powiedział może ze trzy słowa, biedaczek, tak go zakrzyczała. Inna sparawa, że tatuś mówi dużo mniej niż mamusia. No, ale o czym tu gadać przy kąpieli: że&amp;nbsp;sobie&amp;nbsp; jajeczka odmaczam??? No, odmaczam, a co mam niby robić w wodzie: odsuszać??? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli się z&amp;nbsp;tausiem zabrać za edeukację mamusi na poważnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pięć nowych słów dziennie i dyktando; pięć nowych słów dziennie - i dyktando; pięć nowych... I do skutku.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5451331391028773939?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5451331391028773939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/z-pamietnika-doktora-maltretora-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5451331391028773939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5451331391028773939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/z-pamietnika-doktora-maltretora-1.html' title='Z pamiętnika Doktora Maltretora (1)'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-VYYfT2AyNVQ/TYhjdIUXMBI/AAAAAAAAACE/Nyuvgtt-wXw/s72-c/DSC_0042_3259.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7946403429411249643</id><published>2011-03-19T03:53:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.737-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Wypas</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak powszechnie wiadomo, hodowla progenitury związana jest nieodwołalnie z wypasem rzeczonej. Wypas owieczek na halach, hej, jest ci sto razy łatwiejszy, niż zaspokajanie gustów kulinarnych maleńtasów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siostra Ostra od zawsze osobnikiem niejedzącym jest. W okresie niemowlęcym, kiedy przyszła pora na rozszerzenie diety, rolę rozszerzającego przejął tzw. tatuś. Jeno on miał ci cierpliwość, hej, żeby podczas wypasu pulpą ze słoiczków, dokonywać przed Młodą ekwilibrystyki rodem z Cyrku Zalewski. Ostra na bodźce nie reagowała zupełnie, dupoko w głębie mając zarówno jabłuszko z brzoskwinką, jak i cielęcinkę z warzywkami. Zachodziła obawa, że się gadzina zagłodzi na śmierć. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka pochłaniała artykuły w prasie branżowej, w których stało, że dziecko samo najlepiej wie ile i kiedy wypasu mu potrzeba; że&amp;nbsp; niejadka trzeba sposobem: a to kotlecik w kształcie gwiazdki spreparować, a to z kromki chleba wydziergać łowicką wycinankę tudzież z jajeczek i pomidorków muchomorki. I co? I jajeczko. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyny sposób na Ostrą polegał na usadzeniu rzeczonej na kolanach tzw. tatusia, tatusia zaś usadzeniu na brzegu wanny. Potem odkręcało się wodę w umywalce i Ostra, taplając się, wchłaniała jakieś homeopatyczne ilości zielonkawej pulpy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Matka, dręczona poczuciem winy, próbowała ową pulpę spreparować własnoręcznie -&amp;nbsp; może pulpa domowa lepsza od sklepowej? I co? I jajeczko. KAŻDA pulpa Ostrej nie w smak była.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klasyczne metody wypasu, opierające się od stuleci na wciskaniu progeniturze posiłków przy akompaniamencie wierszyków o samolociku, co to leci prosto do buzi, czy też innych latających egzemplarzach, pszczółkach i ptaszkach, dajmy na to, też nie skutkowały. Ostrej wszystko równo latało (i powiewało...), tyle że nie do buzi... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre dzieciątka łapią się na takie tricki z talerzami, co to mają na dnie jakiś rysuneczek. Matka nabyła więc talerzyk z Puchatkiem, Tygryskiem i czymsik tam jeszcze. I co? I jajeczko. Ostra nie tylko nieciekawa była tego, co na dnie, ale nawet tego, co na wierzchu... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz za to, kiedy już prawie dorosłom kobietom jest, i zazdrość ją detronzacyjna toczy, każe się ostentacyjnie karmić "jak dzidziuś" i&amp;nbsp;szczebioce radośnie: "zobaczmy mamusiu, co jest na dnie talerzyka". Jednak nauka nie poszła w las...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale to wszystko na co Ją stać w kwestiach żywieniowych. Nadal jest niejadkiem i, jak każda kobieta, jada dziwacznymi zrywami i o&amp;nbsp; najdziwniejszych porach. I chlebka unika jak ognia: paróweczki i jajeczka wsadzane, znaczy: sadzone tylko solo. Kanapkę też, chętnie, ale najlepiej bez podkładu: masło zliże, okładzinę zezre: chlebek zostawi. Czasem wyje środek, skórkę wyrzuci. I czekoladę lubi. I naleśniki pięć razy dnia i rosół.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Roztycie się jej raczej nie grozi - po kądzieli rzecz ujmując: wszystkieśmy takie. Bogu dzięki. Matka do dziś, pomijając ewidentne oznaki nadciągającej zgrzybiałej starości, wygląda jak smarkateria jakaś niewyrośnięta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z tym większą ciekawością oczekuję wprowadzenia zielonkawych pulp do diety Doktora Maltretora. Czy pójdzie w ślady Ostrej? Paka szto, cycuje zachłannie i z radością. Może faceci są łatwiejsi w wypasie? Pierwszy Synek Cioci Ani posadzony w foteliku do karmienia i obstawiony adekwatnymi do wieku pulpami, zasysał wszystko jak leci, pchał sobie do dzioba bez konieczności odstawiania szopek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na samą myśl, że miałabym znów przeżywać uroki wypasu nieciekawej gastronomicznych doznań progenitury, robi mi się gorzej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może od razu zacząć od golonki i piwa? Nie znam chłopa, który nie połaszczyłby się na małe jasne ... ;)))&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7946403429411249643?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7946403429411249643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/wypas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7946403429411249643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7946403429411249643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/wypas.html' title='Wypas'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-4179446923800758494</id><published>2011-03-16T08:59:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.607-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Bulwers</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdzisław Zwiotczelina nazywany bywa ostatnio Grzegorzem Parówkiewiczem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To przez ten sik lotem koszącym, który mu się zdarza czasem... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I otóż Parówkiewicz Grzegorz coraz częściej, oprócz siku koszącego, rzecz jasna, uprawia wybujałą mimikę paszczy. Przejawia się ona w rozlicznych bulwersach związanych z niestosownymi propozycjami rodzicielki. A to dudę chce załadować. A to każe leżeć&amp;nbsp; i nie chce nosić na rękach. Grzebie cóś w galotach i dotyka zimnymi łapami, jak się człowiek okupcy w środku nocy. I takie tam...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Bulwers" wpakował mi się do słownika za sprawą jednej mojej uczennicy, która zawsze, gdy rzucał ją kolejny absztyfikant, przychodziła się pozwierzać, a kończąc wynurzenia, dodawała: "i wie pani, tak mnie ten gostek w...ł, że normalnie miałam bulwers". Tu machała rączętami aż jej gul skakał, a ja dusiłam się wewnętrznym śmiechem. Wyobrażałam ją sobie wtedy jak miota błyskawice z ócz swoich i dusi rzeczonego amanta, bo są w życiu kobiety chwile, że wolałaby martwym widzieć go...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Duda" zaś sięga czasów prehistorycznych, bowiem już matka miast smoczka miała takową w jadaczkę wpychaną. Kto to wymyślił i kiedy - najstarsi górale nie pamiętają. &lt;br /&gt;Przytoczyć jednak i opisać należy przypadek jednego z członków naszego znamienitego rodu (dla bezpieczeństwa swego, małżonka i małoletnich dzieci nie zdradzę jego danych personalnych), który w okresie niemowlęcym musiał mieć do dyspozycji 3 (słownie: trzy) dudy. Jedną miał wetkniętą w dziób, a dwoma pozostałymi okładał się po paszczy; sklepywał się, znaczy. Kiedy od owego sklepywania się, dudy robiły się ciepłe, ozimniał je sobie przytykając do ściany między szczebelkami łóżeczka. I dalej po ryjcu...&lt;br /&gt;Osobnik ów, dziś śmiertelnie poważny i powszechnie poważany, nie doznał z powodu powyższych poczynań znacznego uszczerbku na umyśle i funkcjonuje w społeczeństwie bez znamion dewiacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może i Parówkiewicz wyrośnie na ludzi?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-4179446923800758494?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/4179446923800758494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/bulwers.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4179446923800758494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/4179446923800758494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/bulwers.html' title='Bulwers'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-1210311833617410353</id><published>2011-03-15T03:13:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.507-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Spacer</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Słonko świeci, ptaszek kwili, może byśmy ... poszli na spacer. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Myśl taka mi zaświtała, kiedy to wszyscy byliśmy w chałupie i można było zagrać na cztery ręce﻿, i pozałatwiać wszystkie sprawy w okolicy bez konieczności uruchamiania samochodu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I ruszyliśmy tyralierą. Wolałam szpalerem, ale się Ostra uparła być w centrum zainteresowania i się nie dało. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jak wzmiankowałam, słonko swoje, ptaszek swoje. Ostra też swoje.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zaczęła po dziesięciu minutach marszu.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tatooo, a weźmiesz mnie na barana? Ja już nie mogę, nogi mi odpadają!!! Bo on (Kląszczel, ofkors) to SE JEDZIE wózkiem, a ja musze iść nogami!!! &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Idź, córko, rękami - próbuję rozbroić sytuację. Ale mamooo, wstrentna jesteś! Nie pójde dalej. Nie idź. Stój se pod tym drzewem, aż cię ktoś zabierze (pitu, pitu srutututu...). &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Odęło Ostrą jak Zoścyną krowę - stoi. Looka, czy widzimy jej męczeństwo. Cierpi za miliony. Chodźże Młoda, wołam, ścigamy się. Stoi dalej. Kiedy jesteśmy wystarczająco daleko zaczyna wrzeszczeć - mamooo zaczekaj na mnie!!! Efekt osiągnięty. Ludzie zaczynają się oglądać dookoła i szukać wzrokiem wyrodnej matki, co to potomstwo zostawia na ulicy na zatracenie. Ryszard Cebula mobilizuje ekipę. Słonko świeci, ptaszek kwili (dalsza część wierszyka nabiera w zaistniałych warunkach głębokiego sensu...).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zaczekuję. Dalej zaczekuję - Ostra, noga za nogą, tiptopkami podąża w mą stronę. Stoi i&amp;nbsp;sapie. Dyszy i dmucha. Znów dwa kroki. Nagle zryw. Mamooo, a kupisz mi .... [wstaw dowolną nazwę śmieciowego jedzenia]. Nie, w domu jest obiad. To ja dalej nie pójdę. Nie idź...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Po kolejnych fafnastu minutach spaceru mam ochotę zwiać w pierwszą boczną uliczkę jaka się trafi i zaginąć w akcji.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Podążąmy jednak wytrwale na, tfu, spacerek. Tzw. tatuś z Kląszczelem w wózku zniknął za zakrętem. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ale Kląszczel nie w ciemię bity - może Ostra, może i on. Obudził się. Rozejrzał. Zawył. I...zasnął.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Razu pewnego postanowiłam zastosować się do nalegań Ostrej. Szłyślmy sobie z Kląszczelem na zakupy do sklepu nieco bardziej oddalonego od chałupy, niż rzut beretem. I Ostra zaczęła: bo ja taka zmęczona jestem, dopiero ze szkoły przyszłam, położyć się chciałam, zjeśc coś...&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zawróciłam. Ale mamoo, ja tylko tak mówię. Zmęczona jesteś i głodna, wracamy, masz rację, najpierw musisz odpocząć i coś zjeść. I żadnych koleżanek dzisiaj, bo się przemęczysz, biedaku. Ale mamoo,&amp;nbsp;ja wcale tego nie mówiłam!!! Chodżmy już do tego sklepu, ale ja wcale nie chce. Mamooo, wstrentna jesteś!!!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ale mamooo..&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wrrr...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;JAK SIĘ KTOŚ WSTRENTNY URODZIŁ, TO WSTRENTNY UMRZE;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-1210311833617410353?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/1210311833617410353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/spacer.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1210311833617410353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/1210311833617410353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/spacer.html' title='Spacer'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-7297544664083692804</id><published>2011-03-14T05:06:00.000-07:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.701-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Muł</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-PqFNLHMklXo/TXIMvEw1ZDI/AAAAAAAAABw/PeBDKUIAhOU/s1600/DSC_4807.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214px" q6="true" src="https://lh4.googleusercontent.com/-PqFNLHMklXo/TXIMvEw1ZDI/AAAAAAAAABw/PeBDKUIAhOU/s320/DSC_4807.JPG" width="320px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;﻿&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Siedzimy onegdaj z Ostrą na kanapie i oddajemy się lekturze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cisza. Spokój. Sielanka. Tylko zapach farby drukarskiej i szelest przewracanych stronic...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I nagle Ostra zaczyna nucić:&amp;nbsp;"kaczorek rozgarnia muuu...". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdębiałam. Że jak??? Że co ten kaczorek robi??? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I pytam Ostrą odruchowo: "komu rozgarnia?" (głupia stara klempa, od razu sobie cóś powyobrażałam...). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Ostra ze stoickim spokojem: "kaczorek rozgarnia muuu...". Noż powaliło dziecinę, myślę. Co ona dzisiaj jadła na śniadanie..., co piła...? Leki jakieś? Używki? Nic!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ostra - pytam ostrożnie - weź no zaśpiewaj to jeszcze raz. I Ostra daje: "kaczorek rozgarnia muu..". Trzeba interweniować, myślę, i drążę: a co to ty śpiewasz córeczko? Mamusia nie zna, w szkole cię tego nauczyli? Z filmu jakiegoś? Ostra patrzy jak na wariata i mówi, że to z Mani (taka bajka na MiniMini o rzeczonej dziewuszce imieniem Mania), po czym zawodzi dalej: "kaczorek rozgarnia muuu..., a piesek węszy wśród ziół...". No cudnie. "Ty, a dlaczego ten kaczorek rozgarnia mu? Znaczy, temu piesku rozgarnia, tak?". "Pieskowi" poprawia automatycznie Ostra, nieodrodne dziecko polonistki. I wyje dalej, przyglądając mi się badawczo: chyba matka cóś nie teges. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczorem, kiedy Ostra zażywała kąpieli zawodząc w wannie o demonicznym kaczorku, włączyłam telewizor. Leciała Mania. I piosenka: "kaczorek rozgarnia MUŁ, a piesek węszy wśród ziół". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ufff, obieśmy zdrowe.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-7297544664083692804?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/7297544664083692804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/mu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7297544664083692804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/7297544664083692804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/mu.html' title='Muł'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-PqFNLHMklXo/TXIMvEw1ZDI/AAAAAAAAABw/PeBDKUIAhOU/s72-c/DSC_4807.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3279969904936430367</id><published>2011-03-10T06:22:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.565-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Gwiazdom pragne być</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Siostra Ostra jest skazana na sukces. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jest ci to istota multifunkcyjna, która do perfekcji opanowała marnowanie talentów.﻿ Bestia wykazuje uzdolnienia wokalno-instrumentalne oraz taneczne; ma świetną pamięć i genialnie wybujałą chorą wyobraźnię. I ma to wszystko w ... wielkim poważniu. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Nie bedzie nic robić. Potem bedzie. Za chwilę bedzie. Juuuuuuż. Zaraz. Nie teraz. Nie zmusisz mnie. Ty mnom nie rzondzisz. Ale mamooo...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Idagowana w kwestii gitarowych wprawek, dostaje nagłego rozwolnienia i przypomina sobie, że zostawiła zupę na gazie. U początków muzycznej edukacji była w stanie dla Pana-od-Gitary zrobić wszystko. Zpamietale rąbała wlazł kotki na płotki i inne arcydzieła. Beło - minęło... &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Kiedy w zerówce podczas jasełkowego przedstawienia zaśpiewała solo song o jakowymś świerszczyku za kominem - dech mi zaparło. Ostra??? Ta Rozdarta Gadzina, od której ryków mury sie trzęsły w chałupie i zachodziła obawa interwencji Ryszarda Cebuli z wiadomą telewizją, wydobyła z siebie niebiańskie dźwięki: czyste, mocne, naprawdę wzruszające do trzewi. "Gabrysia ma talent - mówiła pani Ewa akompaniująca dziatwie na pianianie. - Niech ją pani zapisze do szkoły muzycznej". Taa, chyba do klasy "wyrwij murom zęby krat...". Zawodzi wszakże do dziś i coś z tym fantem trza będzie zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Przyciśnięta do muru brakiem prezentu na mamowe/tatowe/babciowe...imieniny/urodziny..., produkuje książki. Początkowo były to radosne rękopisy (choćby o Doktorze Maltretorze), teraz przerzuciła się na edytor tekstu. Głowę sobie dam uciąć, że kiedyś wygugluje adres jakiegoś wydawnictwa, pośle tekścik i się okaże, że kupują na pniu i od razu zlecają ekranizację. I wtedy zazdrość mnie zezre...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Ostatnia pasja Ostrej, taniec, zaowocowała zapisaniem rzeczonej obywatelki do klasy baletowej. Odziana w różowy bodziaczek, białe rajstopki i baletki pokazuje od czasu do czasu czego ją tam w tej szkole nauczyli. No anioł, nie kobieta! Pląsa po lokalu z lekkością piórka (co to za sztuka jak się waży niecałe 20 kilo...), produkuje szpagaty i rzuca dziwnymi nazwami baletowych kroków. Rozkoszna. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;W finałowym przedstawieniu wieńczącym rok szkolny będzie liściem albo motylem, a może jednym i drugim. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;I nikt nie uwierzy, że ta eteryczna istotka na co dzień jest ... ostra. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Jak brzytwa. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-9XdTSL4Upms/TXjeJvm6XKI/AAAAAAAAAB4/83c1ZV5QTck/s1600/DSC_0076.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" q6="true" src="https://lh5.googleusercontent.com/-9XdTSL4Upms/TXjeJvm6XKI/AAAAAAAAAB4/83c1ZV5QTck/s320/DSC_0076.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3279969904936430367?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3279969904936430367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/gwiazdom-pragne-byc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3279969904936430367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3279969904936430367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/gwiazdom-pragne-byc.html' title='Gwiazdom pragne być'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-9XdTSL4Upms/TXjeJvm6XKI/AAAAAAAAAB4/83c1ZV5QTck/s72-c/DSC_0076.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-8308029911641263392</id><published>2011-03-09T07:34:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.750-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Złotówka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doktor Maltretor skończył dziś trzy miechy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kawał czasu ... Siostra Ostra boleśnie przeżywa detronizację, ale jeszcze nie udusiła go poduszką. Zagląda czasem do wózka i cedzi przez zęby jakieś zaklęcia: ktoś bezczelnie zajął jej miejsce! Nie dość, że taki mały, to jeszcze płeć jej jakoś nie leży. Biedactwo, chyba myślała, że tzw. dzidzuś zaraz po urodzeniu (się) przystępuje do manipulacji lalkami Barbie oraz siostrzanych&amp;nbsp;konsultacji w kwestii makijażu. A tu guzik: samiec; leży i kląszcze zamiast się malować; lalki obchodzą go mało - w zasadzie wszystko go mało obchodzi. Chociaż ostatnio zainteresowały go własne ręce. Pcha je do dzioba mlaszcząc przy tym rozkosznie. Czasem wpycha je wprost do żołądka, aby zaraz potem beknąć lub puścić pawika w postaci fontanny mleka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kwestii fontanny: moja ulubiona to sik lotem koszącym w środku nocy. Do oczu mi wprawdzie Kląszczelina jeszcze nie nalał, ale kilkakrotnie zmusił do przebierania. Na całe szczęście przewijak stoi tuż przy łazienkowej ścianie wyłożonej płytkami, więc nocną aktywność konserwatorki powierzchni płaskich ograniczam to przetarcia ściany wilgotną chusteczką. Noc mi wyraźnie nie służy. Cóś mi chodzi po głowie, że powinno się wtedy spać, ale może to tylko legendy... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzy miechy... bezpowrotnie mija czas, w którym Zwiotczelina przesypiał całe dnie. Teraz domaga się noszenia na rękach i pokazywania świata, konwersacji i rozrywek o szerszym zakresie tematycznym niż tylko dyndanie mankejami. Leży sirota na brzuszysku i dźwiga głowicę; może ma nadzieję, że zobaczy jakiś lepszy świat? A tu ... Ostra. Tym razem w roli beczki miodu: "ooo, braciszku jak ślicznie głowę podnosisz".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach rocznicowej refleksji:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;nie pamiętam jak to było, kiedy Ostra miała trzy miesiące. Pamiętam za to doskonale, że kiedy byłam w ciąży z Młodym,&amp;nbsp;jedna z koleżanek rozesłała mailem taki tekścik, który pozwolę sobie sparafrazować. Otóż stało w nim, że kiedy pierwsze dziecko połknie złotówkę, człowiek pędzi na pogotowie (no beła kiedyś taka jenstytucja, beła...)&amp;nbsp;i domaga się natychmiastowego RTG; przy drugim czeka człowiek aż dzieciątko złotóweczkę w...a, a trzeciemu odlicza&amp;nbsp;od kieszonkowego. I tak sobie teraz myślę, że gdyby wszystkie nasze dzieci były od razu drugie albo trzecie, to życie byłoby prostsze. Ile to się człowiek namiota przy pierwszym potomku; ile strachu naje! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy Ostrej mało ogona nie dostałam, a teraz - sielanka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciekawe jak długo...?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-vE2FwRW8Gac/TXec2TBAhpI/AAAAAAAAAB0/KVOOaMhfbNY/s1600/DSC_0023_3065.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" q6="true" src="https://lh5.googleusercontent.com/-vE2FwRW8Gac/TXec2TBAhpI/AAAAAAAAAB0/KVOOaMhfbNY/s320/DSC_0023_3065.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kląszczelyna - miód, malyna ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-8308029911641263392?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/8308029911641263392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/zotowka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8308029911641263392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/8308029911641263392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/zotowka.html' title='Złotówka'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-vE2FwRW8Gac/TXec2TBAhpI/AAAAAAAAAB0/KVOOaMhfbNY/s72-c/DSC_0023_3065.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5680959506979683141</id><published>2011-03-05T02:07:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.650-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Nudze sie</title><content type='html'>&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/ilsQK4UAIv0?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyżej znajdą Państwo oficjalny hymn Siostry Ostrej. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawykonanie obyło się prawieki temu. Obecnie hymn wykonywany jest z monotonną regularnością&amp;nbsp;w dni robocze w godzinach od 16.00 do 19.00; w weekendy, ferie zimowe, wakacje, dni wolne od zajęć dydaktyczno-wychowawczych oraz w samochodzie na trasach dłuższych niż 10 kilometrów - w godzinach nieoznaczonych, najczęściej cięgiem, ciurkiem, do zrzygu bądź (dla wrażliwych...) do zwymiotowania się (rodziców, oczywiście...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako support Siostra Ostra przedstawia własnoręcznie (włsnomózgo?) zaprogramowaną listę pytań:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mamooo, a pobawisz się ze mną laleczkami? (prędzej bym zelówy własne zjadła...);&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tatoo, a porzucasz mnie na łóżko? (tylko raz, proszę; dobrze, ale tylko raz; no to dwa, dobrze?; no to cie nie porzucam; ale tatoo...);&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;mamoo, a zrobisz mi naleśniki? (północ za pasem, lodówka pełna, naleśniki mam dupoko w głębie);&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;tatoo, a kiedy pójdziemy na basen? (ja się mogę przebrać w męskiej szatni, ja się nie wstydzę...)&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i tak dalej, i tym podobne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś Ostra poszła z przyjaciółką i jej&amp;nbsp;Mamą&amp;nbsp;do Filharmonii. Cisza. Po południu ma zaplanowane urodzinki u koleżanki. Będzie cisza. Koło 17.00 wpadnie do domu i zaintonuje: nudzeee sieee... Człowiek by już padł i nie dychał, doznań syty i opasion, ale nie Ostra!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostra&amp;nbsp; - jedyne takie wykonanie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5680959506979683141?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5680959506979683141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/nudze-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5680959506979683141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5680959506979683141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/nudze-sie.html' title='Nudze sie'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/ilsQK4UAIv0/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-3068595589636343315</id><published>2011-03-04T05:49:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.549-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Czarownica i czarodziejka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;﻿﻿﻿﻿﻿﻿ &lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-YuYebNDzpQI/TXCweTcyL0I/AAAAAAAAABo/uKJlDPxuSx0/s1600/DSC_0031.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" l6="true" src="https://lh4.googleusercontent.com/-YuYebNDzpQI/TXCweTcyL0I/AAAAAAAAABo/uKJlDPxuSx0/s400/DSC_0031.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Sprząta czy odlatuje???&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pamiętacie ten kiepski dowcip: zięć po powrocie z pracy zastaje teściową w kuchni z miotłą; pyta: "mamusia sprząta czy odlatuje"? ﻿﻿﻿﻿﻿﻿&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem mam ochotę zapytać o to samo Ostrą. Że odleciana jest już wiecie i bunt ma w genach zaprogramowany, sprzątać za to nie lubi patologicznie. Są dni, kiedy najchętniej wsadziłabym ją na miotłę i wysadziła na orbitę. Z racji wieku przystoi jej wciąż miano czarodziejki (pamiętacie ten kiepski dowcip: jaka jest różnica między&amp;nbsp;czarodziejką&amp;nbsp;&amp;nbsp;a czarownicą? - jakieś 20 lat...) ale coraz częściej zachowuje się jak czarownica. Z bałaganiarstawa (bałaganoznawstawa?) mogłaby się habilitować. Aż strach wchodzić do niej do pokoju, bo można się nadziać na stojące skarpetki; stosy książek, które akurat czyta (wszystkie równocześnie, rzecz jasna),usadzone w dziwnych pozach lalusie (jedna w szkole, druga w przedszkolu, trzecia czeka na autobus, czwarta...) oraz stos pluszaków pilnujących łóżka, oraz rozłożoną na podłodze matę do twistera; także: kupę starych gazetek o Barbie tudzież śwince Pepie; takowoż piętnaście piżam: bo w jednej spała wczoraj, w drugiej dzisiaj, a reszty nie zdążyła schować po praniu... Kosmos.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Indagowana w kwestii sprzątania, warczy, pluje i się nadyma jak żaba: porządek jest!!! Czego ta matka chce??? CO niby ma posprzątać??? Że na biurku (które, jak sama nazwa wskazuje, służy do odrabiania zadania) trawa już prawie rośnie i tylko wiadomo co zwalić na środek do kompletu - niech rośnie; zadania się odrabia przy kuchennym stole. Że&amp;nbsp;pod biurkiem już tylko baby i dziada brakuje (skąd się to powiedzenie dziwaczne&amp;nbsp;wzięło?) - po babę posłać, dziada przyprowadzić, Ostrej dać spokój!!! Ona ma ważniejsze rzeczy na głowie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oprócz jednoosobowych akcji alchemicznych Ostra organizuje też sabaty pod hasłem: " Mamo, dziewczyny do mnie przyszły; bawimy się u mnie w pokoju, nie wchodź bez pukania". Nie wchodzę nie dlatego, że nie interesuje mnie, co młodociane czarownice czynią pod moją nieobecność, ale z tej prostej przyczyny, że wejść się nie da. Sabat zasadza się na wybebeszaniu wszelkich szuflad i półek, co wydatnie utrudnia otwarcie drzwi, zza których dobiega kwik, pisk i od czasu do czasu mięsko (ale takie malutkie jeszcze, kotleciki rzec można...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za jakąś godzinkę Ostra wróci ze szkoły. Rzuci plecak w przedpokoju, ciepnie gdziesik worek z kapciami, zda relację kto i do czego jej dzisiaj napluł, w kim się zakochała i kto jest "gupi". Pokręci się trochę po mieszkaniu, cóś wszamie i zamknie się w swoim pokoju. Może mi namaluje laurkę? Ale bardziej prawdopodobne, że wyroi się po chwili i zapyta: "Mamo, a mogę iść zobaczyć czy jest ........ (tu wstawić adekwatne do nastroju Ostrej imię koleżanki) ". &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znowu zacznie się sabat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jutro sobota - sprzątanie po sabacie mam zapewnione...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-3068595589636343315?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/3068595589636343315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/czarownica-i-czarodziejka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3068595589636343315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/3068595589636343315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/czarownica-i-czarodziejka.html' title='Czarownica i czarodziejka'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-YuYebNDzpQI/TXCweTcyL0I/AAAAAAAAABo/uKJlDPxuSx0/s72-c/DSC_0031.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7566200320039663752.post-5817754385255100750</id><published>2011-03-03T03:21:00.000-08:00</published><updated>2012-02-03T03:15:24.660-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tfórczość własna'/><title type='text'>Gugle</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doktor Maltretor dzieckiem epoki komputerowej jest. I nie chodzi o to, że inna rzeczywistość już dla niego nie będzie istniała, bo maszyna do pisana to muzealny zabytek jest nawet dla Ostrej, ale o werbalizację wrażeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszedłszy w okres głużenia, Zwiotczelina zaszalał: jego pierwsze "słowa" brzmiały ni mniej, ni więcej, tylko - "gugle". No, może raczej "guuuuuuuuuuuuuuugleeeeeeeeeeeeeeeeeeee". No i gugluje sobie na razie teoretycznie, boć malutki i gołych bab sobie jeszcze wyguglowywać nie potrzebuje. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozgadał się za to cudnie: te wszelkie "liiiiiiiiiiii", "aaaach", "eeeeeeeej" i takie tam okraszone uwodzicielskim uśmiechem są doprawdy warte mszy. Zwłaszcza bladym świtem, kiedy Zwiotczelina robi pobudę o, załóżmy, 6.00 i na mój widok szczerzy paszczę w uśmiechu tak obłędnym, że gdyby nie uszy, to śmiałby się dookoła głowy. Tylko on reaguje uśmiechem na mój widok - tzw. tatuś ostatnio uśmiechał się dawno (i nieprawda...) dawno temu; Ostra jest coraz ostrzejsza: z każdym rodzicielskim nakazem przyrasta jest brzytewna ostrość jęzora (dziedziczne) i ocząt nożowe spojrzenie. Pani w lustrze, którą muszę co rano oglądać, śmieje się raczej krzywo i smutno. Oczka ma małe, zamglone, nietomne; włos w nieładzie; cerę pożal się Boże...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, więc te gugle podtrzymują moje z Maltretorem konwersacje. Mam nadzieję, że zaszczepiony za młodu, będzie Synuś równie rozmowny za kilka i kilkanaście lat. Że nie zasili armii emocjonalnych troglodytów, nieumiejących wydobyć z siebie sensownego słowa panów, monosylabami odpowiadających na każde wezwanie. Niech sobie gugluje na zdrowie teraz, a w przyszłości niech się brata z kompem, jako i ja się bratam. Ale niech gada, bajczy, opowiada, mówi, plotkuje, rozmawia, nawija ... - niech nie zamyka się w sobie jak faceci mają w zwyczaju; niech nie udaje, że niewypowiedziane emocje nie istnieją.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I niech matka ma siłę zawalczyć o takiego faceta - to batalia warta zachodu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Już się na nią zbroję.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pif-paf.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7566200320039663752-5817754385255100750?l=glusicadomowa.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/feeds/5817754385255100750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/gugle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5817754385255100750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7566200320039663752/posts/default/5817754385255100750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://glusicadomowa.blogspot.com/2011/03/gugle.html' title='Gugle'/><author><name>glusica</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02681348913792331530</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
